Technologia w służbie sztuki

Dwie kamery PlayStation Eye, jedna ryba i drukarka 3D to żywa maszyna, która sama wykonuje dla nas rzeźby. W innym miejscu galerii widzimy starą komórkę połączoną z rzutnikiem. W samym kącie powieszono obrazy malowane z widm oglądających wystawę… Witajcie w świecie technologii w służbie sztuki.

Na wystawę beats, bits, atoms trafiłem jak to zwykle bywa przypadkiem. Galeria Kordegarda była po drodze, ja zaś miałem jeszcze trochę czasu do branżowego spotkania. A że z wewnątrz dobiegały dziwne dźwięki, to i stwierdziłem, że zajrzeć nie zaszkodzi.

Co prawda twórcy – kolektyw intermedialny panGenerator twierdzą, że nie łączą sztuki z technologią i nie tworzą sztuki nowych mediów. Według nich trudno o bardziej anachroniczne określenia. Paweł Janicki – jeden z członków panGeneratora mówi wręcz, że “twórca pracujący z nowymi technologiami często […] funkcjonuje na ideowym pobojowisku i korzysta z kategorii z demobilu, od dawna (a nawet od samego początku) nieprzystających do tego czym się zajmuje”. Cóż, nowe rodzaje sztuki i nowe technologie widocznie wymagają też nowej nomenklatury i podejścia.

Wróćmy jednak do samej ekspozycji. Jest ona dość mała – to zaledwie 4 instalacje. Tak naprawdę duże wrażenie zrobiła na mnie tylko jedna – .float, z której materiał wideo możecie zobaczyć powyżej. Już tłumaczę, o co w niej chodzi. W akwarium pływa ryba, jej ruch śledzą dwie kamery wideo (zresztą gracze szybko rozpoznają w nich PlayStation Eye do konsoli PS3). Dane są zapisywane w bazie, a na ich podstawie drukarka 3D drukuje rzeźby. Dzięki temu możemy zobaczyć jak ciekawe wzory mogą być wygenerowane dzięki połączeniu żywego organizmu, techniki i sztuki. Bo wykonane przez nieświadomą niczego rybę są po pierwsze ciekawe, a po drugie absolutnie unikalne. To taki ujarzmiony chaos.

Phojector to połączenie starego telefonu komórkowego i jeszcze starszego rzutnika. Telefon uruchomiony ma tryb filmowania, zaś rzutnik rzuca na ścianę obraz z jego ekranu. Dzięki temu pojawienie się obserwatora w polu widzenia uaktywnia kaskadę zmieniających się obrazów. Co jakiś czas też specjalny mechanizm uruchamia losowo funkcje. Aż takiego wrażenia jednak już to na mnie nie zrobiło. A może po prostu nie zauważyłem wszystkich przewidzianych przez artystów efektów.

Niestety, nie widziałem też procesu powstawania obrazów generowanych z widma miasta i widzów, którzy obserwowali je przez okna galerii. Widziałem tylko efekt końcowy, który bez bycia świadkiem całości robił takie sobie wrażenia. A szkoda, bo na pewno byłoby to ciekawe doświadczenie i pewnie chciałbym zobaczyć, w jaki sposób oko technologii zobaczy mnie i jak zostanę umieszczony w powstającym dziele.

Wystawa ma potrwać do 30 maja. Wstęp jest darmowy i moim zdaniem warto się przejść. Obejrzenie całości zajmuje chwilę, a są to na pewno ciekawe doświadczenia. Zwłaszcza, gdy na własne oczy możemy zobaczyć, jak ciekawe efekty daje żywe połączenie sztuki i technologii.

Przyznam się, że do tej pory wszelakie instalacje do mnie zupełne nie przemawiały. .float to chyba pierwsza, której z własnej woli poświęciłem tyle czasu. No i podobała mi się.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s