Potrzebuję jeszcze trochę czasu

Ta notka taka bardziej osobisto-życiowa będzie. Więc mniej ciekawostek, a trochę o tym, co się dzieje. Tak zupełnie blogowo i w mniej uporządkowany sposób.

Na początek najważniejsze. Jakby tego nie nazwać – stało się, straciłem pracę. A wraz z pracą stworzony i wykreowany przeze mnie serwis, co oczywiście mocno się na mnie odbiło. To w końcu 6 lat mojego życia – niezliczone nieprzespane noce, ekscytacje, stresy, wyzwania i nauka. Robiłem go z wieloma osobami, ale od początku jego powstania do końca mojej w nim kariery byłem jedyną osobą stale w nim obecną.

Generalnie cały czas zwlekam z napisaniem o tym, co się w zasadzie wydarzyło. Wiem, że powinienem. Zwłaszcza, że nowy redaktor naczelny poświęcił mi całe dwa zdania w swoim nowym wpisie, nie tłumacząc tego dokładnie. Z kolei ja za bardzo nie chciałem wstrzeliwać się w nie swój serwis z tym o moim odsunięciu. Zresztą, ciężko by mi było nie wylewać w nim żali, a trochę chcę tego uniknąć. Bycie emo nie jest fajne, tak samo zresztą jak pranie brudów na zewnątrz. Co się stało, to się nie odstanie.

Więc to nie jest tak, że olewam moich (byłych?) czytelników, czy radośnie patrzę na powstawanie rozmaitych teorii spiskowych. Potrzebuję jeszcze trochę czasu, żeby pozbierać do kupy myśli i skleić z tego jakieś pożegnanie. No a poza tym, tak szczerze mówiąc, nie przypuszczałem, że kogoś będzie to interesować. Srsly.

Ale może są jakieś pytania, na które chcecie poznać odpowiedzi? Jeżeli tak – zadajcie je w komentkach. Być może na część z nich odpowiem. I nie, nie jest to chwyt marketingowy napędzający ruch, czy inne tego typu sztuczki. Kiedyś napisałem krótką historię serwisu i nie chcę jej po prostu po raz kolejny przeklejać. Może są jakieś historie, o których warto przypomnieć i wyjaśnić? Więc czekam. Jak nie będzie pytań, to i będą standardowe pożegnania.

A co poza tym? Obejrzałem serial Luther, który definitywnie zasługuje na notkę, bo jest fajny, a zwłaszcza drugi sezon. Inne serie na tapecie to Borgias, drugi sezon Killing, który zaczyna mnie już nużyć, Once Upon a Time oglądane już bardziej z obowiązku, nieśmiertelne The Office, South Park i 30 Rock oraz oczywiście Gra o Tron. W planach mam jeszcze sprawdzenie, co to Awake, bo czytałem na snafu, że fajne.

Czytam też książkę Alone Together – na razie jest ona głównie o robotach i ich wpływie na ludzi. Inspiruje, serio. Będzie pewnie na jej podstawie parę notek. Bardzo polecam. Z gier zakochałem się na nowo w SSX. Na początku mi zupełnie nie podchodził a teraz szaleję w nim jak za starych dobrych lat w SSX3 na Xboksie. I to kosztem Wiedźmina 2. Serio.

No właśnie – z tym Wiedźminem 2 to też mam mały problem. Bo albo ja się za bardzo scażualowiłem, albo ten tytuł jest źle zbalansowany. Ewentualnie system walki po prostu nie jest dla mnie. Na poziomie „normal” nie mogłem przejść pierwszej serii walk przy katapulcie. Z kolei na poziomie „easy” jest dla mnie prosto. No i zachwycałem się tą grą, zachwycałem, aż wlazłem do jaskini z neckerami i mnie zarąbało. Wypadłem z grania, włączyłem SSX i tyle na razie we Floatsam mnie widzieli.  Ach, no i załapałem się na spóźnioną imprezę z Draw Something na iPhone’a. Fajne to, choć szkoda, że po angielsku.

I to w zasadzie chyba tyle. Idę na ognisko.

Reklamy

292 thoughts on “Potrzebuję jeszcze trochę czasu

  1. Jest takie powiedzenie, że skoro coś dobrego się kończy, nie znaczy, że coś lepszego nie czeka w zanadrzu. Bądź kim jesteś i rób co kochasz, i wszystko się z czasem się ułoży. Głowa do góry and worry not :)

  2. Wiedzmin 2 na konsole jest mocno zPeCetowiony jeśli chodzi o mechanikę. Sam jeszcze nie miałem okazji się pobawić, ale cytuję kolegę: „4 razy przeszedłem tutorial, aby się upewnić, że w prawdziwej grze nie połamię się na pierwszym zakręcie, przy tej grze pojawia się pojęcie klawiszologia na padzie” … to samo w sobie nie zachęca mnie do zakupu…

    • Mnie tam z interfejsu tylko w Wiedźminie 2 drażni menu i poruszanie się po nim. Za dużo tego trochę no i to wychodzenie do gry zamiast o jeden poziom wyżej.

      Ale poza tym to kupuj – moim zdaniem warto. Oczywiście, jak lubisz RPGi jeszcze.

  3. Tak jak pisałem Ci prywatnie, sytuacja z zewnątrz wygląda niejasno i nieładnie, szczególnie dla kogoś, kto jak ja śledził Polygamię i wszystko co z nią związane (blogi, podcasty) praktycznie od początku. Dla takich ludzi jesteś praktycznie twarzą i twórcą serwisu. Dotychczas myślałem że nikt-nic-nie-mówi bo macie to jakoś zabronione w kontraktach. Jeśli tak nie jest to nie ma się co obcyndalać i trzeba walnąć kawę na ławę. Czekamy.

    • Nie, ja nie mam nic zabronionego. Informację o zakończeniu współpracy dostałem w czwartek wieczorem pod koniec dnia. Zwolnienia w Agorze szły wówczas od jakiejś 11. Poleciało sporo serwisów i ludzi – między innymi fajny Widelec. Zwinął się Popcorner, oberwał GameCorner, polecieli Policyjni. Generalnie sporo.

      Całość zakończyła się jakoś 15-16, ja swoją rozmowę miałem już po 17, kiedy myślałem, że jest po wszystkim. Jak się domyślasz, trochę mnie to wtedy zaskoczyło. Poszedłem to odreagować, potem był już piątek i długi weekend. Redakcja nie kontaktowała się jakoś ze mną w sprawie oświadczeń, ja nie chciałem specjalne o tym myśleć, bo to dla trudne. Potem pojawiło się notka o zmianach.

      Napiszę swoją, pewnie tutaj, żeby już nie mieszać szyków na serwisie. Ale potrzebuję pozbierać myśli i je jakoś poukładać.

      Mam nadzieję, że rozumiesz.

      Ale bazowa informacja jest następująca: Polygamię prowadziła moja firma. W czwartek z ta umowa została rozwiązana z przyczyn ekonomicznych.

  4. Tyle czekania na w2, a odbiłem sie od pierwszych walk. Wszystko jest nie tak, jak być powinno. Ani to taktyczna walka jak w Dragons Age1, ani zręcznościowa i efektowna jak w naparzankach. Zażenowała mnie ta gra, wywaliłem na półkę i nie mam zamiaru jej kończyć. Chciałbym gadać z tymi postaciami, słuchać co mają do powiedzenia, ale wiem, że prędzej czy później będe musiał dymać do jakiejś jaskini i klnąć na machanie ostrzem jak cepem, nie działający lock on, słabe znaki, kamerę, blokowanie się na otoczeniu i jeszcze parę rzeczy.
    A co do Poly to… cóż, rozumiem ciężar gatunkowy tego, co się stało, ale chyba lepiej byłoby wyłożyć kawę na ławę, bo te teorie spiskowe są przeżenujące

    • No dlatego ja gram na easy, walki przez to można powiedzmy że olać (chyba, że masz 20 neckerów) i skupić się na fabule, która jest fajna.

  5. Hubert, Ty się weź zastanów. Nie potrzebujesz żadnych zakazów w kontraktach, żeby bardzo uważać z każdą nieprzychylną wypowiedzią na temat dowolnej korporacji. I naprawdę mam na myśli: bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo uważać.

  6. Toro, moim zdaniem wielkim błędem była decyzja o nawiązaniu współpracy z Agorą. Mówiłem Ci to już te parę lat temu. Naprawdę szkoda, że tak się to skończyło, ale czy na serio myślałeś, że wchodząc do paszczy monstrum nie zostaniesz w końcu pogryziony?

    • Nie no, nie był to błąd. Serwis i ja nie bylibyśmy w tym samym miejscu, gdyby nie przejęcie. I to zarówno jeżeli chodzi o zasięg, jak i skill.

      Czy spodziewałem się tego? Nie sądziłem, że to się tak odbędzie. Bardziej widziałem jakąś rozmowę ostrzegającą, próby wyjścia z sytuacji kryzysowej itd. Bo dało się to moim zdaniem rozwiązać, zwłaszcza, że akurat ja myślałem, jak przynieść pieniądze firmie No ale decyzja była inna.

  7. Generalnie kiedyś się z Panem wykłócałem o wiadomo co (wiadomo co?), no ale jednak mi przykro. Życzę powodzenia na nowej drodze. Proszę pamiętać, że niejakiego Stefana J. też wyrzucono z jego własnej firmy!

  8. Jak będziesz chciał napisać coś więcej o rozstaniu to interesowałoby mnie Twoje zdanie na temat tego czy (z perspektywy czasu) warto było zamienić małego, treściwego blogaska na korporacyjne przedsięwzięcie. Czy dużo wyższy mnożnik klików był warty więcej niż mała grupka wiernych czytelników? Tych, którzy nie naparzali Cię za jeden krzywy piksel na stronie?

    Aaa, i się tu z nikim nie żegnaj :) Nie odchodzisz przecież w zaświaty :)

    • A jasne, napiszę ci, bo moim zdaniem warto, ale…

      Podumam sobie jutro przy kawie i ci odpiszę w jeszcze jednej komentce.

  9. Na Polygamię zacząłem wchodzić kilka lat temu, jeszcze za starego składu. Na początku niezbyt mi się podobało, ale dość szybko staliście się moją ulubioną stroną o grach. Wtedy grałem coraz mniej i ograniczałem się tylko do jednego gatunku, natomiast ujęło mnie, z jak dużą pasją opowiadaliście o grach w ogóle (na podcastach i na stronie). Dzięki Wam zacząłem grać znowu we wszystko i na wszystkim. Dzięki i czekam na jakąś nową inicjatywę! :)

  10. Nie podoba mi się sposób, w jaki firma pozbywa się wartościowych zasobów. Jak już przejdziesz wszystkie fazy Kübler-Ross, zrób znów coś zajebistego.

  11. Toro, dzięki za słowa wyjaśnienia. Twoje odejście przyszło tak nagle, że wydawało mi się to niemożliwe. W końcu nie byłeś pierwszym z brzegu redaktorkiem, który po prostu zakończył współpracę. A okazuje się, że tak Cię potraktowano. Ze wszystkich scenariuszy, takiego się najmniej spodziewałem.
    Oczywiście, że mnie to interesuje, jestem z polygamią od lat i nie zapomniałem jak się wszystko zaczęło. Dlatego ogromnie mnie zdziwiło takie nagłe odejście.
    A na umowach korporacyjnych nie znam, nie wiedziałem na jakich zasadach pracujesz i jak się one pozmieniały. Może inni są bardziej świadomi jak to się kręci i ich to nie ruszyło, na forum niektórzy zareagowali jakbym był dziwny, robił dramę i dopytywał się o rzeczy, o które pytać nie należy.

    Przykre jest co się stało, ale jestem pewien, że dla Ciebie to nie koniec, a początek nowego, jeszcze fajniejszego etapu w karierze. Będzie dobrze :)

    • Skleja mi się w głowie już ten tekst pożegnalny. Przypominam sobie rzeczy o których mało kto pamięta, albo mało kto wie i spisuje na boku. A że mam teraz trochę więcej czasu to i mogę sobie to pospisywać.

  12. Powiem tylko: szkoda. Mam nadzieję, że rozkręcisz coś nowego, bo Poly była najlepszym polskim serwisem o grach – pod względem jakości tekstów niepobita nawet przez te o większym budżecie.

    • Tak BTW, etat jest w dzisiejszych czasach umową śmieciową. Większość etatowych umów ma dwutygodniowy okres wypowiedzenia. Nie widzę tu różnicy między trzydniowym czy jednodniowym. Idealnie jest być właśnie na swoim, mieć podpisane kontrakty z kilkoma firmami, dostarczać treści czy usługi w abonamencie.

      Piotrek powinien – podpisując umowę ‚sprzedażową’ – zawrzeć w niej jakieś kary umowne za odstąpienie, np. 2 mln złotych zadośćuczynienia. Przynajmniej zapewnia to bardzo miękkie lądowanie. No i wszystko trzeba mieć na papierze. Ufny człowiek to niedoświadczony człowiek. Uczymy się na błędach…

      • Owszem. Poza tym zawsze cieżko jest o tym myśleć, jak jest fajnie i współpraca sie układa.

  13. Dobry czas na zmiany, Piotrek czas zebrać siły, otrząsnąć się i działać na nowo. Czytelnicy są z Tobą! Czas zebrać nową gwardię i spróbować na nowo :)

  14. Toread: Czy to możliwe, że masz podobną sytuację do mojej. Jakieś 5 lat temu prowadziłem firmę, gdzie po „znajomości” zatrudniłem swoich dwóch najlepszych kolegów. Była taka możliwość bo firma sie rozwijała i potrzebowalismy nowych ludzi. Po roku czasu okazało się, że moi „przyjaciele” dogadali się z szefostwem. Ja wyleciałem a oni zostali na moim stanowisku ;) Kilka lat pracy i zostałem zaproszony do rozmowy trwającej 10 min. gdzie padła tylko informacja o tym, że czas na zmianę „garniturów”.

    • Dla mnie to niemożliwe. Nie wierzę, że tak to się odbyło. Tak szczerze.

      Mogliśmy mieć różnice zdania w redakcji, ale nie dopuszczam do siebie takiej sytuacji. Ktoś w zarządzie zobaczył słupki działu online, podjął decyzję, poleciała maszyna i zaczęły się zwolnienia.

      Pewnie gdybym wiedział, że teraz rentowność jest na topie, zareagowałbym inaczej i zaczął bardziej szukać partnerów, sponsorów i sposobów na to, by serwis na siebie zarabiał. Niestety o tym nie wiedziałem.

