Lęku naszego codziennego oszczędź nam Panie, jako i my zwątpień dzisiejszych nie pomni

10247361_734277596615974_7696768209406000608_n

Po polsku to już tak dobrze nie brzmi, ale mam nadzieję, że sensu zdania z obrazka nie trzeba nikomu tłumaczyć.

Wzięło mi się to i wymyśliło zanim dowiedziałem się kilka razy na rozmowach kwalifikacyjnych, że jestem za kreatywny i bym się nudził na rozmaitych stanowiskach. Pewnie bym, teraz już się nigdy nie dowiem, więc czemuż miałbym w to nie wierzyć. Zwłaszcza, że to taka wygodna wymówka – byłem za kreatywny, za dobry, za artystowski, świat mnie nie docenił, jeszcze pożałuje i takie tam.

Oczywiście to bzdura. Świat na szczęście sobie świetnie beze mnie radził i poradzi sobie też. A żałować mogę tylko ja. Póki co, nie żałuje. Jest jak jest.

Interregio stylu potrzebuje wsparcia [moderka blogowa]

Dźwięk dartych spodni skwitowałem uśmiechem. Moje dżinsy z każdym dniem nabierały wartości, jak dobre wino z osiedlowego sklepu z alkoholem. Własnoręcznie przetarta – kolejna dziura – sprawiła, że znowu podskoczył mi mój prywatny wskaźnik stylu. Zwłaszcza, że były to dziury oryginalne i zapracowane, a nie kupione, jak to mają w zwyczaju modnisie i pozerzy sądzący, że styl da się kupić. Nie kochani. Mody nie można nabyć. Modę ma się w sobie.

Czytaj dalej

Jak nie zwariować w sylwestra?

A co w zasadzie robisz w sylwestra? Jakieś plany? – nie znam osoby, która by reagowała pozytywnie na takie pytania. Sylwester to temat trudny, kosztowny i wymagający planowania. To ta noc w roku, w której MUSISZ się dobrze bawić i imprezować. Albo ostentacyjnie zostać w domu. Nie ma opcji środka.

Moje doświadczenia mówią, że impreza na siłę, bo trzeba i wypada, rzadko kończy się dobrze. Ludzie trafiają na losowe, opłacone imprezy i żeby dobrze się bawić muszą się wspomóc, co może skończyć się różnie. A na pewno bólem głowy. Zresztą całe to strojenie się, ubieranie, walczenie o taksówkę, kupowanie wina musującego.. bleh. To nie dla mnie.

W sumie najlepsze sylwestry udały się przypadkiem. Grupa osób dużo imprezujących i nie przepadająca za nadmuchaną okazją spotkała się razem. No i jakoś tak się stało, że pojawiło się 2 DJów ze sprzętem, mnóstwo ludzi. Ale ma łut szczęścia nie ma co liczyć. Lepiej mu pomóc.

Co więc robić, żeby nie zwariować? Wyjeżdżać. Tak się składa, że pomiędzy świętami a nowym rokiem czasu jest dużo i można sobie podróżować. Po pierwsze może to mocno skrócić okres siedzenia przy stole i dopychania się resztkami, po drugie gwarantuję Wam, że sylwester na ulicy w Bangkoku na długo przykryje wrażenia z innych tego typu imprez. A jeżeli Azja to dla Was za dużo, to zawsze pozostaje Barcelona, Londyn czy chociażby czeska Praga. Sugerowałbym jednak ciepłe kraje – wiadomo, że na zimnie zabaw na ulicy wcale aż tak fajna nie musi być.

Zamiast wydawać te paręset złotych za parę na badziewnym balu, być może lepiej dołożyć i wybrać się w egzotyczną podróż. Jakby co upić się tam też można, ale w ciekawszym otoczeniu i dostać na nowy rok nie tylko potężnego kaca,ale i pakiet nowych, niezapomnianych doświadczeń. Nowe potrawy, ciekawi ludzie (bo głównie tacy podróżują w egzotyczne miejsca), salony masażu, tatuaże, nowe drinki, pozycje, muzyka, tańce i zabytki – mam wymieniać dalej? Imprezy tutaj naprawdę są bardziej szalone od tych, które widziałem w naszym rodzimym kraju. I dużo tańsze przy okazji, jeżeli oczywiście jest się już na miejscu.

Czego sobie i Wam oczywiście w przyszłym roku życzę.

PS Jeżeli zastanawiacie się, co przygotowuję linie lotnicze dla pasażerów samolotów lądujących o 00:00 31.12 to mogę Wam odpowiedzieć na bazie moich doświadczeń. Nic.

No może poza śpiewem podpitej winem musującym stewardessy. Ale to nie było chyba planowane.