Party bus

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Padłem, wstałem, wytrzeźwiałem i poszedłem na imprezę. Wszystko na odwrót. Wszystko przez to, że zachciało mi się być rycerzem w lśniącej zbroi. No i przez Jamesa.

Pół Irlandczyk pół Rumun. Pijany, niezorganizowany, z rozsypanymi rzeczami i pomalowany. Jak mówił – z wczorajszej imprezy. Był pełen sprzeczności, naiwności, a jego niebieskie oczy podkreślała spódniczka, którą nosił założoną na spodenki.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

– Ej, nie zachowuj się jak dupek – w sumie sam nie wiem, czego to powiedziałem. MIałem gdzieś, że był pijany, nie przeszkadzało mi, że puszczał swoją muzykę na małym głośniczku. Nawet to, że palił w busiku było dla mnie ok. Nie było dla Joy – siedzącej obok mnie Chinki. I tak oto po kilkudziesięciu latach życia odkryłem, że czasami potrafię i sam siebie zaskoczyć dobrym uczynkiem.

O dziwo James się posłuchał, przeprosił i zaczął się tłumaczyć. Po czym wyciągnął brandy. To zdefiniowało wieczór. W trakcie podróży wspólnie odkryliśmy, że najbardziej międzynarodowym sygnałem przystanku na fajkę nie jest ani wee wee, ani pee pee a zupełnie niemłodzieżowe toilet. Próbowaliśmy upić Chinkę przekonując ją, że w sumie każdy powód jest dobry, żeby wypić, a zwłaszcza, jak ktoś jest chory, bo ku zdrowotności. Opowiedzieliśmy sobie historie życia (moja ciekawsza), dowiedziałem się, że Polacy na budowach w Anglii narzekają na Litwinów, że zabierają im pracę i ofiarnie skończyłem butelkę, jako ten bardziej odpowiedzialny. Dokupiliśmy oczywiście piwo na stacji – w końcu Polak, Irlandczyk dwa bratanki, nie? No i finalnie James po wielu nieświadomych próbach w końcu rozwalił swojego laptopa o podłogę.

– To tylko rzeczy – skomentował. – Ale wiesz ile to kosztowało? – dodał zaraz potem.

I wtedy zrozumiałem jak ogromną nienawiść musieli budzić tu amerykańscy żołnierze. Pomiatający ludźmi, szastający dolarami, pijący i palący tam gdzie nie wolno. 23 letni Jamesowie z Ameryki mówiący o wolności zarabiającym grosze wieśniakom, czyniący z ich córek dziwki, agresywni i pijani. I z bronią. Siedziałem, piłem i w wyobraźni cofałem się w czasie do lat 60. Analogie tworzyły się same.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Jamesa nienawidzili równo wszyscy, którzy nie spali i nie pili. Za to, że rzucał w kierowcę dolarami by móc palić, za to, że głośno puszczał muzykę, za to że palił, gdy niewolno. On bełkotał o wolności i opresyjnym państwie Amerykańskim i faszystach z Anglii – ja widziałem za oknem dziesiątki ciężarówek przywożących robotników do fabryki. Ludzi, którzy za miesiąc ciężkiej pracy zarobią ok 300zł.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

James w końcu odpłynął w krainy własnej fantazji. Dokładnie w momencie, kiedy w jakimś dziwnym przebłysku zacząłem analizować, czy przypadkiem taka mini z falbankami nie powinna stać się plażowym standardem. Wtedy uaktywniła się Joy. I Było jej przykro.

W Kambodży nie ma powszechnego dostępu do Internetu, nie tak jak u nas – tłumaczyła – tu nie można tak po prostu dowiedzieć się wszystkiego. Nie wiedziałem, co odpowiedzieć. Chiny – kraj który wyłączył serwisy społecznościowe, cenzuruje sieć, usuwa niewygodne informacje staje się nagle oazą wolności. Potem zrozumiałem.

Chińskie imperium Joy kolonizuje ten kraj. Wysyła swoich nauczycieli języka, remontuje, buduje drogi, stawia fabryki. W delikatny sposób uzależnia od siebie i swoich pieniędzy. A wysłali przedstawiciele muszą wierzyć i szerzyć dobrą nowinę. Jeżeli oni w nią by nie uwierzyli, to jak mają przekonać innych?

A o techno w Phnom Penh nie ma co mówić. To zdjęcie mówi wszystko.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s