      • Mam nadzieję bo moja historia niestety lekko odcisnęła się na moim postrzeganiu przyjaźni tym bardziej, ze o „spisku” dowiedziałem się przypadkiem. A „koledzy”, którzy mnie wygryźli jeszcze przez kilka miesięcy mnie pocieszali ;)

  15. Znamy się Toro tyle lat, Poly starałem się – do jakiegoś momentu – tworzyć razem z Tobą. To był dobry czas. Podjąłeś decyzję o ogromnym ciężarze ekonomiczno-marketingowym i, choć rozumiałem, że „w dwa lata chcesz przeskoczyć GOLa” to miałem sporo wątpliwości. Niemniej jednak to był Twój serwis i Twoje dziecko. Stało się jak się stało, szkoda.
    Ja mam tylko jedno pytanie Misiu Słodki, czy Ty zamierzasz robić coś nowego? Jak, nie przymierzając, Grycan? ;>

    Trzymam kciuki i… odbieraj czasem telefon ;P
    Cheers!
    RNAcid

  16. No tak, było do przewidzenia. Nie pałam wielką sympatią do samego ex naczelnego, czyli Ciebie, ale było nie było jakoś tam dzielimy wspólną pasję od wielu lat i czasów prgk. Pierwsza moja myśl jak przeczytałem o zmianach w Poly to „Lol, doigrał się na zabawach z tym dziadowskim wydawnictwem”… Teraz żałuję trochę tego co się stało Tobie, tak zwyczajnie jako człowiekowi, który stworzył Poly (którą też czytałem od samiuśkiego początku jak jeszcze chyba nawet imiennej domeny nie miała ;)) wraz z ludźmi których również znałem z prgk (na szybko Maciu, incydentalnie Ś.P. Sentinel, czasem coś tam pobełkotał Mithos ;)).
    W każdym razie życzę powodzenia – może uda Ci się nowy projekt, może odbijesz czytelników Poly ;)

      • Senti opuścił ten Łez Padół, niestety w sposób ostateczny… Przykra sprawa, bo to był jeden z najsympatyczniejszych ludzi jakich w życiu poznałem. Choroba niestety doprowadziła do tego, że gra teraz gdzieś teraz na największym ekranie świata.

      • Senti może był i sympatyczny w realu, ale jego wcielenie online’owe to wredne było. Ale faktem jest, że udzielał się przy planowaniu Polygamii.

  17. Na Poly nie udzielałem się jakoś specjalnie, ale czytałem ją od wielu lat.
    Najlepiej wspominam 2008 rok. To było kapitalne – świetni redaktorzy, świetna społeczność, kupa śmiechu podczas słuchania Polygadek o E3.
    Dziękuję za to wszystko panie Piotrze.
    I żeby było optymistyczniej – był już gość, zmuszony do odejścia z firmy którą stworzył od podstaw. Steve Jobs się nazywał…

  18. Sorry, ale z Twoich wypowiedzi wyłania się obraz wykorzystanego przez korpo blogera, który został przeżuty i wypluty. Nie uwierzę, że oddałeś za darmo markę, nad którą długo pracowałeś. Baju, baju dla gimbusów, ale business is business. Otrzymałeś swoje profity, zgodziłeś się na zapisy w umowie więc nie wiem do kogo pretensje.

    • No zaraz, oczywiście, ze wszystko odbyło sie zgodnie z umowami i w świetle prawa. Tego sie absolutnie nie czepiam.

      Ale odmawiasz mi prawa do żalu po odejściu z serwisu, który stworzylem? Dlaczego?

      Poza tym nadal uważam, ze dało sie to załatwić inaczej.

  19. Moim zdaniem decyzja o przejęciu przez Agorę była świetną decyzją, ale nie na długi dystans. Widzisz Piotrze, w końcu odebrali ci własne dziecko. Co prawda dziecko już dojrzałe, ale odebrał je nielubiany – choć bogaty – ojciec chrzestny. Oczywiście sama poly przez ten czas zmieniła się z jednej strony na lepsze pod względem zasięgu, jakości i ilości contentu, a z drugiej na gorsze – musiała absorbować cały ten reklamowy syf Agory, łącznie z rozmaitymi przeklikiwaniami, aby sobie (i reklamodawcom) nabić odwiedzin.

    Przykro strasznie, że to się tak dla Ciebie skończyło, ale niestety bardzo często korporacje nie liczą się z wartością człowieka, bardziej zważając na wyniki w formie cyferek. A gdy te zawodzą, wtedy odprawiany jest szef przedsięwzięcia, jakby to miało cokolwiek pomóc, gdy reszta załogi jest taka sama. Nie żebym reszcie miał cokolwiek do zarzucenia, bo są świetną ekipą, jednak to wy razem tworzyliście całość i zwolnienie Ciebie niewiele (jeśli cokolwiek w ogóle) przyniesie, za to wiele ujmie.

    Mam nadzieję, że masz już milion pomysłów w głowie na kolejne przedsięwzięcie. A gdybyś potrzebował pomocy w ich realizacji, choćby technicznej, od kolegi gracza, wieloletniego czytelnika Poly, a zarazem programisty (C#/ASP.NET) i linuksowego administratora – y4213kk@gmail.com.

    Sukcesów życzę!

    • Coś za coś, wiadomo. Nadal uważam, że przejęcie było dobre dla serwisu, bo dało zupełnie nowe możliwości. Czy wszystkie z nich zostały wykorzystane, to inna sprawa.

      A z odejściem i wpływem… wiesz, jakichś dużych złudzeń nie mam. Sam pisałem tutaj o tym, że nikt nie patrzy na pole autor, a po drugie pamiętam, jak na Engadgecie odbiło się odejście kluczowych autorów do The Verge – wzrostem pageviews.

      • Wiesz co, nie chcę na razie nic zdradzać. Rozmawiam z paroma osobami. Co z tego wyniknie? Nie wiem. Być może pojawię się w paru miejscach na raz, być może tylko w jednym. Na razie wygląda na to, że w branży uda mi się zostać. Ale nie chcę zapeszać.

      • Jeśli chciałbyś rozkręcić coś od początku i szukał ekipy to z chęcią się piszę, siedzę w grafice, PR a gry to pasja. Mieszkam na Śląsku więc kilka producentów gier mam pod ręką:) Możemy pogadać o tym na fb/twitterze.

    • Kiedy Robert „Kowal” Kowalski został w podobny sposób wykolegowany z Imperium Gier WP, zabrał ze sobą całą ekipę sprawdzonych i niezawodnych redaktorów do nowego serwisu (Onetu), zostawiając WP z ręką w nocniku – serwis już nigdy nie uzyskał podobnej popularności i poziomu. Wystarczy, że miałbyś lojalnych ludzi i mógłbyś zrobić dokładnie to samo, bo każdy duży site przyjąłby wasz dream team z otwartymi ramionami. Jeśli masz taką kartę przetargową, to już możesz się czuć wygrany.

  20. Dla Agory Polygamia to był na pewno koszt: z reklam takich wpływów nie ma, a Poly jest prowadzona zawodowo: są wyjazdy na konferencje, sprzęt etc. Wyżyć z tego typu przedsięwzięcia jest trudno jeśli nie jest się podpiętym pod jakieś większe wydawnictwo, w szczególności że do prowadzenia potrzeba więcej osób niż jedna.
    Radzę szukać roboty i wzięcia w branży, ale nie polecałbym rozkręcanie własnej rzeczy od zera: Polska to nie kraj w którym z tego można wyżyć. Karierę typu Penny Arcade trudno tu powtórzyć o ile to w ogóle możliwe.

  21. Witam.

    Nie byłem wiernym czytelnikiem Polygamii, ale dzięki temu serwisowi po kilku latach przerwy powróciłem na złą drogę. Zaczęło się właśnie od przeglądania Poly w kilku wolnych chwilach w pracy. Po jakimś roku/półtora ukazało się POW najpierw z Martinezem, później z Gulashem (jakbym odmłodniał o 15 lat). Dalej poleciało już szybko – kupiłem NEO+ zdaje się październik 2011, a po miesiącu na półce zagościła PS3 ;-).

    Dzięki i pozdrawiam.

    • No i super. Bo granie jest fajne, nie? Fakt, czasu na wszystko mało (o tym w majowym Neo+ piszę), ale jest parę tytułów, dla których warto zarwać nockę ;)

  22. Ciezko mi sie to czyta, bo na Poly wchodzilem dla twoich textow ( w koncu jestem typowym GC nerdem). Troche z innej beczkim milabym do do ciebie pytanie na priva, tylko ni cholery nie wiem jak ci go wyslac aby nie slo na publicu.

  23. Ja tylko tak zaznaczę, że czekam na tę pożegnalną notkę. Całą resztę mamy już obgadaną mailowo.

  24. Czyli co, prowadziłeś firmę która miała kontrakt z Agorą na prowadzenie serwisu? Jak to rozwiązali teraz, zlecą innej firmie czy pracownikom Agory? Reszta redaktorów to byli Twoi pracownicy czy Agory?

    • Byłem jednoosobową firmą, która wydawała dla Agory Polygamię. Potem moi pracownicy przeszli na umowy z Agorą i zostałem jednoosobową firmą, która opłacała tylko mnie.

      Zresztą gdzieś od tej zmiany upatruje źródeł problemów.

  25. Przesluchlem podcast niezgranych poswiecony temu wydarzeniu, przeczytalem powyzszy wpis i komentarze pod nim i coz moge madrego dodac. Przykro i tyle. Mialem okazje przez krotka chwile wspolpracowac przy Poly, jako praktykant i jestem sobie w stanie wyobrazic ile pracy kosztowalo cie stworzenie tego serwisu. Tamten okres wspominam bardzo cieplo także trzymam kciuki za nastepne (nowe) sukcesy w branzy. Bo jak to sie mawia, cos sie konczy, a cos zaczyna. Pozdrawiam i powodzenia!

  26. Hmmm… Nie wiem co Ci napisać. Wielkim fanem Polygamii nie jestem, kiedyś podobała mi sie dużo bardziej. Może dlatego, że w pewnym momencie zrobił się z tego niegdyś bloga zwyczajny serwis kontentowy. Zresztą nie chce o tym zbytnio pisać – temat moim zdaniem jest ciekawy, ale w momencie, gdy opiszesz go Ty.

    To co chciałem Ci napisać po tym, gdy zobaczyłem ten wpis na Twoim blogu to jedno – mam nadzieję, że masz w sobie jeszcze siłę i chęci by coś w internecie zdziałać. Masz na pewno duży kapitał w postaci swoich czytelników. Myślę, że spokojnie mógłbyś się z blogowania na własną rękę utrzymać :) Tego Ci życzę, bo wtedy będziesz produkował naprawdę dobry materiał, za który w 100% będziesz odpowiedzialny.

    yo!

  27. Spodziewalem sie podobnej sytuacji, ale bylem przekonany, ze sam zrezygnowales, albo nawet awansowales, bo od dluzszego czasu nie pisales praktycznie nic na Poly, a tutaj rozwijales swoje pasje blogerskie i nawet co nieco przeklejales do gazeta.pl.

    Mam nadzieje, ze kulisy opiszesz. Moze nie te zwiazane z korporacyjnym zwalnianiem pracownikow, ale ostatnie miesiace z polygamia, relacje z ludzmi, itd.

  28. A jak wygląda sytuacja z N+. Bedziesz dalej tworzył felietony, czy wraz z tą zmianą odpuszczasz również Neo, żeby zebrać siły ?

    • Jak na razie podobają się Mielowi i nic nie mówi o końcu współpracy. W maju na pewno będzie, bo już mu wysłałem, planuję też kolejne.

      Tak w ogóle to chciałbym tam pisać, bo to pismo, które najbardziej pasuje mi na polskim rynku. Ma dużo dobrej publicystyki, która najbardziej mnie interesuje.

      Mam nieco inne wymagania niż inni czytelnicy, dla których liczy się jak największa liczba recenzji. Kiedyś na jakimś branżowym piwie śmiałem się, że Neo powinno wydać numer specjalny – 1000 recenzji. Każda na jedną stronę składająca się z tytułu, leadu, oceny. dużego screena.

      Jak szukam felietonów, wywiadów, analiz. Resztę znajdę w internecie.

      • Mam dokładnie takie samo podejście. To nie era czytania recek w czasopismach, często z późnieniem. Wolę sobie obejżeć reckę na GT czy IGN.
        Obecnie kupuję tylko NEO (jedyna ich konkurencja moim zdaniem przepadła po przejęciu), wyłącznie dla tekstów okołogrowych – od kilku numerów nie przeczytałem chyba ani jednej recenzji.
        No i właśnie dlatego pytałem, bo uważam , że się dobrze tam wpasowałeś z tekstami, a dla mnie im bardziej NEO będzie wypełnione tekstami „od siebie”, tym lepiej.

        A nie możesz w takim razie podjąć z nimi jakiejś „szerszej” współpracy ? Czy to jest tak po prostu z pasji, ale słabo, że tak powiem „wypełniające lodówkę” ;) ?

      • Pewnie, że mogę, ale to zależy od redakcji Neo+ ;)
        Jak na razie takich ofert od nich nie miałem. Poza tym, ich czytelnik oczekuje recenzji, ja wolę pisać już nieco szerzej i łączyć gry z na przykład kulturą, czy technologią.

        Póki oczywiście jakiś tytuł nie zajara mnie na tyle, by mówić tylko o nim ;)

        No i też nie wiem, czy ja piszę pod czytelnika Neo. Bo oni jednak chcą bardziej „produktowego” podejścia do tekstów.

        Ale dzięki za informację, Miło się dowiedzieć, że te felietony się komuś podobają.

  29. Chciałbym napisać coś mądrego ale nie wiem co z tego wyjdzie :). Nie mieliśmy zbyt wielu okazji pogadać, ale wiem jak trudno rozkręcić taki serwis jaki stworzyłeś. Sam niejako z twojego forum wyszedłem z własnym projektem bloga, który przerósł mnie swoimi wymaganiami, a że wszystko robiłem i robię sam… to przerósł mnie bardzo, ale mimo wszystko ciągnąłem go dalej i ciągnę i cieszy mnie to, że ktoś bez doświadczenia redakcyjnego taki jak ja był w stanie zebrać tak dużą rzesze miłośników. Ktoś Taki jak Ty ma ich na pewno kilkaset razy więcej dlatego wierzę, że ten moment w twoim życiu Piotrze będzie początkiem czegoś lepszego. Jeszcze większego, i dającego jeszcze większą satysfakcję. Bo ludzie za tobą pójdą gdzie byś się nie udał. Powodzenia i gdybym tylko mógł jakoś pomóc Ci w dalszej drodze możesz na mnie liczyć. Lisek

  30. Powrócę jednak do tej nieszczęsnej Agory. Choć nie znam dokładnych szczegółów zawarcia współpracy, to coś tam jednak wiem i jestem pewien, że gdybyś poczekał chwilę, dostałbyś propozycje od znacznie bardziej przyjaznych inwestorów. A to było zawarcie paktu z diabłem. I Poly straciła duszę. Mówisz, że serwis się rozwinął – owszem, ale czy w dobrym kierunku?

