Disney Infinity namiesza

Skylandersami Activision zachwyciłem się od razu po ich zobaczeniu. Pamiętam, że był to dla mnie wyjątkowo zły Gamescom (zresztą ostatni, na jakim byłem), nic mnie nie interesowało, a na prezentację „nowego Spyro” poszedłem bo nie miał kto. Zobaczyłem, uwierzyłem i się zajarałem. W końcu ktoś pokazał coś nowego! Teraz z niepokojem wypatruję nowej gry Disneya.

Dziecięce narkotyki

Skylanders to ogromny potencjał. Mamy grę, która działa na 5 platformach (PC, PS3, 360, Wii, 3DS) i na stonie www. Mamy też ładnie wykonane kolekcjonerskie figurki.Gra sama z siebie jakaś wyjątkowa nie jest. Ot zwykłe action-adventure, gdzie wspólnie bądź też w pojedynkę lejemy wrogów, zbieramy punkty doświadczenia, dokupujemy umiejętności. To, co ją odróżnia to wspomniane wcześniej figurki – po ustawieniu ich na specjalnym portalu pojawiają się one w grze.

Efekt jest niesamowity i dzieciaki od razu pokochały ten koncept. Zwłaszcza, że swoją figurkę można nazwać, zapisuje się też na niej jej doświadczenie i dołożone gadżety. A dzięki temu działa ona na każdej platformie. W ogóle to Skylanders rozwiązało problem obdarowywania wirtualnymi dobrami. Serio. Dokupienie nowego poziomu do gry to podarowanie ładnej figurki statku czy mrocznej bramy z czaszką. To samo tyczy się też dodatkowych postaci i przedmiotów. Warto na to zwrócić uwagę, bo może stać się to niedługo standardem.

W każdym razie – z jednego startera (3 figurki + gra) moja kolekcja szybko rozrosła się do kilkudziesięciu figurek. Activision bardzo dobrze wykonało swoją pracę i zarówno w pakiecie z grą, jak i podczas rozgrywki jest całą masa miejsc, które po prostu krzyczą do dziecka „kup!”. Jest ładny plakat z dokładnym rozpisaniem figurek i dopasowaniem ich do odpowiednich frakcji w grze, w trakcie grania są miejsca, do których nie wejdziemy bez skylandera z odpowiedniej grupy, znajdujemy też specjalne moce dla postaci, które powodują odpalenie filmiku pokazującego jej zajebistość. Z doświadczenia mówię – na dzieci to działa. Zresztą ilość figurek, które posiadam mówi sama za siebie.

Activision trafiło z pomysłem. O mierze sukcesu może świadczyć fakt, że gra stała się jednym z ich dwóch filarów. Firma reklamuje się jak na razie tylko dwiema produkcjami – Call of Duty i Skylanders właśnie.  A nowa wersja gry – Giganci, to już w ogóle bajka. Mamy tam tytułowych gigantów, którzy się świecą po postawieniu na portalu (mój pomysł, serio – mówiłem o tym producentom na Gamescomie!).

Jest jednak parę miejsc które wymagają dopracowania. Gra nie ma multiplayera po sieci, Activision nie poszło też za ciosem nie wyprodukowało żadnej kreskówki z bohaterami gry. A dla dzieci to bardzo ważne. Kochają oglądać i grać tymi samymi postaciami.

Te wszystkie błędy naprawił Disney.

Infinity

Firma, które ma wszystkie najlepsze na świecie filmy i licencje na postaci postanowiła z pomysłu Activision skorzystać i stworzyć swoją wersję. A do niej dołożyć swój największy atut – postaci i całe uniwersa, które dzieciaki kochają. Na zwiastunie powyżej mamy więc potwora z Potworów i Spółka, jest Jack Sparrow, są Iniemamocni, a zapewne figurek pojawi się dużo więcej.

Do tego, jak czytamy w relacji gram.pl – „Disney Infinity zaoferuje tryb kooperacji dla dwóch osób siedzących na jednej kanapie (split screen) lub nawet czterech graczy w trybie sieciowym. Rzecz jasna do trwającej już rozgrywki będziemy mogli dołączyć w dowolnym momencie.” Świetnie!

Nie do końca jeszcze rozumiem, jak będzie wyglądać sama rozgrywka. Wspomniany już artykuł mówi o trzech trybach: „Uniwersytecie Potwornym weźmiemy udział w rywalizacji na żarty i psikusy między dwoma college’ami. Wymyślna broń, możliwość używania pojazdów, cykl dnia i nocy i wreszcie straszenie przeciwników – w świecie z figurki Sully’ego znajdziecie to wszystko i to w dodatku podane w formie przypominającej Bully od Rockstara! Posążek odzianego w czerwony trykot Pana Iniemamocnego odblokuje kolejną grę z otwartym światem, w której naszym celem będzie ocalenie całkiem sporych rozmiarów metropolii przed zakusami złego Syndrome’a. Co ciekawe, wcielimy się nie tylko w podstarzałego superbohatera, ale także pozostałych członków jego rodziny – rozciągliwą Elastynę, władającą psionicznymi mocami Wiolę i szybkiego niczym jeż Sonic Dasha. Ten scenariusz przypomina humorystyczną wersję Prototype – cały czas ktoś lub coś chce nas dorwać, a my nie musimy poruszać się wyłącznie po ulicy. Dachy stoją przed nami otworem.Trzecia propozycja związana jest z marką Piraci z Karaibów. Szykujmy się na uproszczony, ale jednocześnie nie pozbawiony głębi symulator życia morskiego rozbójnika. W nasze ręce oddano wirtualne Karaiby, statki i sympatycznego Jacka Sparrowa. Czy trzeba czegoś więcej by zacząć szukać ukrytych skarbów i brać udział w bitwach morskich, w których przyda się taktyczne zacięcie? W tym miejscu warto wspomnieć, że z wszystkich prezentowanych scenariuszy ten charakteryzował się największym rozmachem. Według zapewnień autorów aż 50% czasu spędzimy na poszukiwaniu nowych wysp na cyfrowych wodach.” Bardzo mnie ciekawi czy postaci z różnych uniwersów będą mogły brać udział w każdym z trybów. Mam nadzieję, że tak.

Z kolei informacja o edytorze pozwalającym zaprojektować nam dowolną rozgrywkę jakoś strasznie się nie jaram. Wątpię by ludzie projektowali jakoś dużo dobrych leveli. Wolałbym chyba, żeby autorzy regularnie dostarczali nam nowych wyzwań. Takich dobrze zaprojektowanych i przetestowanych. Jakoś bardziej wierzę w takie rozwiązania niż grzebanie w setkach źle przygotowanych poziomów. Choć oczywiście darmowość i potencjalna duża ilość nowych poziomów jest ogromnym atutem.

Brzmi dobrze? Pewnie, że tak. Wygląda na to, że mamy gwarantowany hit. No a rodzice powinni zacząć obawiać się o stan swoich portfeli.

Advertisements

4 thoughts on “Disney Infinity namiesza

  1. Skylanders ma jednak zasadniczą wadę, nie ma polskiego dubbingu. Mam nadzieję, że z produkcją Disneya będzie inaczej.

      • OK, tyle że napisy w grach dla dzieci to nie to samo co dobry dubbing. Zarówno gry jak i filmy Disneya, są u nas świetnie dubbingowane. Gdyby zrobili to samo z Infinity, to rzeczywiście dzieciaki mogłyby oszaleć na tym punkcie (zresztą niejeden rodzic również).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s