Na te 15 rzeczy z E3 warto zwrócić uwagę

No i po E3. Trochę czasu już minęło, tekst do Logo napisałem, więc czas i tutaj zamieścić parę przemyśleń z targów.

Czytaj dalej

Reklamy

Ilu graczy używa tabletów?

Najważniejsze z tego E3 dla mnie to nadchodząca era wielu ekranów. Nie ćpamy już informacji z tylko jednego źródła – to dla nas za mało. Potrzeba nam dodatkowych urządzeń, takich jak smartfon i tablet. A, że posiada je 33% graczy, to i najprościej tam dać im dodatkowe możliwości interakcji. Albo po prostu wręczyć im swoje urządzenie, tak jak zrobiło to Nintendo.

 

To będzie nudne E3?

Zacząłem ogarniać w końcu wyjazd na E3. Drukuje zaproszenia na konferencję, sprawdzam loty. I wiecie co, to będą dla mnie dziwne targi.

Czytaj dalej

Wiele śmierci Nintendo

A2D2326C-ED90-4660-91E5-ECABAA3A68E6.jpg

„To już koniec Nintendo!”. Ile razy to słyszeliśmy?

Wiele. I to od dawna. A firma jakoś upaść nie chce i chyba ma się dobrze. Po trudnym starcie 3DSa konsola zaczyna znowu się sprzedawać i już ma lepsze wyniki niż DS w swoim pierwszym roku (choć należy tu pamiętać, że wówczas był to nowy koncept i trudniej się mu było przebić), zaś w Australii bije rekordy popularności.

Fakt, nakłada się na to niższa cena i pojawienie się gier na tę platformę, ale czy nie o to chodziło? Jak widać wydawcy uczą się na błędach. Szkoda, że na swoich i nie korzystają z doświadczeń innych, bo przecież Sony popełniało wcześniej z PS3 dokładnie te same błędy. Nintendo udało się odbić i aktualnie ich sytuacja jest lepsza. Oby tylko nie osiedli na laurach i nie przestali dostarczać nam świetnych gier.

Nadal twierdzę, że 3DS to ostatnie tradycyjne konsole przenośne, bo to smartfony złapały graczy niedzielnych i tam przeniósł się cały segment mobilnego grania. Nie oznacza to jednak, że Nintendo zupełnie przegrało na tym rynku, bo ma przecież niesamowicie silną markę (nie w Polsce oczywiście) i masę, ale to masę świetnych serii, które rodzice mogą kupować swoim dzieciom. Bo przecież sami pamiętają, jak dobrze bawili się grając w Mario.

Nie ma więc co lamentować i załamywać rąk, że w 5 lat po premierze Nintendo nie zarabia już niesamowicie dużo, tylko bardzo dużo na Wii. Zwłaszcza, że w przyszłym roku wychodzi przecież Wii U, które z pierwszych zwiastunów gier przygotowywanych na tę platformę zamierza na nowo podbić serca hardcorowych graczy. Graczy, których podejście do gier może się zmienić, bo przecież cały czas są oni bombardowani nowościami takimi jak Facebook, tablety czy smarfony i część z nich ze zdziwieniem odkrywa, że może być to fajne.

A 3DS? Dopóki będą pojawiać się nowe, świetne pozycje i rozwijany będzie eShop, jak również usługa sieciowa (bo tu jest mnóstwo do nadrobienia) nadal znajdą się klienci na tę konsolę. Ja wiem, że w przyszłym roku są dla mnie tam co najmniej 3 gry, w które chce zagrać.

Innym pytaniem jest, czy gry Nintendo powinny pojawić się na platformach mobilnych. W końcu Microsoft ze swoimi Kinectimals zadebiutował na iPhonie. I tu mam dylemat. Bo z jednej strony uproszczone wersje kultowych gier byłyby świetną reklamą dla firmy. Z drugiej zaś… firma traci koronny argument przemawiający za tym, by kupić ich produkcje – wyjątkowe gry.

W każdym razie – nie ma co tak szybko skreślać Nintendo. Pamiętacie jaką falę krytyki na starcie miał iPhone i iPad? Widzicie tabelkę na górze, gdzie widać ile razy było już po tej firmie? No właśńie.