    W każdym razie mam nadzieję, że Twój powrót do branży nastąpi szybko i obędzie się już bez takich nieprzyjemnych sytuacji. Trzymam kciuki. I jakbyś chciał pogadać, to wiesz gdzie mnie szukać :)

    • Czy ja wiem? Rozmawialiśmy z MSN, Agorą i paroma innymi firmami. Wówczas tylko Agora chciała wyłożyć pieniądze, a jak wiesz prowadzenie Polygamii kosztowało coraz więcej. Zarówno pieniędzy, jak i czasu. To przestało być hobby, a zaczął być sposób na życie. Z tymże, nie do pogodzenia z normalną etatową pracą.

  31. Trzymaj się Toro – jeszcze kiedyś wykupisz Agorę i wywalisz Adama na zbity pysk. (mam swoją drogą nadzieję, że nikt nie wykopie tej umowy, z której się do końca się kiedyś nie wywiązałem :D)

  32. Na Poly jestem stosunkowo od niedawna , więc nie wiedziałem, że jesteś ojcem założycielem. Nieładnie postąpiono w stosunku do Ciebie. Nie znam, jak i nikt zresztą szczegółów. Zresztą nie mam w zwyczaju interesować się miejscem w którym nie mam żadnego interesu. Ale, nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Znam to z własnej autopsji. Gamecorner znika z sieci z końcem miesiąca. Społeczność jest. Myślę, że sobie poradzisz. ;) Sam z chęcią będę odwiedzał miejsce które stworzysz/cie. :) Trzymaj się , pozdrawiam.

  33. Powodzenia w następnych projektach.
    Mam nadzieję że karma odwzajemni się tym ch.. z zarządu Agory.
    Szkoda ze przez te zawirowania robią się lub mogą powstać jakieś niesnaski w ekipie Poly, bo zespół był ciekawy i na Poly wchodziło się z przyjemnością i w pierwszej kolejności.
    Pożyjemy, pogramy, zobaczymy. CHWDZA.

  34. No to sie porobilo, jak zaczynaliscie to skrobnalem pare notek ale niestety to byl czas gdy zapal do grania u mnie sie wypalil ale pamietam, ze mozna w Was bylo dostrzec ta fascynacje graniem jaka nam towarzyszyla na grypach dyskusyjnych. Teraz Poly przypomina jeden z wielu serwisow growych, profesjonalny i sterylny choc nadal jedyny jaki czytuje. Szkoda ale wierze, ze starczy Ci pasji zeby stworzyc cos ciekawego albo utrzymac sie w biznesie. Powodzonka

  35. Ale skąd ten płacz skoro Poly została sprzedana to pewnie za ciężką forsę. Za takiego pclaba onet dał 3+ miliona pln. To patrząc logicznie za odpowiednio mniejszą Polygamię choć mniej to pewnie z milion, albo pół czystej gotówki Piotrze dostałeś.

  36. Szczerze mowiac dobrze, ze Cie wypierdolili… zenujaco niski poziomu wiedzy o branzy (niestety jak u wiekszosci dziennikazy, ale to Cie nie tlumaczy).

    Pozdrawiam i zycze powodzenia, ale najlepiej w innej branzy – szczerze

      • Literowka, nawet zastanawialem sie czy poprawic… ale sobie darowalem. Co do tresci wszystko dalej aktualne. A propos anonima moge mu to osobiscie w twarz na piwku powiedziec… na branzowym piwku – a nie sorry, na takich nie bywa… bo po co.

        EOT

      • To prawda, nie chodzę na wszystkie branżowe piwa. Zresztą – o którą branżę dokładnie chodzi? Gamedev? Media? Wydawcy? Czwartki w R.?

        To prawda, nie było mnie tam co tydzień.

      • Stefan – pewnie, że możesz prosto w twarz, bo jesteś burakiem i capem. No albo z Agory.

      • @Kalafior: Agora nie ma chyba powodów by być tak wściekła na Piotrka, nie? Bardzo elegancko się o niej wypowiada.

      • No a jak mam się wypowiadać? Moja firma podpisała umowę z inną firmą. Ta firma zgodnie z zasadami tę umowę rozwiązuje. Mój żal to jedno, drugie, że zachowali się normalnie. A znam przypadki z branży, gdzie zwolnienie wyglądało dużo gorzej.

    • No ale dlaczego mam nie odpowiadać? Uważa, że się nie nadaję i ma do tego prawo. To chyba fajne, że nie każdy myśli tak samo. Inaczej mielibyśmy jedną prawdziwą stronę o grach i tyle. A tak jest miejsce i na Polygamię i na GameZillę i niezgranych, plus rozmaite inne gramy, gole, hcgamery, punkgamery, ps3site, gamblery itd.

      Nie wiem, co znaczy znać się na branży… Tak serio. Zawsze uważałem, że jak czegoś nie wiem, to się dopytam i postaram zrozumieć. A potem to jakoś przekazać.

      Zakładam też, że z tymi spotkaniami chodzi o growary, na których faktycznie bywam rzadko i zwykle pod koniec, jeżeli już.

      Ale może są jakieś inne spotkania, o których po prostu nie wiem.

      I tak, to najdłuższy wątek, bo i nigdy specjalnie tego blogaska nie reklamowałem. A i też ludziom nie chce się tu komciować, może się to zmieni, może nie. Who knows.

  37. Witam. Takie małe offtopowe pytanie, co się stało z Beniaminem Durskim alias Emielem? To był jeden z moich ulubionych redaktorów na poly…

    A co do tematu… Szkoda, już dawno przestałem czytać polygamię. Kiedyś to była niesamowita strona- wspaniali redaktorzy, ciekawe newsy, wielka pasja. Dziś polygamia powoli schodzi na psy, a zaczęło się to odkąd przestał być pan redaktorem naczelnym… Życzę wszystkiego najlepszego i powodzenia na przyszłość.

    • Jak już Piotr powiedział, Emiel robi gry na urządzenia przenośne i wraz z tap-chanem stanowi siłę napędową niezgrani.pl

      • O, a na stronie nie widać. W sensie rozumiem, że Jakub jako naczelny ma masę innych zajęć i nie ma czasu na pisanie (znam z autopsji), ale u Beniamina podejrzewałem raczej brak czasu i zaangażowanie w swoją „normalną” pracę.

        No ale się myliłem, jak widać ;)

        A czy oni też przypadkiem AntyApps przez jakiś czas nie robili? Piszę robili, bo Marczak mówił, że naczelny projektu się zmienił, także nie wiem, na ile się tam jeszcze pojawiają.

  38. Life goes on :) Myślę, że może w końcu teraz coś się zmieni. Z Polygamią, może nawet z polską branżą, a na pewno w Twoim życiu. Życzę tego Tobie oraz (w szerszym kontekście) wszystkim osobom zaangażowanym w polski przemysł elektronicznej rozrywki. Co prawda huśtawki życiowej nigdy nikomu za mało, ale warto pokierować się słowami Davida GIlmoura z czasów Pink Floyd, z jednego z ich utworów:

    You gotta get you started early
    Processed by the time you’re thirty
    Work like fuck ’till you’re sixty five
    And then your time’s your own until you die

    Miłego, Piotrze ;)

  39. Toread, a co sądzisz o obecnym targecie Polygamii? Nie da się ukryć, że serwis ukierunkował się do mniej wymagającej publiki, co ma swoje odzwierciedlenie w rodzajach materiałów (np. vlogowe dniówki, turnieje w LoLa, dużo treści PCtowych, Minecraft itd.), za to teksty siadły i to strasznie. Ciekawi mnie po prostu twoja opinia, czy np. nie był to jeden z powodów zakończenia współpracy z Agorą?

    • Dniówki to mój pomysł i mam nadzieję, że będzie kontynuowany.

      Co do LoLa, Minecrafta itd to uważam, ze jest go za dużo. Ale też i wiem, że to ważne zjawisko, które zasługuje na swoją sekcje/podstronę. I tam powinny sie pojawiać częste krótkie update’y

      Zwłaszcza LoL, w którego redakcja inwestuje duzo czasu i zasobów.

      • Nie miałem na myśli, tego, że sam pomysł dniówek jest słaby, bardziej chodzi mi tu o wykonanie (zobacz co wyczynia nowy naczelny w dzisiejszym odcinku). W takiej formie tani humor dla nastolatków przykrywa cały sens dniówki, jakim miało być zachęcenie użytkowników do przeczytania artykułów/notek z danego dnia.

      • A, no to nie do końca. Oryginalnie dniówka miała być komentarzem redaktora do wydarzeń dnia. Bo często mieliśmy inne przemyślenia niż autor danego tekstu, czy też po całym dniu nowe, ciekawe przemyślenia.

        Miał być też to sposób by czytelnik poznał twarze, głosy i zdanie całej redakcji. Wyszło nieco inaczej.

        Ale nadal pomysłu będę bronił. I może w tej formie pojawi się on gdzie indziej.

        No i też być może ja po prostu nie umiem być zabawny i dlatego nie zawarłem tego w swoim pomyśle.

  40. Nie będę pisał wiele bo chyba wszystko zostało już powiedziane. Dla mnie to wciąż jeden wielki żart. Nie wyobrażam sobie Polygamii w przyszłości, będę się jej bacznie przyglądał, choć z pewnością teraz z boku. Pozostaje mi Hyper. Być może NEO.

    Trzymaj się i głowa do góry! Czekam na kolejny projekt.

      • Dzięki, dzisiaj zaopatrzyłem się w majowe Neo i jestem pod wrażeniem. Szczerze, to nie wiedziałem, że pisze tam tylu ciekawych ludzi z „branży”.

      • Tak, mówię o tym z Wiedźminem – gapa ze mnie, bo choć okładka głosi MAJ 2012, to obok stoi jak wół – 4/2012.

      • Premiera numeru została przełożona miedzy innymi ze względu na embargo na recenzje W2

  41. Piotrze,

    powodzenia na nowej drodze to na początek. Byłem czytelnikiem poly od jakiś 4 lat, towarzyszyła mi każdego dnia.
    Będąc kiedyś na biznesowej wizycie w Agorze miałem okazję widzieć wasze miejsce pracy oraz Ciebie wybiegającego z budynku (do dzisiaj żałuję że się nie przywitąłem), zazdrościłem miesca pracy (kto widział budynek agory ten wie o czym mówię), atmosfery i pasji którą się dało wyczuć na kilometr. Wielkie słowa uznania za dotychczasową pracę i osiągnięcia. Twoja historia jest dla mnie pewnego rodzaju drogowskazem i przestrogą dotyczącą „współpracy” z korporacjami.
    Cieszę się, że zdecydowałeś się nieco uchylić kulisów opuszczenia serwisu. NIe dawało mi to spokoju i w nadziei na wyjaśnienia odwiedzałem wszelkie portale społecznościowe, na których jesteś obecny.
    Jesteś jedną z najważniejszych osób w branży i tych najbardziej rozpoznawalnych, BTW cała sprawa trochę kojarzy mi się z Wozem i jego sytuacją w Apple (chociaż jego lepiej potraktowali).
    Będę z uwagę śledził Twoją karierę i mocno trzymał kciuki za przyszły sukces. All the best mate!

  42. Chociaż nie mieliśmy okazji zbyt wiele pogadać, miło było Cię zawsze widywać na branżowych eventach. Mam nadzieję, że się wszystko poukłada i jeszcze się na takowych będziemy nie raz spotykać. Praca w mediach, jawi mi się jako rzecz strasznie niestabilna, ale ma swoje niewątpliwe uroki – jest twórcza, toteż może w nowym miejscu, będziesz mógł na świeżo, swobodniej przelewać myśli, na papier lub w formę zero-jedynkową, tak jak robisz to tutaj na blogu.

  43. Cieszę się że utrzymujesz kontakt z fanami, jak wszyscy trzymam kciuki za dalszą drogę i dziękuję za wszystko co zrobiłeś do tej pory. Polygamię poznałem w 2008 gdy przesiadłem się na konsole. To był wspaniały blog. W tej historii najsmutniejsze jest dla mnie że wszędzie jest potrzebna kasa, inwestorzy, korporacje. Czyli samo zło :) Czekam na nowy projekt i pozdrawiam serdecznie!

  44. Wiem, że to biznes, ale wywalanie kogoś z własnego projektu jest… No ale w ten sposób dołączyłeś do chociażby Ferdinanda Porsche (zmuszonego do odejścia przez zarząd), czyli zacnego grona :). Powodzenia

    • Tak, czytałem to wcześniej… nie poprawia mi to nastroju, chociaż gdzieś tam rozumiem, że firmy są po to, żeby zarabiać pieniądze. A ich szefowie i zarząd chcą z tych pieniędzy korzystać.

      Zabawne jest w sumie to, że od dawna czytałem wywiady w których rozmaici gamedevowie mówili, żeby nie oddawać swojego IP wydawcom. Teraz wiem, o czym mówili.

  45. Witam ,
    Nie znam żadnego z redaktorów osobiście. Jestem (byłem?) zwykłym fanem Polygamii i można powiedzieć, że zaglądałem prawie codziennie. Niemniej sam fakt tego, że piszę koment na tym blogu powinno świadczyć, że nie obeszła mnie zmiana którą na samym portalu zasygnalizowano dwoma zdaniami jako news. Okropne …
    Życzę powodzenia i jeżeli tylko dowiem się, że Piotr pracuje w innym serwisie o grach – przerzucam się ;) powodzenia !

  46. Co do sprawy Piotrze Twojej – wypowiedziałem się już w jednym wpisie, na podcaście ,dziś napiszę coś jeszcze. Doskonale pamiętam jednak, gdy sam odchodziłem z Poly jak zachęcałeś mnie i Emiela do pożegnania się z czytelnikami. Wtedy tego nie zrobiłem czego pewnie żałuję, ale na pewno rozumiem za jak istotne to uważasz. Fakt, że Tobie nikt nie dał OPCJI – beznadzieja.

    W kwestii formalnej dotyczącej Niezgranych – tak, jestem rednaczem, zaś Emiel pełni funkcje vicerednacza. I tak, jest pochłonięty też swoją pracą, ale jednocześnie zostawia masę swojego czasu i potu na stronie. Robi też rzeczy „backendowe”, których nie widać – stąd może się wydawać, że jest mniej obecny. Nie, zdecydowanie NIE jest.

