Słowiańskie dziwy

mmYlUiS4BU_7

Z tą Balladyną jest trochę jak z kinem porno. Człowiek się trochę naogląda tych produkcji z fabułą i zaczyna się zastanawiać czy to na pewno o seks tam chodzi.

Świat przedstawiony w tych krótkich, ale jakże dosadnych klipach pokazuje bowiem świat, jakiego nie znamy. Nie chodzi tu o to, ze wszyscy zaraz będą szaleńczo kopulować ze sobą, nie chodzi o piękne niezbyt niedostępne kobiety czy hojnie obdarzonych przez naturę mężczyzn mogących godzinami. Nie. Chodzi o świat pełen dobra.

Ja wiem, że dialogi to nie jest najpopularniejsza część porno. Ale warto czasem posłuchać by zobaczyć, kto tu kogo tak naprawdę. Mężczyźni odkrywają bowiem swoją baśń. Miejsce, w którym są dobrzy, prawi i wierni. Ok, zdarza im się potknąć, ale wiadomo kto tu jest winny – kobiety. Porno to takie męskie katharsis, w którym moralna i dobra postawa zostaje – inaczej niż w życiu – od razu całkiem nieźle nagrodzona.

I nie inaczej jest w Balladynie.

Zacznijmy od tego, że adaptacje Teatru Narodowego to coś niesamowitego. Zawsze mnie zaskakują, zawsze dają do myślenia i z każdej sztuki, nawet tej znanej, robią nowe przeżycie.

„Słowacki wielkim poetą był”. Serio, nie nabijam się, piszę na świeżo po obejrzeniu sztuki. Balladyna. To opowieść o miłości, zdradzie, morderstwie, ponętnych słowiankach, złych Niemcach, Popielu bez myszy, Wandzie co nie chciała i malinach. A wszystko przez kobiety.

Goplana zakochuje się w Grabcu – chłopie w gumofilcach, który z okazji korzysta, uwiedziony, jak w dobrym porno, a jakże. Pech chce, że ma też inną, z którą się spotyka. A potem jest coraz gorzej. Wraz ze wzrostem ilości kobiet (matka, dwie córki) znacząco maleje liczba dobrych i prawych mężczyzn uwikłanych w ich żądze. Giną, wyjeżdżają, znikają z pola widzenia. A wraz z nimi pojawiają się wojny, anarchia i płacz. Serio

A wszystko to w tej abstrakcyjnej scenerii. Chór słowianek opisuje nam rzeczywistość, grabiec a to ma złote gumofilce, a to jeździ na rowerze w garniturze, Gopło zrobione jest z pustych butelek. A jak wchodzi ambientowa muzyka i pojawiają się postacie z balu siedzące na złotych kanapach, to serio, David Lynch się chowa.

I okazuje się, że ten dramat namiętności, uwiązanie w źle zaczętym od zdrady i morderstwa siostry powoduje niemożność wyjścia ze zgotowanej sobie matni. To jest cały czas tak cholernie aktualne. Ludzie się w ogóle nie zmienili.

Idźcie na tę Balladynę do Narodowego. Warto.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s