To takie podniecające

Obrazek

20130212-171947.jpg

Reklamy

Klęska urodzaju – gdzie pchnąć słitfocię kotka?

Cytat

Given the proliferation of options, how should I document this cat?

For some, though certainly not everyone, this question is becoming increasingly difficult to answer. The most obvious answer is “don’t document that cat. Enough already.” I’m with you. I’m concerned about how social media documentation changes experience [see here, here, here, here]. I think there is good reason for why these types of documentation proliferate: most importantly, to be on social media in all its various forms is, for many, to exist. PJ Rey does an excellent job at explaining why it’s not so easy to just opt-out of all of this. In any case, this is not a post about whether this expansion in the ways of documentation is a good thing, but asking if there is a cognitive limit to all of this. So, again: How should I document this cat lying next to me?

Is she documented textually, in a tweet, or a Facebook status? Is it a photograph, and if so, with a nicer camera or with my smartphone? Instagram? Facebook? Or perhaps this is better a Snapchat, self-deleting and shared with one person? Or maybe a Lytro photograph that allows the viewer to change the focus after the fact, shifting the emphasis at will from her face to her tail? Or perhaps her tail-wagging is best captured in a soundless moving GIF using the popular GifBoom app? Or maybe make a Vine, the current “hot” app we may or may not be talking about a month from now that allows for short, quick-cut, looping videos. Many of these apps will come and go, but what is important is that photographs, video, text, and audio are being recombined in different ways for different audiences, putting a heavy load on our documentary consciousness.*

za pomocą Documentary Oversaturation » Cyborgology.

Pokażcie swoje aplikacje

20120517-181130.jpg

Pierwsza strona z aplikacjami w smartfonie to pole bitwy. Selekcja jest ostra, nie ma miejsca dla przegranych. A mi wraz ze zmianami w życiu zmienił mi się też zestaw startowych aplikacji na smartfonie. Wiadomo – na początku trzymamy rzeczy, które uruchamiamy najczęściej. Więc co nieco o zmianach.

Czytaj dalej

13 pracowników, 30 milionów użytkowników, 1 miliard dolarów

77 milionów dolarów za każdego pracownika. Na tyle Facebook wycenił Instagrama.

No dobra, te 77 milionów piszę trochę pod publiczkę, bo przecież to, że serwis polegający na wrzucaniu do sieci hipstersko przerobionych fotek zatrudnia tylko 13 pracowników, to mniej ważne niż liczba jego użytkowników. A tych jest nieco więcej, bo aż 30 milionów. Wynika z tego, że Zuckerberg zapłacił około 28$ za każdego z nich. Ale też chyba i nie o nich do końca chodziło w tym zakupie za miliard dolarów.

Czytaj dalej

Przemyślenia z martwego planu

Kiedy Chrystus umierał na krzyżu, wokół Golgoty zaświeciły setki smartfonów.

Ładne, co? Niestety nie moje, ale nie oznacza to, że gdzieś, kiedyś tego nie wykorzystam – jak chociażby w tym wpisie. I choć tu jest trochę od czapy, to nie wykluczone, że kiedyś się coś z tego wykluje.

Czytaj dalej