    • Nie to, że nie dał opcji, bo dostęp do CMS mam. Po prostu nie uzgodniliśmy, jak ma się to odbyć redakcyjnie. No i wyszło, jak wyszło.

      Za to się zmobilizowałem i piszę historię Polygamii od początku do końca mojej w niej kariery. Potem pokażę, czy czegoś nie przegapiłem. Jakbyś mógł sprawdzić, czy masz jeszcze maila ode mnie z propozycją współpracy, to by było fajnie ;)

      • tak, bo chcę skonsultować wersje. Wiesz, może być tak, że coś źle pamiętam, albo mi się wydaje. Na razie sobie spisuje różne wspomnienia i co kto i kiedy. Również te słabsze, jak mój spór z G40stem itd. Mogę w sumie to już teraz do gdoca wrzucić i dać Wam dostęp do czytania i komentowania.

      • Też chcę zobaczyć przed premierą!
        Prevka od PG, to już szczyt branży ;)
        Anyway: niestety tak się wychodzi na interesach z syjonistycznymi korporacjami. Przy przejęciu przez Agorę pomyślałem „pieniądz”, ale zaraz potem „Szechter”. Nigdy nie byliśmy jakimiś BFF, co więcej byłem raczej antyPG ;> ale wkładu w Poly i ogólnie rozruszania branży odmówić Ci niesposób. Współczuję że wyszło jak wyszło.

        Jak kmh nigdy nie trawiłem, tak teraz totalne 0 szacunku, przychylam się do zdania tapchana.

        Poszperam dzisiaj, może znajdę „legitymację” z GC.
        a na niej: Issuer Piotr Gnyp

      • Maila od ciebie nie miałem, tylko post na forum. :)

        Sprawdziłem, niestety go nie mam już. Ale jak coś sporo pamiętam, więc wal na maila.

  47. Pingback: Niezgrani.pl - o grach od innej strony. Kulisy zwolnienie naczelnego Polygamii – Agora zachowała się jak świnia czy jak… typowa firma?

  48. Piotrze, choć nie znam – współczuje niesamowicie. Nie znam sytuacji z perspektywy innej niż to, dość suche, pożegnanie na poly ze strony Konrada. Zakładam, że tutaj również nie będzie żadnych konkretów. Mimo to, paskudnym musi być uczucie zostania wyrzuconym z czegoś, co stworzyło się od podstaw

    Jednak… polygamia, z mej perspektywy, serwisem słabym była. Być może to kwestia zarządzania z Twojej strony być może ze względu na współpracowników. Nie chcę tutaj oceniać kwestii merytorycznych, ponieważ to już sprawa czysto subiektywna. Przeprowadzane przez was konkursy, z czego się orientuje głównie przez Konrada, to była istna parodia by nie rzec farsa. Sytuacje do których się dopuszczali, łącznie z nieprzestrzeganiem regulaminu, okazjonalnym chamstwem (zaszczyt ten przypada głównie Pawłowi Kamińskiemu) w komentarzach połączonym z głupkowatym tłumaczeniem wieńczyła nieumiejętność przyznawania się do błędów.
    Kiedy myślę, że takie osoby będą prowadziły, jedyny w sumie, czytany przez mnie serwis to…

    Często powtarzana chęć współpracy, wysłuchiwania użytkowników również odnosiła się chyba tylko do kopiowania „co wartościowszych” – jakakolwiek krytyka była szybko gaszona. Zwykle, w założeniach, ironicznymi i prześmiewczymi komentarzami. Wielokrotnie krytykowany system ocen broniliście jak tylko mogliście, nie chcąc słyszeć o krytyce. Wisienką na torcie był bodaj felieton. Wydaje mi się, że wystarczyło podjąć dialog ze społecznością, która wszak serwis w jakieś części współtworzyła.

    Jakość tekstów, naturalnie od strony subiektywnej, była bardzo często „nierówna”. W dół nierówna. Nie chciałbym tutaj przywoływać nikogo z imienia, powiem tylko że największą „kulą u nogi” był gościnne teksty pewnego pana z GC. Polygatek i innych materiałów filmowych raczej nie oglądałem. Zdarzyło mi się kilkukrotnie oglądać Cię przed kamerą i nie było to zbyt miłe doznanie :) Myślę jednak, że praca nad dykcją i artykulacją załatwiłaby sprawę :) Choć dość powiedzieć, że merytorycznie reprezentowałeś najwyższy poziom, ponieważ to co wspomniany P. Kamiński wyprawia przechodzi moje zdolności poznawcze.
    Nie wspominając o słynnym już gameplay’u na żywo z Syndicate :)

    Aktualnie obserwując polygamie i [jej] przekształcenia się za głowe. Degenereloada, jak mawiała moja polonistka, postępuje szybciej, niż się spodziewałem.

    Nie chcę abyś odbierał to jako atak na swoją osobę. Spadek formy polygamii obserwuję od jakiegoś czasu i współczuje – oniegdaj serwis reprezentował wysoką formę. Być może cała sytuacja wyjdzie Ci jeszcze na dobre. Czego z całego serca Ci życzę i oczekuje wieści o nowych przedsięwzięciach.

    Pozdrawiam
    Radek

    • Och daj spokój, konkursy to prawdziwa mordega. Serio. Od strony redakcji wyglądało to tak sobie.

      Regulaminy, niezadowoleni czytelnicy, reklamacje. Po pewnym czasie zastanawiasz sie, czy w ogóle jest warto je robić.

      Co do udziału autorów ze społeczności – owszem najprościej było promować blogi i to robiliśmy. Przy dużej ilości tekstów po prostu nie dało sie w apele osób wszystkiego obrobic i włożyć do cms, po czym zając sie jeszcze swoją robota.

  49. Można sobie mówić, że świat korpo jest taki-owaki, ale odsunięcie od własnego dziecka zawsze będzie bolało. Ostatnio trochę zwolniłam ze śledzeniem Polygamii i nie miałam pojęcia skąd się wzięła ta nieoczekiwana zmiana miejsc… Przykro mi, że tak się stało, ale wierzę, że w społeczności jesteś kojarzony z ogromem pracy włożonym w powołanie i utrzymanie serwisu. Po licznych ofertach współpracy i kontaktów, nawet w powyższych komentarzach, widać, że ludzie do Ciebie garną i choć sporo z tych propozycji jest spontanicznych i emocjonalnych, to wierzę (a raczej jestem pewna), że nie zostaniesz na lodzie i pchniesz nie jeden fajny projekt do przodu. A doświadczeń i wiedzy zgromadzonej przez te lata nikt Ci nie odbierze, co więcej, sporo osób pewnie chętnie poznałoby backstage stories of game journalism ;)
    W swojej lojalności wobec serwisu życzę powodzenia również chłopakom z Poly.
    Worry not! :)

  50. Odkąd zacząłem mieć naprawdę dużo dużo zajęć ostatnimi czasy, wchodzę jedynie na poly przejrzeć najważniejsze artykuły. A teraz gdzie ja będę newsy czytał, skoro żaden inny polski portal mnie nie kręci, a dla mojego zmęczonego mózgu nie chce się przekładać z ang na pol :( ?

  51. Panowie, nie moglibyście zebrać się i nagrać dla Niezgranych wspólny podcast? Społecznośc Poly (ta prawdziwa) byłaby w siódmym niebie.
    Znaczące jest to, że piszą tu ludzie ze starej Poly: Tap-chan, RNAcid, Rysław, Maciu.
    A obecna redakcja gdzie jest?
    Aaa, już wiem. Pewnie gra w LOLa ;)

    • Obawiam się że po takim nagraniu Maciu pewnie też by sobie szukał nowego zajęcia, ale pomysł dobry.

    • Podcast jest kuszący, zwłaszcza, że dawno nic nie nagrałem i trochę mi juz brakuje. A kenner cały czas ma gdzieś mikser ze starych czasów.

    • Nie mam zamiaru robić niczego z tym portalem. Nie dzielę społeczności Poly na prawdziwą i nieprawdziwą. Ot, wiem skąd się wzięła Polygamia i wiem skąd się wzięli Niezgrani. Po dzisiejszym zwyzywaniu przez K. Teppera Konrada od „kawała chuja” straciłem resztki szacunku dla tego człowieka.

      • Straciłeś szacunek do Jakuba, po tym jak nazwał rzeczy po imieniu, a do swojego NOWEGO SZEFA, który w tak żałosny sposób pożegnał Piotra już nie?
        To się chyba oportunizm nazywa, prawda?

  52. Koniec pewnej epoki. Poly tylko liznąłem, ale i tak jakoś smutne to wszystko. Możesz mieć przynajmniej satysfakcję, że Poly przeżyła macierzystego Gamecornera i jakby nie było – przetrwała te wszystkie burze i płynie dalej. Nie zostajesz na bezludnej wyspie i jestem pewien, że za chwilę pokażesz się na innej łajbie.

    • Siedze na karmelickiej w krk, czytam te dyskusje i pije twoje zdrowie. Chwila niemila, imo ze strony agory strzal w stope – to jak zwolnic michnika – ale o ciebie nie powinnismy sie obawiac. Branzy nie stac na tracenie osob z taka pasja. Zaden ze mnie konsolowiec, a i tak ja czulem. Pozdrawiam i jeszcze raz Twoje zdrowko. Repek

    • Przecież Polygamia jest starsza niż GameCorner. Przed jego startem Agora kontaktowała się z nami i pytała możliwość wymiany kontentowej.

  53. Piotrze, przede wszystkim dzięki za wkład w Polygamię, zacząłem ją czytać dość dawno i dowiedziałem się masę rzeczy na temat gier w ogóle.
    Powodzenia przy następnych projektach!

    Zapewne sam już coś planujesz, ale ja z chęcią zobaczył stronę/blog w pełni płatny.
    Taki z pełną moderacją, gdzie nikt nie zaspoiluje mi kto jest Origami killerem, gdzie można prowadzić dyskusję na poziomie.
    Miejsce, gdzie raz na jakiś czas pojawiał by się ciekawy podcast (np. Forumogadka – najlepszy podcast o grach ever :) ).
    Gdzie mniejszy nacisk byłby na newsy a więcej publicystki i to wszystko do ściągnięcia na Kindle’a.
    Sam mam już coraz mniej czasu na gry i nie śledzę wszystkiego na bieżąco, ale z chęcią zapłaciłbym co miesiąc cenę magazynu o grach, żeby tylko poczytać sobie o game designie, sprzęcie konsolowym, historii gier itp. Generalnie jakość > ilość :)
    Być może w pełni płatny site to szalony pomysł, no ale może to dobry czas na eksperyment?

    Jeszcze raz dzięki i pozdrawiam!

    • Z ta moderacją to wiesz… Nie jest lekko – powiem tylko tyle. Zwłaszcza, jak masz duży ruch o sporo userow.

      Nie chcesz wiedzieć ile to moze kosztować.

      • Jasne, domyślam się, że nie ma na to jednego słusznego rozwiązania.
        Ale gdyby użytkownicy płacili za dostęp, to MOŻE bardziej by przestrzegali reguł.
        W każdym razie ja bym chętnie płacił za coś w rodzaju takiego magazynu online/ebook/audio. A chyba takiego nie ma. Więc może jakaś tam nisza by była do wypełnienia.
        Tak czy tak powodzenia !

      • Oj nie wiem, jak na razie poza GoLem nikt sie na płatny content nie odważył. A zobacz jaka maja markę i ile są na rynku….

      • No właśnie tego się boję. Deklaracje są proste, a ludzie są przyzwyczajeni do darmowego kontentu w polskim internecie. I poza Gry On-Line jakoś nie widzę, by ktoś ryzykował.

  54. Polygamie zacząłem czytać jeszcze przed przejęciem. Kiedy next geny nie były jeszcze w sumie current genami. Czytając Polygamie zazdrościłem wam pasji i możliwości pracowania w tym co się lubi. No i oczywiście nowoczesnych konsol :) Przykro mi, że zabrano w sumie ci coś co stworzyłeś. A czy obecność na Game Dayu i jury jest wciąż aktualna? Tam dalej figurujesz jako redeaktor naczelny. A kmh notką pożegnalną bardzo nadszarpnął swój wizerunek. I jako człowiek u mnie stracił. Dziękuję ci za te lata tworzenia serwisu. Może dobrze się stało? Poly ostatnio niestety obniżała poziom i zaczynała tonąć. Dniówki i wprowadzenie blogów to niewątpliwe sukcesy. Powodzenia na nowej drodze życia !

  55. Dla mnie Polygamięjakościowo zniszczył Radek Zaleski. Twórca serwisów-brukowców, które teraz padają widać nie sprawdził się jego pomysł że ludzie kupią każde g….

  56. Przyznaję, nie czytałem Poly w takiej ilości jakbym chciał, gdyż po prostu nie mam na to czasu. Cała ta historia jest smutna, ale też pouczająca. W korporacjach liczy się zysk i cyfry, a ludzie są sprawą marginalną. O rewolucji w Agorze wiedziałem od znajomych, ale nie sądziłem że dojdzie do tego, że Ojciec Poly zostanie w taki sposób zwolniony. Przywitanie nowego naczelnego wyglądało żałośnie (bez urazy do niego) i mam dziwne wrażenie że dostał jasny sygnał, że ma się nad tym faktem (zwolnienia ciebie) nie rozpisywać. Zyski Agory i magiczne słupki idą w dół i robią cięcia, szkoda tylko że dopadły tak wyrazistą i ważną dla wielu osób personę.

    Nie mi oceniać czy przejście pod skrzydła Agory było złym/dobrym posunięciem. Takiej decyzji nie podejmuje się w godzinę, więc musiałeś dokładnie to przemyśleć. Sam szukam inwestorów, ale nie kupców i chyba będąc na twoim miejscu podjął bym taką samą decyzję. Co innego prowadzić site jako hobby, po głównej pracy, a co innego z tego żyć.

    Wiem że znajdziesz sobie miejsce w e-świecie lub wydaniu papierowym i że zostaniesz w branży. Mogę tylko domyślać się jak jest ci ciężko, bo jednak te kilka lat to był twój pot, łzy, wysiłek, nieprzespane noce, nerwy itd. – wiem bo mam to na co dzień. Szkoda, ale jak to mówią mądrzejsi ode mnie ludzie – z każdej złej sytuacji wyciągaj pozytywy. Rozwinąłeś się, poznałeś to od drugiej strony – korporacyjnej, nowe możliwości, realizowanie pomysłów itd.

    Będzie dobrze, bo być musi! trzymam kciuki i do przeczytania.

    Kroolik z konkurencji ;)

    • No wszystko rozbija sie na pytanie ile czasu i pieniędzy inwestujesz w hobby. Jeżeli nagle sie okazuje, ze koszta rosną, w pracy patrzą krzywo, a ty masz w sumie 2 etaty, to tak sobie to wyglada. I wtedy łapiesz okazję.

