Wiemy o tobie wszystko. Twój telefon i znajomi cię zdradzą

Nigdy nie załapałem się na wariactwo geolokalizacji. To znaczy, żeby nie było, zdarza mi się check-inować w różnych miejscach, oznaczać fotki, ale nigdy nie dałem się złapać w żaden serwis typu foursquare. Czuję jakąś instynktowną niechęć do dzielenia się z ludźmi moją aktualną lokalizacją. Zwłaszcza teraz, kiedy na podstawie moich zachowań można przewidzieć gdzie będę w przyszłości.

Na swoje szczęście dość szybko odkryłem czym się dzielić a czym nie w mediach społecznościowych. Oczywiście na błędach i to swoich. Była taka jedna z konferencji kilka ładnych lat temu i informacja na blipie, że jesteśmy wraz z resztą uczestników na piwie. Następnego dnia przywitały mnie komentarze mówiące, że notek mało, bo przecież my tylko pijemy. Cenna nauka, która pokazała mi, jakie statusy mogą być publikowane jako publiczne, które trafiać tylko do znajomych, a które do jeszcze mniejszych liczby ludzi. Facebook też dołożył swoje wraz z rozmaitymi grupami o śmiesznych nazwach, które niestety takie śmieszne już nie były, gdy oglądały je obce osoby. Generalnie dbanie o profile w sieciach społecznościowych nagle stało się ważnym zajęciem. Są specjalne serwisy raportujące nam o tym, jak nas widać, sugerujące zmiany, specjalne firmy za drobną opłatą postarają się poprawić nasz wirtualny wizerunek. W końcu jak cię widzą, tak cię piszą. A pisanie (no i teraz oglądanie) to w internecie przecież podstawa.

I gdzieś w to wszystko wpisuje się geolokalizajca. Rozumiem wszystkie chwyty gamifikacyjne, rozumiem walkę o bycie majorem danego miejsca, wiem, że czasami niesie to za sobą rozmaite profity. Ale dla mnie to za dużo. Zwłaszcza, że internet jest pełen dziwnych ludzi, jak i też osób, które wcale nie życzą nam najlepiej. Strona Please Rob Me, która publikowała z odpowiednią adnotacją statusy ludzi z serwisów geolokalizacyjnych, w moim przypadku wykonała swoją robotę.

A to nie wszystko. Bo na podstawie naszych zameldowań i danych z telefonu można już przewidzieć, jakie mamy plany i gdzie możemy się znajdować w przyszłości. Naukowcy z UK opracowali specjalny algorytm, który na podstawie naszych zwyczajów i schematów poruszania się jest w stanie przewidzieć, gdzie jutro się znajdziemy. Wszelaki anomalie i zmiany w zachowaniu są korygowane za pomocą analogicznych wzorów poruszania się u naszych znajomych, których mamy w książkach adresowych.

Wyniki? Niesamowite. W doświadczeniu wzięło udział 200 osób, przez 18 miesięcy śledzono ich telefony. W trakcie eksperymentu system był w stanie przewidzieć ze średnią dokładnością do mniej niż 20 metrów gdzie dana osoba będzie za 24 godziny. Co ciekawe wynik ten był możliwy dzięki wzięciu pod uwagę danych znajomych. Bez nich średnia wartość wynosiła około 1000 metrów. Spora różnica.

Póki co badania przeprowadzono na wybranej grupie mieszkańców, mieszkających w okręgu 30 mil od miasteczka Lausanne w Szwajcarii. Byli to ludzie o dość przewidywalnych zwyczajach – głównie studenci i naukowcy.  Twórcy z instytutu z Birnighma mają jednak zamiar swój algorytm rozbudować i zamienić go w platformę.

