Dwadzieścia po północy

wrzutnia nocna

Jest dobrze po północy, na peronie oprócz mnie jeszcze jeden gość czeka na ostatnie metro. Tablica pokazuje cztery minuty, ale kto by w to wierzył – już tyle razy leciałem z wywieszonym jęzorem, tylko po to żeby potem stać jak kołek i patrzeć jak tablica przez następne pięć minut pokazuje „1:30”. Jak trudno, do cholery, zrobić system który precyzyjnie pokazuje kiedy będzie następne metro?

Gość podchodzi, mówi coś, słowa gubią mi się w rwanym beacie Amona Tobina.
Wyciągam słuchawki z uszu i patrzę pytająco.

– Tutaj nie ma kolorów. Wszystko jest szare, nawet czerwień jest szara.

O cholera, wyglądał całkiem normalnie.

– Przyjrzyj się, jak będziesz jechał autobusem. Wszystko jest szare, bloki, ulice, ludzie. Zwłaszcza ludzie. Szarzy, w szarych ciuchach, nawet jak byli kolorowi to kolor odpływa, gaśnie. Szarzeje. Znika. Wszystko jak tektura.

Kiwam głową, rozglądając się nieznacznie. Zero gliniarzy, zero ochrony metra, zero kogokolwiek. Jasny szlag.

– To wszystko…

View original post 260 słów więcej

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s