      A ze Agora miała dobre warunki i ofertę….

      • I dlatego Ciebie rozumiem. Mój każdy dzień wygląda tam samo i na całe szczęście tak sobie wszystko poukładałem, że mam czas na pracę, zabawę z synkiem, relaks z żonką i pracę. Problem w tym że sypiam 5h i chodzę czasami jak zombie :)

        Przepadam czy nie za Agorą to nie ma znaczenia, ale mam nadzieję że los ześle na nich zemstę Kratosa i odbije im się to czkawką. Jeśli wylądujesz w jakimś serwisie online, no istnieje duże prawdopodobieństwo, że część Czytelników pójdzie za Tobą. W końcu nie jesteś byle redaktorem, a osobą rozpoznawalną i znaną (celebryta ;) Ja miałem podobnie z pewnym portalem na K, który stawiał pewien wirus z pewne znanej gazety. Odszedłem (też się nie pożegnałem, a szkoda) i jak założyłem swój własny (szaleństwo!) to od startu była grupa ludzi która przyszła za mną. Do tego inni redaktorzy także przyprowadzili swoich i tak oto … (nie będę tu kryptoreklamy robił ;) ma się nadzwyczaj dobrze. Co prawda rozwijanie się idzie wolno, bo masz magik programista ma czas wieczorami, ale ciągle powoli do przodu.

        Po raz kolejny powtórzę. Rozumiem Cię i trzymam joystick by Ci się udało. Trzeba myśleć pozytywnie, bo co było to było.

      • No ale przecież możesz tu pisać o innych portalach. To nie jest tak, że internet o nich nie wie, albo, że ktoś jest zmuszony wybrać tylko jeden ;)

  57. Pingback: Polygate – typowe działania typowej firmy | Pikseloza.eu

  58. Wiesz, Piotrze (pozwolę sobie na to zuchwalstwo, a co!) trochę konkursów w życiu przeżyłem, kilka nawet organizowałem, kilku byłem laureatem i wiem, że to syzyfowa praca, którą mimo to da się przeprowadzić dobrze. Pomijając rzesze sfrustrowanych uczestników, wiele osób wypominało rażące błędy dotyczące samego prowadzenia. Pokuszę się o stwierdzenie , że to dobrze obrazowało pewne „bolączki” samych redaktorów – wspomniana właśnie ignorancja, zuchwalstwo, przeświadczenie o „wiedzeniu lepiej” itd.
    Zresztą w tym upatruje, rychły nie rychły, upadek polygamii. Przynajmniej contentowo. Ubolewam, że nie znałem Poly za czasów wspominanej niezależności, jednak wydaje mi się, że całkiem nieźle szło Ci zarządzanie tym „burdelikiem”. W tym momencie nie tylko nie widzę miejsca, co sensu poly – nie oferuje nic czego konkurencja nie ma, ba!, powiedziałbym nawet że to co oferuje, oferuje gorzej. Nie upatruje w tym Twojej winy, bardziej konkretnych, wspomnianych, jednostek. Brak targetu, zły marketing, słaby i spóźniony content (i to w jaki sposób broniony!). a do tego dochodzi smród, który powstał po Twoim zwolnieniu.

    • No wiesz, rozumiem. Ja po paru przygodach z konkursami wiem, że to zło wcielone i albo są prowadzone na zasadach komercyjnych, albo muszą być bardzo luźne.

      Nie lubię. Więcej z tym problemów niż pożytku. Serio.

  59. Mam pytanie, wybacz jeśli jest niestosowne.
    Cz w redakcji był jakiś konflikt? Od kilku miesięcy podcasty nagrywaliście oddzielnie, nie występowałeś z resztą zespołu w materiałach wideo. Podskórnie czułem że coś jest nie tak, czy to prawda?
    Pozdrawiam i życzę powodzenia, bo jak ktoś wspomniał w komentce powyżej Jobsa też wykopali z Apple, a później prosili go o powrót gdy z firmą źle się działo. Mam nadzieję że z tobą będzie podobnie

  60. Nie martw się. Będzie dobrze. Kurde! Lubiłem twój portal, a oni tak to odwalili. Straciłem szacunek do dużych firm. Czy na prawdę honor nie ma znaczenia w tych czasach? Czy te gnoje z zarządu Agory nie mają serca? Biznes biznesem, ale trzeba być człowiekiem.
    Też dotknęła mnie kiedyś podobna sytuacja, nie na taką skalę, bo jest ona nieporównywalna, ale wiem co to znaczy, kiedy tracisz coś co tworzyłeś od podstaw i poświeciłeś temu kawał życia.

    Trzymaj się! Jeśli będziesz rozkręcał nowy portal to będę tam jednym z pierwszych.
    Do zobaczenia, nam nadzieję wkrótce.

    • Od 5 miesięcy piszę dla felietony dla Neo+, resztę rzeczy na razie będę publikował tutaj. Choć jak widzę mniej tu o grach, a więcej o kulturze i technologii.

      W końcu to nasz nowy narkotyk.

      Jakieś moje teksty leżą też w Next (np o Twitterze)

  61. Słabo wygląda ta cała sytuacja, a teraz jeszcze jakieś awantury i przepychanki dookoła sprawy się generują, ale ja mam nadzieję, że dla Ciebie, w szerszym rozrachunku, okaże się to zmianą na lepsze. Mnie się już zdarzało, że zachodziła u mnie w życiu zmiana, która w pierwszej chwili była tragedią życiową, a rok czy dwa lata później dziękowałem światu za to „nieszczęście”, bo tylko dzięki niemu znalazłem się w lepszej sytuacji niż byłem.

    I tego Ci życzę. Żebyś za rok myślał „jak dobrze, że mnie zwolnili z Poly – gdyby tego nie zrobili teraz nie pracowałbym przy tej genialnej rzeczy, przy której pracuję” :)

    Jakbym miał swój serwis to bym Cię właśnie zapraszał do współpracy. No ale niestety nie mam.

  62. Ja rowniez dziekuje Ci nie tylko za wklad w Poly, ale moze przede wszystkim za mozliwosc poznania wspanialych ludzi, ktorzy laczac wspolna pasje do gier wideo wyprowadzili granie na szerokie wody, bo to m.in dzieki Wam, ogolnopojete granie coraz czesciej jest kojarzone jako czesc naszej kultury jak filmy, telewizja czy internet. Nie raz w swoich felietonach staraliscie sie podjac takie dyskusje. Dziekuje Ci rowniez za chwile emocji jakich mi dostarczyla Polygamia, za momenty niepohamowanej radosci (glupawki wrecz przy konferencjach e3), za ekscytacje przy konkursach, za dyskusje o przyszlosci serwisu, za, co dla mnie bardzo wazne, liczeniem sie ze zdaniem spolecznosci, bo choc nie zawsze juz mogles – to jednak zawsze walczyles aby poly byla serwisem tworzonym wlasnie przez te spolecznosc – od graczy dla graczy. A najlepszym tego swiadectwem jest ilosc ludzi jaka sie przewinela przez serwis i znajduje sie w stopce redakcyjnej. Dziekuje Ci za mozliwosc podsylania newsow, czy pierdolkowatych obrazkow. Dzieki Tobie kazdy mial szanse na swoje 5 minut! Dziekuje Ci tez za skupienie wokol serwisu ludzi, zwyklych anonimowych graczy, czytelnikow, ktorzy dodajac sie do znajomych na friendliscie mogli dumnie napisac „ja z forum poly”. To z nimi przezylem setki godzin swietnej zabawy we wspolnej grze online. Dziekuje za kanal irc i konto shellowe na discordii.

    Wiedz prosze, ze trzymam mocno kciuki za Twoja przyszlosc, choc jestem calkowicie przekonany, ze bezproblemowo osiagniesz to co bedziesz chcial. Przeciez niejednokrotnie juz to udowodniles.

    Przepraszam za chaos w wypowiedzi pisane na tym malym ekraniku na zywca ;)

  63. Heh, czytając od 2 dni te wszystkie wpisy dochodzę do wniosku, że może nie jest jeszcze z nami tak źle. Pieniądze to nie wszystko, choć oczywista, że bez nich niewiele się da, ale.. do tego kindersztuba jeszcze jest potrzebna a nie tylko wykresy i statystyki.

    W polskich bądź w działających w Polsce korpo jeszcze nie dojrzeli do tego, że pomimo słupków to najważniejsi są ludzie je tworzący. Ktoś powie, że na zachodzie jest podobnie a ja się z tym nie zgodzę mając w pamięci jakieś tam doświadczenia zawodowe zbierane przez ostatnie lata..

    Ale ja w sumie nie o tym :)
    Dzięki Poly ‚dowiedziałem’ się, że jako mąż, ojciec, w sile wieku facet, nie jestem na straconej pozycji jako.. gracz. Granie nie jest przypisane tylko nastolatkom, okołogrowa społeczność to nie tylko tzw. mentalne gimbusy ale ludzie w różnym wieku potrafiący w sposób dojrzały wyrażać swoje emocje związane z tym segmentem elektronicznej rozrywki.

    Stworzyłeś świetny serwis i skupiłeś wokół niego świetnych ludzi. Do tego trzeba mieć talent – dzięki.

    Te kilka lat starej Polygamii w najlepszym składzie to dla mnie ważne chwile i choć wiem, że 2x do tej samej rzeki się nie wchodzi to jednak mam nadzieję, że kiedyś może jednak podobny twór powstanie i będzie mnie w stanie porwać tak jak Poly kiedyś :)

    Pozdrawiam
    Bartek

  64. @Quaz9 załóżcie ;) Błagam, to byłby najlepszy serwis o grach. Jeszcze Sławka
    Serafina z Gamecornera i Von Zaya do kompletu ;) Twoje i Wonzia videorecenzje i streamy + teksty chłopaków. TO NIE MOGŁOBY SIĘ NIE UDAĆ ;)

    • To bardzo zły pomysł.
      Toread, twórca najlepszego bloga skupiającego konslową społeczność i Serafin, który tą społecznością otwarcie gardzi, uzywając w stosunku do niej określeń w stylu słynnego „Nie dla psa kiełbasa”…
      Nie wyobrażam sobie tego.

      • Sławek ma świetne pióro i wie jak budzić emocje u czytelnika. Znam go prywatnie i wiem, ze spora cześć złe go odbiera.

        Nie zgadzam sie z paroma jego poglądami, ale nie sposób odmówić mu warsztatu i znajomosci gier.

      • Oczywiście, zgadzam się że Sławek Serafin ma świetny warsztat, jednak na teoretycznym wspólnym portalu bałbym się wojenek twoich czytelników z czytelnikami Sławka.
        Tak czy inaczej mam nadzieję że społecznosć GameCornera znajdzie sobie jakąś przystań.

      • Ale sam przyznasz, że nasze dyskusje mogłyby być interesujące. W sumie nie wiem, jakie są teraz plany Sławka, wiem, że muszę odebrać mu mojego Warhammera 2 edycji.

        W każdym razie dla mnie to by było fajne ścieranie się opinii, chociaż czasami myślimy podobnie (na przykład o Kickstarterze).

      • Hmm… masz rację, oglądałem wasze wspólne wystepy w Hyperze i było bardzo ciekawie.
        Pamiętam świetny program o kulturze, który prowadziło dwóch wiecznie się spierajacych gości, ale za cholerę nie mogę sobie przypomnieć tytułu…
        A Sławek wspierany przez użytkowników GameCornera w przyszłym tygodniu ma odpalić jakiś projekt. Może im się uda.

      • Oby. Aż się go z ciekawości zapytam co to ;)

        Z Tadkiem też mi się zdarzyło spierać, w końcu on reprezentuje tych naprawdę hardcorowych graczy, a ja tych już flirtujących z casualem i nowinkami.

        Dzięki za info.

    • Heh, spokojnie, płyty przychodzą na mnie, bo były wysłane w momencie, gdy jeszcze byłem naczelnym. Pewnie jeszcze parę takich przyjdzie, zanim zmienią się bazy danych wydawców.

      Wcześniej to ja podpisywałem NDA, więc nic dziwnego, że tak są adresowane. Za jakiś czas to się zmieni.

  65. Zasmuciło mnie Twoje odejście, myślę że wraz z Tobą i ja się pożegnam z Polygamią. Jej obecny kształt jakoś nie bardzo mi pasuje. Moim skromnym zdaniem byłeś osobą o największej wiedzy w serwisie, potrafiącą formułować najciekawsze opinie. Teraz takich postaci zdecydowanie brakuje, a sama decyzja o wyborze red. naczelnego jest dla mnie.. hmm.. co najmniej kontrowersyjna. Nic so samego Konrada nie mam, wydaje się symaptycznym chłopakiem, ale zarządzanie przez niego serwisem mógłbym porównać do prowadzenia wojsk przez szeregowego żołnierza. Wg. mnie brak mu wiedzy i „ogrania”. Do dziś pamiętam jego wpis o Dead Space czy Dead Space 2 w którym stwierdził że gra wydaje mu się fajna, ale nie grał bo sie bał i nie miał nerwów ( nie, to nie był żart) Złapałem się za głowę. Być może jednak przesadzam i po prostu wypadałem poza ramy targetu.. Poly..

    BTW Nie wiem czy czujesz się na siłach Piotrze, ale pokusiłbyś się o własną ocenę kompetencji obecnego rednacza ?

    • Nie, nie chcę tego robić. Wybacz, ale jak napisałem wyżej, nie chcę siać fermentu. Napisałem, jak się czuję, napisałem co się wydarzyło, bo ludzie prosili o tę informację.

      Skupię się lepiej na napisaniu historii serwisu.

  66. Ile ja bym dal za jeden podcast starych polygamistow, toread, emiel, tapchan;) Panowie da sie cos z tym zrobic, moze jest jakas szansa na powrotu do korzeni polygamii;) Pozdrawiam, trzymaj sie Piotrek

  67. Witam!

    Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia.
    Oto mój komentarz, jednak będzie on z pozycji gracza-konsumenta, takiego, który gdzieś tam z boku zawsze coś przeczyta i nie wnika w korporacyjne „gierki”, biznesowe zależności, itp.

    Pamiętam jak powstała Polygamia, faktycznie był to świeży powiew informacji okołogrowych. Zapał twórców aż wylewał się z ekranu. Tymbardziej, że większość osób które się udzielały znałem z różnych wcześniejszych spotkań, wyjazdów, dyskusji, itp.
    Fajnie było poczuć się jakoś tak swojo wchodząc na stronę i czytając różne wpisy, do tego stare forum pozwoliło na stworzenie zgranej społeczności.
    Sam często z niecierpliwością czekałem na kolejny odcinek podcastu, gdzie moglem posłuchać o różnych grach i się najzwyczajniej nakręcić na granie :)

    Przełom 1.
    Agora, zmiany korporacyjne, reklamy, „nowa Poly”.
    Pamiętacie te wszystkie negatywne komentarze o sprzedaniu się, itp.?
    Jak dla mnie zmiany na gorsze, jednak poniekąd zrozumiałe… biznes.