Co będzie można za jej pomocą robić? Cóż – operatorzy komórkowi większość potrzebnych danych już mają. Wiedzą do kogo dzwonimy i gdzie znajduje się aktualnie nasz telefon. Ich wiedzę trochę zaburza przesyłanie danych przez sieć, ale zakładam, że dodanie do algorytmu informacji z sieci społecznościowych nie jest niewykonalne. A zapewne dzięki temu przewidywanie naszych zachowań stanie się jeszcze dokładniejsze.

I tu wchodzą w nasze życie zarówno reklamodawcy jak i wszelakie służby śledcze. Ci pierwsi mogą wybierać billboardy na które w określonym czasie będą emitować reklamy przeznaczone dla danych grup społecznych. Restauracje mogą płynnie zmieniać swoje menu w zależności od przewidywanego napływu gości. Sklepy mogą w określonych godzinach i dniach kusić nas specjalnymi promocjami. O ingwilacji nie ma się co chyba rozpisywać.

I tak w ogóle wychodzi mi, że coraz więcej o nas wiadomo, nawet jeżeli nie specjalnie dzielimy się z internetem informacjami o sobie. Skoro można przewidzieć popełnienie przestępstwa monitorując frazy wpisywane w internetowej wyszukiwarce, wytypować kolejny hit muzyczny, sprawdzić nasze relacje z innymi na podstawie aktywności na Facebooku czy w końcu przewidzieć gdzie będziemy juto, to zostaje nam strasznie niewiele tej prywatności.

Człowiek przyszłości to człowiek transparentny? Na to wygląda. Na szczęście nasze życie interesuje głównie automaty przygotowujące pod nas reklamy. Ludzkie życia, jeżeli nie są specjalnie przygotowane potrafią być strasznie nudne. A to się nie nadaje dla fanów life by proxy.

Reklamy

2 thoughts on “Wiemy o tobie wszystko. Twój telefon i znajomi cię zdradzą

  1. no ja się właśnie załapałem an foursqaure… głównie dlatego, że oferuje on „teoretycznie” możliwość „eksploracji” otoczenia, czyli możemy sprawdzić co jest w okolicy, o czym jeszcze nie wiemy. Domyślam się, że ta funkcja działa najlepiej w stanach (gdzie wydaje mi się serwis jest najbardziej rozwinięty), bo będąc w zeszłym tygodniu w Płocku i starając się znaleźć jakiegoś starbucks’a czy inne coffehaven okazało się, że w okolicy mam 3 centra handlowe oddalone o 3km i nic więcej… (A jakby co wizyta w Płocku bardzo miła i kupiłem córce mega fajowe trampki).
    Nie będę jednak ukrywał, że graj pt. „Zostań majorem” jednak mnie troszkę pochłonęła, staram się jednak przy każdym „check in” dać np jakąś opinię o miejscu czy usłudze, choć często zdarza mi się napisać, że wsuwam schabowego ;)
    Oczywiście nie instalowałem dodatkowych aplikacji. które automatycznie dokonują logowania. O tym decyduję ja i to ja jestem filtrem, który zastanawia się czy w ten sposób powiadomić żonę, że zjadłem na mieście lasagnie podczas kiedy na obiad w domu jest to samo ;)
    Nie mam jednak poczucia, że jakoś strasznie dużo przekazuję informacji do sieci. Myślę, że gdyby przeprowadzić ten eksperyment na mnie nie trudno było by określić, że jutro między 9 a 17 będę w biurze, jedyne co to to, że pracownie ma na Mokotowie.
    C do serwisu „Please Rob Me”, to jest jeden drobny szczegół, ludzie muszą wiedzić gdzie mieszkam, jaki jest mój stan cywilny itd itp i chyba reszta mojej rodziny powinna sie zalogować w danym miejscu razem ze mną. (mam wrażenie, że w tym poście zostawiłem więcej informacji wrażliwych niż, przy „czeknięciu” się na foursquare).

    Co do personalizacji treści kierowanych do nas to chyba dobrze to opisałeś w jednym z poprzednich wpisów.

    ps. zdjęcie ilustrujące w sam raz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s