    Przełom2.
    Odejście części osób, które tworzyły ten początkowy „Zapał twórców aż wylewał się z ekranu”. Również zmiany na gorsze w moim odczuciu, potem pojawili się niezgrani, gdzie polygamia została „trochę zjechana”…
    Konkurencja? Pewnie tak, wtedy jednak dla mnie największą wartością Poly były podcasty z udziałem Rysława, który potrafił wzbudzić we mnie chęc do tego aby sięgnąć po jakąś grę i czerpać z niej przyjemność.
    Dlatego też właśnie część ludzi odwróciła się od Poly i przeszła na Niezgranych.
    Ja sam do tej pory zaglądam na Poly, jednak jest to już tylko szybki przegląd tematów, czy nie ma czasem jednak czegoś wartościowego do przeczytania. Niestety z mojej perspektywy jest tego coraz mniej…

    Podcastow z Poly nie słucham już w ogóle, artykuły czytam sporadycznie. Tu rolę wiodącą przejęli niezgrani wraz z podcastem (z udziałem Ryslawa oczywiście), którego wyczekuję jak zawsze niecierpliwie.

    No i teraz ciekawa sytuacja.
    Przełom3.
    Zwolnienie PG.
    O ile samo zdarzenie jest dziwne i faktycznie może budzić emocje, to ciekawym zjawiskiem jest to, że wiele osób nagle wypowiada się o Poly w zupełnie innym świetle.
    Niektórzy wyciągają z tej sytuacji pojedyńcze fakty i ładują się nimi emocjonalnie (Tap pojechałeś po KH ;))

    Wyobraźmy sobie jednak, że Przełom3 nie nastąpił (PG nadal jest w Poly), no i co wtedy? Poly jest nadal tym „złym” korporacyjnym i zasypanym reklamami blogiem/portalem/czymtamtomoznanazwac…

    Wnioski.
    1. Dziękuję PG za to, że powstała Poly, zapoczątkowała ona coś, co do dzisiaj jest dla mnie fajne i przyjemne.
    2. Z mojego punktu widzenia – zwolnienie PG z Poly jest czymś pozytywnym.
    Zobaczcie ile ten fakt wyzwolił emocji, jak wiele osób wypowiedziało się o tym z bardzo różnych punktów widzenia. Sam PG jak widzę podchodzi do tematu na spokojnie, i dzięki temu My – czytelnicy dowiemy się wiele ciekawych informacji z „wewnątrz”.
    Być może teraz PG wraz ze swoim zapleczem, motywacją, doświadczeniem – stworzy coś, lub dołączy gdzieś, a to znowu nas wszystkich pozytywnie zaskoczy i pozwoli się rozwijać naszej pasji. Czego Wam i sobie życzę.

    Pozytywne nastawienie to podstawa, nie wysuwajmy pochopnych wniosków.

    PS. Tymczasem nie przekonawszy się do Wiedźmina2 – jeżdżę sobie w GT5/F4 :)

    • Nadal będę bronił decyzji o przejściu pod skrzydła Agory. Skończyło się, jak skończyło, ale poza zmianą CMSa i pojawieniem się reklam to wtedy dostaliśmy dostęp i do wideo i do wyjazdów i do wcześniejszych kopii gier.

      Uważam, że strona to coś więcej niż layout i silnik. Zmienili się autorzy, to prawda, ale też wtedy kończyły się pewne okresy w ich życiu i zmiany były nieuniknione.

      Zresztą może sami ci o tym opowiedzą.

  68. Toread.
    Dziękuję za lata świetnych tekstów.
    Sytuacji nie zazdroszczę, choć myślę, że z czasem inaczej na to spojrzysz.
    Ktoś wcześniej wspomniał o wspaniałych odcinkach Polygadki – dla nich wszedłem, jak mówi moja córka w i-sprzęty, by słuchać poprzez iTunes. Życzyłbym sobie jeszcze kiedyś Ciebie usłyszeć.
    Powodzenia.

  69. Trzymam kciuki za Twoje dalsze projekty. Nie mam pojęcia jak mogli pozbyć się jedynego redaktora który wiedział o czym pisze i co w branży piszczy. Zapewne winna była ta nieszczęsna umowa i tyle. Księgowi rządzą.
    Natomiast zachowanie reszty twoich „kolegów” z redakcji uważam za tchórzliwe, fałszywe i jasno pokazujące kto kim jest. Mieli stracha nawet zdanie napisać. Zwykłe ciotki i trzęsidupy. Sorry ale co dzień mam coraz mniejsza ochotę tam zaglądać, bo cały czas mam tę historię przed oczami.
    Możecie zebrać tutaj na prawdę świetną ekipę i zacząć coś nowego. Zamiast kilku rozbitych, dobrych ale drobnych serwisów niech powstanie jeden. Konsolidacja to Wasza szansa. Doświadczenie macie, więc będzie łatwiej wbrew pozorom.
    I NIGDY, PRZENIGDY jej nie sprzedajcie!

    P.S.
    Konrada jako naczelnego nie widzę na tym stanowisku. Życie wyrównuje rachunki i pewnie za jakiś czas dowiemy się kto się wspiął po jego plecach na jego stanowisko.

    P.S.2
    Konsolidacja.pl to dobra nazwa ;)

  70. Zmiany są potrzebne. To wszystko pokazuje, że ludzei bardziej cenia jednostki wrażliwe i potrafiące podchodzić do sprawy z pasją. :-) Wierze, że wszystko sie dobrze skonczy a tobie uda się tworzyć coś nowego.

  71. Byłem Twoim czytelnikiem z Polygamii. Jestem w szoku w związku z tym, co Ci się wydarzyło. Jednakże musisz wiedzieć, że ja i nie tylko ja, będziemy dalej Twoimi czytelnikami. Czy to tego blogu (na którym jestem po raz pierwszy raz), czy też zupełnie nowy projekt, czego osobiście Ci życzę. Sukcesu w życiu, 6 lat potraktować trzeba jako zebranie doświadczenia. Będzie lepiej! Daj znać o sobie!

    Pozdrawiam, Wojtek (Leor)

  72. Ja również mam nadzieję, że ta cała sytuacja uczyni Cię jeszcze silniejszym i powrócisz ,,z tarczą” na łamach nowego bloga lub portalu, czego oczywiście będę wyczekiwać. Od czterech lat nałogowo przeglądałem polygamię, lecz po przetasowaniach personalnych już nie tak intensywnie. Każde odejście zabierało trochę magii i klimatu. Jednak zwolnienie Ciebie i styl w jakim zostało to załatwione przelało czarę goryczy. Po takich wydarzeniach zdajemy sobie sprawę, że przy portalach trzyma nas nie tylko content ale również przywiązanie do redaktorów. Na koniec dodam, że najmilej wspominam polygadki z twoim, Tadka i Kennera udziałem. Życzę powodzenia

  73. Piotrze, to naprawdę SZOK. Śledziłem Twój blog od wielu lat, jakością i częstotliwością newsów przebijał dla mnie GoLa i inne serwisy. To w sumie na Poly codziennie śledziłem losy wszystkich Wiedźminów, CoDów itp. Uwielbiałem relacje z różnej maści targów i pokazów. Połączenie z Agorą faktycznie początkowo „dało kopa” stronie, ale wkrótce atmosfera zaczęła się na niej bardzo zmieniać. Starzy redaktorzy stali się jacyś dalsi czytelnikowi, albo odchodzili z redakcji. W sumie jedyną sympatyczna postacią zostałeś Ty… Teraz inaczej będę już patrzał na cały serwis. Denerwuję mnie większość redaktorów typu pan Zaleski, pan Kamiński… Nie lubię cwaniactwa przez kabel modemu, większość wie o co mi chodzi.
    W każdym razie mam nadzieję, że niedługo zaczniesz prowadzić swój nowy serwis. Myślę, że nie masz się czym martwić i pora znowu pobić kilka rekordów oglądalności. Może i Agora odsunęła Cię od czegoś co kochałeś, ale z drugiej strony nie mogła Ci zrobić lepszej reklamy i startu w przypadku nowego projektu. Ludzie będą Cię kojarzyć i od razu powiedzą: „hej! to ten od Poly, całkiem fajny gość, miał świetną stronkę o grach, może ta nowa jest na podobnym poziomie?”
    Z tego co słyszę poszukujesz współpracowników? Grafik 2D/znajomość HTML/tłumacz j.ang. Poza tym lubię coś popisać od czasu do czasu i śledzę mocno branżę. Jeżeli potrzebowałbyś kiedyś świeżej krwi do zespołu to polecam się na przyszłość. Mój mail: victorius55@interia.pl
    Cheers up!

  74. Szkoda, że drogi Twoje i Polygamii rozeszły sie, szczególnie, że stało się to w taki sposób. Na pewno trudno tak z dnia na dzień zostawić za sobą coś, czemu poświęciłeś tyle lat pracy. Widzę, że nie poddajesz się i starasz traktować okres spędzony pod skrzydłami Agory jako dobry trening i czas zbierania doświadczenia – cieszę się z tego. Myślę, że śmiało możesz rozkręcać nowy serwis – patrząc na to, jakie emocje na Poly wzbudza obecnie cała ta akcja „zmiany władzy” (ale też na narastające już wcześniej grono osób niezbyt zadowolonych z rozwoju Poly w kierunku hmm… „LoLcraftowym”) wiem, że możesz liczyć już na starcie na spore grono użytkowników.

    Dzięki za te wszystkie lata na Poly i… czekam na ciąg dalszy!

    Pozdrawiam!

  75. Piotrek, kolejne doswiadczenie ktore zbierasz. Pozytywne doswiadczenie jakby nie bylo. Z momentem podpisania umowy sprzedazy zmienila sie Twoja pozycja. Ty miales jednak to szczescie (ktorego tutaj prawie nikt miec nie bedzie), ze „sprzedales i miales”. Dostales kase i dalej byles polygamią. Zainkasowales (swoja droga nawet jesli jest to realna kwota na poziomie 1/10 tego co tutaj ktos podal to i tak byloby niezle biorac pod uwage budzety w tej brazy) i co miesiac dalej dostawales kase za prowadzenie serwisu. Niewielu udaje sie w ogole cokolwiek zarobic na tym co Ty robiles a Ty zarobiles podwojnie.
    Nie przywiazywalbym tez za duzej wagi do sposobu rozwiazania umowy. To tylko technikalia biznesu. Moglo byc znacznie gorzej.

    PS. Zawsze mozesz dac propozycje Agorze, ze odkupisz Poly. Wiem, ze to wydaje sie w pierwszej chwili szalonym pomyslem. Ale tylko w pierwszej chwili. Zalezy, jakie sa Twoje priorytety. Mozesz tez cos stworzyc od zera albo kupic cos co juz funkcjonuje. Rozwiazan jest wiele. Tylko jedno jest pewne w sredniej perspektywie. Nie zarobisz na prowadzeniu serwisu. No ale to wiesz :).

    Wyciagnij z tego wnioski i do przodu. Szkoda czasu na cos innego.

  76. Bardzo zabawny jest fakt, że zachowanie pracowników Agory w ostatnich dniach jest cacy, a tekst Jakuba Teppera (który jedyny napisał wprost co wielu myśli) „żenadą roku” – przynajmniej według niejakiego Pawła Płazy z Gamecornera, który otwarcie mówi ze chce teraz pisać w Polygamii.
    Z tego wszystkiego zacząłem słuchać pierwszych Polygadek i pomimo, że opowiadacie o starych grach (teraz słucham o Rainbow Six Vegas), to i tak jest fajnie.

    • Bo Paweł Płaza teraz punktuje aby w Agorze zostać. Sławka Serafina z GameCornera wycyckali, a Paweł chyba w niepewnej sytuacji jest. Wyścig szczurów.
      Wracając do tematu: Piotr możesz liczyć na materiały z Wysp w każdej postaci.

      • No na mój stan wiedzy jego praca w Agorze miała się kończyć wraz z końcem GC, ale mam nadzieję, że coś się zmieni i zostanie, bo to obiecujący autor.

        A za deklarację dziękuję. Pamiętam, że po naszej publikacji lasek z Page 3 z NFS Underground przepraszał sam prezes EA a materiały zniknęły (chociaż chyba nadal mam je gdzieś na komputerze ;))

  77. Nie przepadałem za Twoimi wpisami, miałem zupełnie inne poglądy na tematy growe, i okołogrowe tak więc pod tym względem nie smucę się. Smutne jest natomiast to, że Agora wywala człowieka, który od zera stworzył i wykreował serwis. Ale cóż, korporacje nie doceniają innych wartości jakie niosą serwisy oprócz słupków. Obecnie doi się blogerów na potęgę. Takie sytuacje powinno się nagłaśniać, jako ostrzeżenie dla innych. Powodzenia w szukaniu nowej pracy. Jesteś tak rozpoznawalną osobą w branży, że kłopotów mieć z tym nie powinieneś.

    • Ale sam przyznasz, że to chyba fajne, że są różne poglądy z którymi można się zgadzać lub nie i dyskutować.

      Nie twierdzę, że wiem najlepiej. Zawsze lubiłem poznawać inne opinie i sprawdzać je z moimi. Bo przecież jak to wszystko się potoczy – nikt tak naprawdę nie wie. Można sobie tylko gdybać.

      A jak wszyscy zaczęliby pisać to samo, to jakoś tak słabo by to wyglądało, nie?

  78. Powiem krotko – jestem uzalezniony od Poly, dlatego z niecierpliwoscia i nerwowymi tikami czekam na nowa dzialke zajebistego gamedev’owego dziennikarstwa w Twoim wydaniu, gdzyz z checia zmienie uzaleznienie z serwisu P na serwis .

    Pozdrowiska Piotrze i dzieki wielkie za umilanie dobrym tekstem kazdego kolejnego dnia :)

    • No ostatnio to więcej pisałem na technologiach, niż na Polygamii. Na szczęście wszystkie te teksty znajdziesz tutaj. Polecam przegrzebanie archiwum.

  79. Patrząc na to co sięteraz dzieje na Poly to daję temu serwisowi góra pół roku.

    Płaza w Polygamii? Co to Agora robi Domowe przedszkole z dziećmi jako redaktorami?

      • Przepraszam Piotrze, wiesz, że Cię cenię, choć pamięć mam dobrą i rozmowy o zakończeniu współpracy w korporacji wyglądają chyba zawsze tak samo, niezależnie od stanowiska. Może czasami, może częściej, nieważne. Nie odbieram Ci prawa do złości czy rozgoryczenia, sam byłbym wpieniony, ale to, co robisz i czego chyba nikt nie zauważył, to zachowanie niezbyt fair. Sam zachowujesz się jak uosobienie dyplomacji, potrafisz skomplementować nawet tak ewidentnego cynicznego szkodnika, jakim był Sławomir „redaktor z licencją na trollowanie” Serafin, a jednocześnie, mam wrażenie, z lubością wsłuchujesz się w głosy oburzenia. Owszem, z psychologicznego punktu widzenia jest to zrozumiałe, wszak byłeś ojcem i szefem Polygamii, ale bądźmy szczerzy – „Sam tego chciałeś, Grzegorzu Dyndało”. Podjąłeś ryzyko, zacząłeś grę, sprzedałeś serwis i poniekąd siebie, etc. Nie muszę chyba dalej pisać, bo rzecz zdaje się oczywista. Styl rozstania jest dla mnie niejasny, bo staram się nie poddawać emocjom. Konrad pisze coś innego niż Ty, Ty nie oponujesz, tudzeż nie udzielasz bliższych informacji lub pomijasz milczeniem, nie wiem więc co jest prawdą. Moim zdaniem, obaj gracie nie do końca czysto, są kwestie, o których pewnie się nie dowiem nigdy. Pomijam rolę Agory, bo to korporacja, a jakie są tam zasady gry, wiesz lepiej niż ja, stosowałeś je i zgadzałeś się z nimi. Nie miej pretensji, że w końcu zastosowano je wobec Ciebie. Oburzanie się na nie robi może wrażenie na nastolatkach, na mnie już nie. Zresztą, Ty się na nie nie oburzałeś, napisałeś wręcz, że z formalnego punktu widzenia wszystko było OK, to inni zinterpetowali to po swojemu, ot dzieciaki, a Ty nie reagowaleś. Manipulacja, która odbyła się poza Tobą, ale żyje swoim życiem.
        Przepraszam, że nie wbijam się w ogólnie obowiązujący ton, ale ja już tak mam, to raz, a dwa, że nie lubię przegięć i przesady. Współczuję po ludzku. Z profesjonalnego, biznesowego punktu widzenia ta sprawa to standard, a sprawy międzyludzkie to rzecz zawiła. Napisz jak było wg Ciebie, to skonfrontuję wersję z wersJą Konrada i podejmę decyzję, komu dać wiarę. Jeżeli Ci zależy na mojej opinii. rzecz jasna.

      • No ale przecież napisałem dokładnie jak było. Nie wiem, co mam powiedzieć więcej. Moje spekulacje?

        Reaguję tutaj, na Polygamię na razie nie zaglądam.

  80. Nie wiem jak wysłać priva, więc piszę tutaj. Piotrek, na Twoim miejscu poradziłbym się jakiegoś prawnika (mógłbyś zacząć od bezpłatnej porady w Państwowej Inspekcji Pracy) w temacie możliwości ustalenia istnienia stosunku pracy. Nie wiem wprawdzie jak była skonstruowana umowa, którą zawarłeś z Agorą i na jakich zasadach tam pracowałeś, ale z zewnątrz wygląda to na klasyczny przypadek samozatrudnienia. Warto dowiedzieć się czy nie możesz przypadkiem czegoś ugrać w całej tej sytuacji. Pozdrawiam.

    • Tak jak juz napisałem wcześniej, umowa ze mną została rozwiązana. Nie ma tu nic nadzwyczajnego.

      Mam jakieś swoje przemyślenia, jak można to było zrobić inaczej czy tez jak moim zdaniem można było to załatwić, ale na razie zachowam to dla siebie.

      W każdym razie żadnej tajemnicy tu nie ma – jedna firma rozwiązała umowę z drugą.

  81. Piotr – niektórzy domagają się szczegółów spod kołdry i nawet jeśli wszystko odbyło się bez ekscesów i telenoweli, będziesz musiał w końcu coś zmyślić, żeby zaspokoić potrzebę taniej sensacji. :)

  82. Mniejsza o firmy. Chodzi np. o to czy i jak były ustalone godziny Twojej pracy w redakcji? Czy pracowałeś pod czyimś kierownictwem? Czy i jak ustalane były terminy Twojego urlopu? Czy musiałeś osobiście kierować redakcją? Jeśli odpowiedzi na te pytania brzmią „tak”, to serio, skontaktuj się z jakimś prawnikiem. Nic cię to nie będzie kosztować, a możesz tylko zyskać.

  83. Dołączam się do podziękowań, Piotrze.
    Zdecydowanie Poly ze ‚złotej ery’ była świetną inicjatywą. Nie ma znaczenia, hc czy kontentowo – było o grach, liczyła się pasja, dało się TO wyczuć.
    Niestety, zwietrzało – nowa załoga nie ciągnie tego serwisu.
    Żal trochę, kapitan zwykł ostatni schodzić z pokładu, a tu trąci trochę, nie przymierzając, Concordią.

    Kurz opada, jeszcze opłakujemy, ale i czekamy.
    Wspominano o tym wcześniej, mnie też się marzy jakaś cross-overowa inicjatywa, podcast/-y?, jakieś ‚reunion’ z Niezgranymi, Kennerem, Rysławem. Podejrzewam, że wyszłoby co najmniej tak interesująco, jak pamiętne nagrania [165+] z ikonami polskiego gamedevu.

  84. Ale fail :) Zdjęcie płyty z nazwiskiem i komentarze pod tym :)
    „Oddacie grę temu do kogo jest zaadresowana? ” – 83 łapki w górę :)
    „o może nowy naczelny powinien dostać kopertę, a Piotr Gnyp płytę z grą? Wszyscy na pewno byli by zadowoleni. ” :)))

    Pocieszające jest to, że widać jak ludzie stają za Tobą. Osiągnąłeś to ciężką pracą i za to szacunek.

    http://polygamia.pl/Polygamia/1,94534,11708688,Mamy_Ghost_Recon__Future_Soldier___co_chcecie_wiedziec_.html?bo=1?

    Przepraszam, bo wiem że chciałbyś już mieć spokój, ale umarłem jak to zobaczyłem.
    Pozdrawiam!

  85. Ledwo wywaliłem z domu nie do końca normalnych elektryków z wiertarką udarową i odzyskałem połączenie z siecią, licząc na spokojną lekturę zaległości, a tu taki news :( Kibicowałem Polygamii od samego początku i czuję, że skończyła się jakaś epoka.

    Pamiętam jak dziś wyjazd na Games Convention do Lipska, rewelacyjną atmosferę, duże perspektywy. Radek Zalewski wydawał się odpowiednim i kompetentnym ogniwem łączącym korporacyjny beton z twórczym zapałem. Szkoda, że tak to się skończyło.

    Wywalając ciebie, Toro, wywalili za płot historię i duszę serwisu. Ja osobiście nie będę więcej tam zaglądał. Mam nadzieję, że trochę zapału Ci jeszcze zostało i jakaś inicjatywa po głowie krąży :)

  86. Ile złotych serc się teraz znalazło:) Ty to masz szczęście. Agora też tak mocno wspierała i dopingowała na początku :)?

      • To znaczy, że ci co tu najgłośniej wspierają i dopingują, pewnie równie ciekawie by się z tobą rozstała jakby przyszło co do czego :)
        Dobrzy są tylko na forum albo przy kolektywnych gadkach na browarku :) ech…życie :)

  87. Nie wiem czy widziałem kiedyś tyle wsparcia na „ukrytym przed światem” blogu :) To wiele znaczy. Powodzenia przy kolejnych projektach.

  88. @Toread
    „No ale przecież napisałem dokładnie jak było. Nie wiem, co mam powiedzieć więcej. Moje spekulacje?
    Reaguję tutaj, na Polygamię na razie nie zaglądam.”

    Szkoda, że reagujesz wyłącznie tutaj i nie zaglądasz na Polygamię. Kwestię Agory już poruszyłem, sam napisałeś, że formalnie wszystko było OK, a nieformalnie, cóż, to korporacja, czego się spodziewać? Rozumiem, że to był cios i powtórzę to, bardzo współczuję, jednak bardziej fair byłoby rozegrać to prostym ruchem – nie czekać, aż Konrad jakoś to, jak się okazalo niezgrabnie, ujmie i wyjaśni, bo w końcu ktoś musiał, tylko napisać od siebie co i jak. Polygamia to Twoje dziecko, nikt Ci tego nie odbiera, ale to także ludzie, którzy mieli prawo dowiedzieć się o zdarzeniu od Ciebie, a nie osoby trzeciej, a taką jest przecież Konrad. Tym bardziej, że jak przyznałeś, nikt Ci możliwości publikacji nie odebrał. Napisałeś, że nie chciałeś pisać na nie swoim już serwisie. Błąd, dla wielu osób, mnie nie wyłaczając, to zawsze będzie, w pewnym już niestety sensie, Twój serwis. Efektem jest jednak wielki flejm, którego szczytem był tekst Jakuba i stwierdzenie, że Konrad zachował sie jak kawał chuja. To mocne stwierdzenie, można było tego uniknąć, bo jak tłumaczy się Konrad podobno wyjaśniliście sobie sprawę jeszcze przed publikacją wpisu Jakuba. Konrad twierdzi też, że próbowano skontaktowac się z Tobą przed publikacją jego niefortunnego wpisu. Nie wiem do końca jak było, bo Ty nie komentujesz słów Konrada, a milcząc pozwalasz na rozkręcanie histerii. Niedobrze się stało. To co napisałem wyżej dotyczy wyłącznie tej kwestii, a nie samego rozstania z Agorą, bo powody mnie nie interesują. Jestem pewny, że wymyslono jakiś bełkot ekonomiczno-prawny. Pamietaj, że poza samą Polygamią, co widać zresztą tutaj, są jeszcze ludzie i nie wolno ich tak traktować. Niestety, nie ma że boli, to obowiązek. I to nie na prywatnym blogu, ale na stronie Polygamii. Mam nadzieję, że Twoja historia Polygamii pojawi się na Polygamii. To psi obowiązek Konrada jako nowego naczelnego, aby to zrobić, jeśli Ty zechcesz. I na koniec, przypomnę Ci coś ;) Napisałem to w grudniu 2008 r.

    A jak Agora
    Przejęcie dokonane przez korporację z Czerskiej pod hasłem „aby Polygamia rosła w siłę, a redaktorom żyło się dostatniej” było największym wydarzeniem mijającego roku na poletku zwanym „polską branżą gier”. Wedle niektórych, powyższe znakiem jest widomym, że owa branża się profesjonalizuje. Może tak, może nie, tak czy inaczej warto przyglądać się dalszemu biegowi wypadków. Ku nauce, a może nawet, odpukać, przestrodze. Póki co, Polygamia zyskała nieco, od dostępu do studia telewizyjnego, przez nowych współpracowników i życzenia świąteczne od krajowych wydawców, aż po silnik, który powstał chyba jako produkt uboczny lekcji demonstracyjnej obróbki skrawaniem w pewnej szkole przyzakładowej w niewielkim mieście nad Sołą. W każdym bądź razie, jakby nie było, życzę chłopakom jak najlepiej, a przede wszystkim żeby nie pogubili się w plątaninie korytarzy pionowych, z których Agora słynie.
    http://gralejdoskop.blogspot.com/2008/12/gralfabet-gralejdoskopu-2008.html

    Cholera, spełniło się to ku przestrodze. Ale jak sądzę dużo się nauczyłeś i nie zmarnuj tego. Czekam na nowy projekt. Pozdr.

  89. Ach Ach… cóż za wspaniałe kółko wzajemnej adoracji…

    A teraz czas na łyżkę dziegciu w tej beczce miodu…

    Tak, pojawiłem się i tutaj, (już nie jestem w stanie zliczyć ile moich kont zostało zbanowanych na poly,
    tylko za słowa krytyki w której NIGDY nie pojawiły się bluzgi!).

    Ciekawe czy i tutaj zostanę „zniknięty” :D

    No to zaczynam:

    – Polygamia –

    Jak to dobrze, że Piotr został „usunięty” z polygamii, jest teraz na co zwalać jej upadek.

    Do tej pory jakoś niewiele osób narzekało na to, że od dłuższego czasu polygamia to równia pochyła w dół,
    teraz „wieszczów” pojawiło się bez liku.

    Niech do was dotrze, że polygamia to nie jest Piotr Gnyp (choć był inicjatorem) – polygamia to zespół.
    Oczywiście z oryginalnego składu nie ja już nikogo, ale może warto zadać sobie pytanie czemu?
    Czyżby dla tego, że znudziła im się ta tematyka?
    Raczej nie (choćby daleko nie szukając Mr. Durski – podaję jego jako przykład gdyż dla mnie jest on
    uosobieniem tego jak nie powinno wyglądać „dzienikarstwo growe” adalej się tego trzyma).

    Gdy pewna grupa ludzi robi coś dla innej grupki – wszyscy są zadowoleni, gorzej gdy ta pierwsza grupka chce dogodzić wszystkim,
    wtedy tak naprawdę zdecydowana większość czuje się niedopieszczona i marudzi.

    – Piotr Gnyp –

    Nie każdy tekst jest udany ale to oczywiste i tak musi być – część twoich rzeczy do mnie przemawiała
    część nie. Gorzej, że dostałeś tzw. parcie na szkło i mimo sporej (i konstruktywnej) krytyki sprawę zamiatałeś
    pod dywan (patrz: m.in.moje bany – nie narzekam to żaden kłopot założyć nowe konto :) – nie wiem jak inne głosy
    zostały spacyfikowane, mnie po prostu w pewnym momencie się znudziło.

    Co do samego odejścia/usunięcia z polygamii – oczywiście nie znam szczegółów ale wydaje mi się, że sprawa jest dosyć prosta.

    Ktoś sprzedaje serwis dużej firmie – ma z tego jakieś pieniądze (zadowalające obie strony).
    Firma która serwis kupiła zatrudnia byłego właściciela aby dalej pracował nad serwisem – ot niech on dalej to pociągnie przez jakiś
    czas zobaczymy co z tego wyjdzie. Serwis się rozrasta, przybywa osób przy nim pracujących aż w pewnym momencie
    okazuje się, że pierwotny właściciel nie jest niezbędny do działania serwisu ale wręcz szkodzi (szkodzi w sensie: niewiele pisze a płacić mu trzeba więcej niż innym wyrobnikom).
    Proste zasady ekonomii – coś co nie jest opłacalne nie powinno funkcjonować.

    Padło tu sporo słów o „wyrzuceniu” Piotra z redakcji. Wyobraźcie sobie, że umawiacie się z pewnym kolesiem
    na to aby co poniedziałek pojawiał się u was w ogrodzie i kosił wam trawnik, oczywiście za jakąś opłatą.
    Po pewnym czasie zauważacie, że tak naprawdę to na rynku pojawiło się sporo ofert odnośnie koszenia trawników
    i są one zdecydowanie atrakcyjniejsze niż pierwotnie zawarta… z tego co piszecie większość z was dożywotnio
    zatrudniała by pierwotnego wykonawcę tylko dlatego żeby nie sprawić mu przykrości…

    Ludzie dorośnijcie, pracownik który jest zbyt drogi (a efekty jego pracy nie są znacząco wybitniejsze niż innych osób
    na porównywalnych stanowiskach) jest po prostu pracownikiem do usunięcia.

    Nie znam szczegółów umowy Agora-Gnyp ale wcale nie muszę ich znać, sugestie o tym, że powinien udać się do sądu i walczyć
    są po prostu śmieszne, firma taka jak Agora nie podpisuje umów, które byle kto mógłby bez problemu podważyć
    gdyby tak było taka firma błyskawicznie przestałaby istnieć.

    Usunięcie Gnypa a polygamii zapewne odbyło się zgodnie z prawem i z posznowaniem praw pracowniczych, czy było to
    przyjemne? Zapewne dla Piotra nie.

    Jeszcze inna sprawa.

    Pojawiło się sporo głosów poparcia/chęci pomocy/współpracy itp.
    Ludzie bądźcie realistami (Piotr chyba jest stąd jego umiarkowany hurra optymizm), 99% z tych który tutaj dają
    „propozycje” zniknie gdy będzie trzeba ciężej popracować – i tyle.
    To po prostu „głos ludu” który chciałby powalczyć z tą niedobrą i wredną korporacją.

    Podsumowując polygamia kończy się już od jakiegoś czasu i nikt do tej pory nie wpadł na pomysł jak tego mamuta
    reanimować, może niech sobie jest jaki jest – jakiś czas będzie jeszcze dogorywał.

    Co do przyszłości Piotra, coś sobie znajdzie, być może w branży growej być może umie robić coś innego i znajdzie
    całkiem inne pole do popisów.

    Pozdrawiam

    • nef.the.grey: ale wy macie pomysły ;) na polygamii roztrząsać i żalić się o personalnych decyzjach :) Na szczęście Toread ma na tyle oleju w głowie, żeby takiej dziecinady nie urządzać.

      „Konrad twierdzi też, że próbowano skontaktowac się z Tobą przed publikacją jego niefortunnego wpisu.”

      Jakby chcieli to by się skontaktowali. Jak przejmowali Polygamię, to dzwonili pewnie 35 razy dziennie. Zrobili jak chcieli. To wystarczający powód, żeby nie patrzeć na nich z miesiąc.

      • No mniej więcej dlatego tam nie piszę. Nie chcę rozogniać sytuacji i robić jakichś stronnictw.

        A to co się dzieje za chwilę przycichnie.

      • Nie, chodziło o oficjalne pożegnanie, bez żalenia się, rozstrząsania etc. Od takich rzeczy to jest ten blog. To nie byłaby dziecinada, przeciwnie, byłoby to profesjonalne. Agora Agorą, ale są jeszcze ludzie. I czy komuś się to podoba, czy nie, w tej branży ludzie, tj. czytelnicy są cholernie ważni. A czy dzwonili? Nie wiem, Konrad twierdzi, że tak, jak twierdzi Piotr – nie wiem. I o to chodzi.

    • Tak jak pisałem – do sprawy podchodzę na dwa sposoby: formalnie – jak pisałem, nie mam zastrzeżeń. Osobiście – mam. I nie chodzi tu o redakcję, co od razu zaznaczę.

  90. O sprawie „wyeliminowania” PG z redakcji wiedziałem od kilku dni, ale kulisami sprawy zainteresowałem się dopiero dziś. Byłem zszokowany takim ruchem Agory, a teraz tracę część szacunku do tego serwisu. Sprawa nie została załatwiona po dżentelmeńsku i tylko narobiła smrodu Agorze i marce Polygamia.
    Nie należę do gorliwych czytelników tego serwisu, ale muszę przyznać, że Twoje teksty czytało się bardzo dobrze (niestety wideo tak dobre nie były, musisz nieco popracować nad dykcją). Miałeś dosyć wyraziste poglądy, z którymi można było się nie zgadzać (np. dominacji smartfonów nad konsolami przenośnymi i grami za dolara nad pełnokosztowymi tytułami), ale nie sposób ich nie szanować. Potrafiłeś też dobrze bronić swoich racji używając argumentów (co nie jest aż tak pospolite jak można sądzić). Zdaje się, że pisałeś też teksty do next.gazeta.pl (chyba tak, ale pewien nie jestem).
    Mam nadzieję, że teraz spróbujesz kolejnej przygody z branżą gier wideo. Z przyjemnością zatrzymam się i wypróbuję.
    Życzę powodzenia i wytrwałości. Z pewnością się przydadzą.

  91. Nie narzekaj tak na te konkursy, organizacja może jest ciężka ale radość z wygranej na pewno ogromna. Ja do dziś trzymam koszulkę z Killzone 2 którą dostałem za jakieś tam „drobne zasługi społecznościowe” i mimo że jest o dwa rozmiary za mała to nie mam zamiaru się jej pozbywać ;)

    Powodzenia w kolejnych projektach, z niecierpliwością czekam na ew. podcast!

    • Jasne, że radość jest ogromna, ale wraz ze wzrostem cenny nagród pojawiało się więcej frustracji niż radości i to po obydwu stronach.

      A koszulki gratuluję. Ciekawe, czy to jeszcze ja osobiście wysyłałem z poczty polskiej

      • Osobiście, w styczniu 2010 „Siódemką”. Niestety nie mam twojego autografu ale pieczątka jest wystarczająca :)

  92. Jak jeszcze zajrzysz do tego wątku, to może byś zdradził, dlaczego na Polygamii (i bylym gamecornerze chyba tez) są takie problemy ze zmianą prezentowania obrazków/screenshotów z gier? Chodzi o wielkość tych obrazków. Z tego co kojarzę, to tylko przy niektórych grach zrobiliście wyjątek i można było otworzyć obrazki w większej rozdzielczości.
    Przecież to jakieś jaja?
    Przecież to jeden z priorytetów na takich sajtach? Wiadomo, że ludzie uciekną do innych serwisów obejrzeć obrazki. Więc jak to jest?

    • Niestety redakcja nie ma wpływu na CMS. Request o zmianę galerii wisi od dawna, ale nie jest to zależne od nich. Na pewno kiedyś zostanie to zmienione. Ale kiedy, nie wiem.

      • NIezrozumiałe to dla mnie – przecież to jest do zrobienia w jeden wieczór. A taki babol na stronie z grami to dla mnie nieporozumienie do kwadratu. Nawet bym chyba nie dopuścił do przejęcia serwisu jakbym wiedział, że screeny będą pod ajfona :)
        I jak oni chcą dogonić GOLa ;)

      • Niby tak, ale tam jest do ogarniecia cały portal i milion innych rzeczy. Kwestia priorytetów.

  93. Przyznam się, że wysłuchując uwag na temat trudności Wiedźmina zdecydowałem się na poziom łatwy. Obecnie jestem po pokonaniu Kejrana i muszę przyznać, że przeciwnicy podczas starć z Geraltem są niczym pył na wietrze. Przy stosowaniu eliksirów, znaków, uników i odtworzeniu wiedźmińskiego miecza, po prostu trudno zginąć. Do tej pory zginąłem tylko raz, na początku Akt 1, gdy wlazłem nieobeznany do jaskini z Nekkerami, a te osaczyły mnie całą grupą. Samą walkę z Kejranem przeszedłem za pierwszym zamachem. Dzięki temu gra nie jest frustrująca, a swoim poziomem przypomina mi Assassin’s Creed 1 na normalnym poziomie. Oczywiście, chwila nieuwagi i można dostać w czerep. Poza tym podejrzewam, że późniejsze etapy mogą być nieco bardziej wymagające.

    • Heh, zginąłem dokładnie w tym samym miejscu i się zniechęciłem. Ale czas wrócić do grania. Po powrocie z Wrocławia siadam do pada

  94. Wow… zarejestrowałem zmianę na fotelu rednacza Poly z myślą, że pewnie idziesz dalej, wyżej i to jest dobra nowina. Ale okazała się złą. Złą przede wszystkim dlatego, że szeregi Poly opuściła osoba, która miała wizję i wiedziała czym Poly ma być. Popraw mnie, ale wydaje mi się, że Twój wpływ na kształtowanie Poly malał z każdym miesiącem tak jakoś od jesieni, może nawet późnego lata zeszłego roku. Skąd taka myśl? Stopniowo, konsekwentnie coraz mniej zaglądam na Poly, ostatnio było tak że w czytniku RSS miałem po 200-300 notek i nawet nie zaglądałem tylko oznaczałem jako przeczytane. I znowu się zbierało. Poly w ostatnich miesiącach straciła ta „coś”, a Twoje odejście jest kropką nad i. Ja tak to widzę. Jesteśmy z podobnego pokolenia, ja nigdy nie zafascynuje się LoLem, Minecraftem i podobnymi, bo po najzwyczajniej w świecie nie mam na to czasu. A to one ostatnio wypełniają istotnie content Poly. Też dojrzałem zdecydowanie do publicystyki i dojrzalszych treści. Tych na Poly nie ma dziś już chyba prawie wcale.

    Pamiętam jak dobry rok temu pozwoliłeś mi napisać kilka tekstów na Poly – to było fajne doświadczenie, bo przez chwilę poczułem się jakbym też współtworzył ten serwis. Było minęło. Dziękuję i trzymam kciuki za nowe!

    • Tak, masz rację, malał od jesieni. Nie sądziłem, że ktoś to zauważy. Zresztą gdzieś od początku tego roku za publicystykę odpowiadał kmh. A w związku z tym ja przestałem zamawiać i też pisać. Za to więcej moich tekstów pojawiło się na technologiach.

      No i można też sprawdzić, kiedy powstał ten blogasek.

      • Zerknąłem w swojego RSS’a – dodałem tego blogaska pod koniec lutego po jednym z Twoich ćwierknięć. Potem zauważyłem, że te same treści były tu i na technologiach. Ale mam wrażenie, że tam też się zepsuła atmosfera, bo o ile za czasów Radka pisałem tam powiedzmy, że regularnie, o tyle teraz mam spore problemy, żeby się w ogóle przebić i dostać jakąkolwiek zwrotkę. Wolę teraz, tak jak Ty, pisać raz na jakiś czas sam dla siebie, niż „walczyć” o marny grosz na zbytki.

        A zmiany na poly widać było. I w sumie, to nie wiem czemu jeszcze mam ten portal w czytniku, skoro nie wchodzę w ogóle. Im starszy jestem tym bardziej lubię autorskie blogaski jak zagraceni czy dubscore.

  95. Obawiam się, że zauważyło to sporo osób. Niestety, Polygamia w ostatnich miesiącach pikowała, nie rozumiem tego, co się tam dzieje. Robienie wszystkiego po kosztach aż bije w oczy. Konrad odpowiada za publicystykę? Jaką publicystykę? Ale jedno jest pewne, tak jest taniej. W sumie współczuję.

  96. Przez ostatnie miesiące byłem zbyt zakręcony wokół własnego życia, by kontrolować jakiekolwiek serwisy związane z grami, ale odejście Piotra Gnypa z Polygamii to dla mnie koniec pewnej epoki.

    Przesadnie wiernym czytelnikiem i komentatorem nigdy nie byłem, jednak mam masę pozytywnych wspomnień związanych z tym serwisem i Twoją osobą. Zaczynając od pierwszych podcastów, których ledwo dało się słuchać :) poprzez wideo produkcje z Twoim udziałem, kończąc na nowych pomysłach i rewolucjach w serwisie. Pod wpływem wpisów na Polygamii kupiłem swoją pierwszą konsolę i naprawdę dobrze wspominam okres kiedy brakowało tabów w przeglądarce, by otworzyć wszystkie ciekawe wpisy. Ikoną Polygamii jesteś i zawsze będziesz – czytelnicy nie zapomną. Nie próbuje nawet się domyślać i spekulować „dlaczego?” i „jak?”, bo liczę, że sam, kiedy emocje już opadną to wyjaśnisz.

    Musi boleć, kiedy odbierają Ci własne dziecko ale cóż… Nie ma tego złego! Ja trzymam kciuki za wszystkie Twoje nowe inicjatywy i wierze, że tak ciekawa jednostka jak Ty, szybko zaskoczy nas czymś interesującym.

    //. Swoją drogą nigdy nie miałem okazji zapytać, czy doszły do Ciebie te „gumki” do słuchawek, które kiedyś Ci wysyłałem na adres agory. Nigdy mi nie dałeś odpowiedzi :)

    Pozdrawiam .

    • Doszły doszły. Wielkie dzięki! To było strasznie miłe.

      Co do zapominania – niestety tak to wygląda, że ludzie zapominają. Czy ktoś na przykład pamięta pierwszy skład Polygamii? Sądzę, że nieliczne osoby.

      No ale cóż, takie życie.

  97. To straszne co sie stało. Polygamia już nie bedzie taka sama. W pierwszej chwili nie wiedziałem co się dzieje, bez żadnego przygotowania ani notki, tylko krótki wpis o zmianie naczelnego i koniec opowieści. Bardzo mi przykro z Twojego powodu i życzę powodzenia w dalszym zyciu zawodowym i prywatnym! Na pewno sobie dasz radę.
    Pozdrawiam.

  98. F*ck it, man! F*ck it! Nie ma się czym przejmować. Luzie z pasją, a szczególnie tacy, którzy już raz przełamali barierę >>życia pasją na fulltime<< długo się nie nudzą. Potraktuj ten okres jak kontraktowiec – zrób sobie teraz ze dwa miechy dzikich wakacji. Poszlajaj się po Bieszczadach, przejdź brzegiem morza bałtyckiego od Gdańska do Szczecina czy pojedź do Egiptu – co tam lubisz. Wykorzystaj ten okres! Bo niedługo znowu rozkręcisz jakiś temat, który Cię zapewne mocno wkręci i znowu będą całe noce spędzone nad jakimś zajefajnym projektem. Teraz naładuj baterie, odpocznij, a i psychicznie człowiekowi się taka przerwa przydaje po zamknięciu ważnego etapu w życiu.

    Pozdrawiam!
    Michał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s