Pismo obrazkowe – po co robić internetowe wideo?

12

Przeszkadza dmuchane. Już tłumaczę – coś mi strzeliło do głowy i pomyślałem z angielska, zdarza mi się, że wow, mind blown. Na szybko przełożyłem to na „wybuchł mi umysł”, ale brzmiało jakoś tak głupio. Odwołałem się zatem do tłumacza Google i dostałem coś takiego, jak widać powyżej. I w zasadzie prawie już zapomniałem o czym to miałem oryginalnie napisać. Zamiast tego zacząłem się zagłębiać zbyt długo w coś, co miało być krótkim żarcikiem na start, a zaczyna się z tego robić cały akapit. Muszę przestać o tym myśleć i wrócić do początku. Też tak macie, że wam gwałtownie spadł czas uwagi. A, o tym miałem pisać.

No właśnie, mam gdzieś w głowie zapisaną informację, że przez porno i jutuba mój, a w zasadzie nas – ludzi, czas skupienia spadł do jakichś 3 minut. O samą wartość szczególnie się nie będę spierał, być może to 3, być może 4:15, dość, że jak zaczyna się robić choć trochę mniej wybuchowo czy też śmiesznie, to zaczynamy robić coś innego. Problem ten dla twórców nie jest nowy, bo już sam Hitchock mawiał, że film musi się zacząć od trzęsienia ziemi, a potem napięcie musi rosnąć. Słowem – nie ma czasu na przynudzanie i zbędne minuty.

I to nawet działa. Wdać, jak inaczej odbieramy rzeczy na ekranach naszego komputera, czy też jak ktoś jest bardziej post-pc to tabletu, wraz z całym wszechświatem informacji. Jak innych typów treści oczekujemy od drukowanej książki, a od czegoś, co ma ekran i połączenie z internetem. W tym drugim przypadku nie ma miejsca ani czasu na przynudzanie. Albo na takie dykteryjki i anegdoty jak ta. Informacja czy też w zasadzie pierwotna myśl musi być podana od razu, na talerzu tak żeby było widać.

A skąd to wiem? A na swoim przykładzie i reprezentatywnej próbki znajomych z którymi na szybko się skonsultowałem. Wszystko wzięło się stąd, że na fejsie znalazłem link do artykułu z tytułem mówiącym wszystko – Women React To Their Photoshopped Images After Posing For Pictures. Wiadome jest tu w zasadzie wszystko, poza tym, że nie wiemy jak w zasadzie te kobiety reagują na swoje zfotoszopowane zdjęcia.

Klikam, patrzę. Trochę tekstu, jakiś filmik i obrazki. A na nich klatki z filmu i kluczowe wypowiedzi. I wiecie co? Nie przeczytałem tekstu, ani nie kliknąłem play na filmiku. A ma on tylko, o zgrozo, 2:30. Nawet taka ilość czasu okazała się dla mnie za duża. Po co go tracić, skoro wszystko już wiadomo.

A wiadomo – obraz wart jest tysiąca słów. I pewnie też tyle samo minut filmu.

Reklamy

4 thoughts on “Pismo obrazkowe – po co robić internetowe wideo?

  1. Teraz pytanie: czy twórcy treści powinni brać to do siebie i tworzyć materiały „przyjazne” dla użytkowników – krótkie, wybuchowe, konkretne, czy też jest miejsce dla ludzi, którzy chcą zmusić użytkowników do utrzymania uwagi na danej treści dłużej?

    Z jednej strony doskonale rozumiem to zjawisko – mój Pocket pęcznieje od długich, ciekawie zapowiadających się artykułów, które obiecuję sobie przeczytać później ( i to „później” chyba nigdy nie nadejdzie ). Z drugiej strony sam jak się za coś zabieram to nie potrafię napisać tego w trzech linijkach, ani przerobić na filmik pełen efektów – czuję, że nie potraktowałbym wtedy tematu poważnie.

    No i wreszcie – to trochę jak z telewizją, która puszcza nam durne seriale, bo twierdzi, że mają najlepszą oglądalność. A mają największą oglądalność, bo niczego innego telewizja nie puszcza ( dowodem niech będą produkcję zagraniczne, które raczej nie cierpią na brak publiki ).

    No i masz ci los – za długi post, pewnie nikt nie da rady go przeczytać.

    • Odpowiadam na pytanie przysłowiem, może nie do końca najbardziej adekwatnym, ale pasującym: „Z niewolnika nie ma czytelnika”.

      Moje readability (odpowiednik pocketa) to takie miejsce, gdzie wysyłam teksty na śmierć i wieczne zapomnienie. Wiesz kiedy sobie o nich przypominam? Jak jestem offline i wyciągam Kindle, bo tam mam magazyn z nich złożony. I nawet czasami coś przeczytam.

      Internet, a nawet szerzej – wszystkie nowe media to wybór. Wybierasz co czytasz. Ambitne teksty są często takimi tylko w głowach ich autorów. Zauważ, że ważne i ciekawe tematy są czytane. Po prostu jest bardzo mało ludzi, którzy potrafią je pisać. Bo do tego trzeba mieć coś w głowie i umieć to sformułować, a nie tylko przepisać niusa z zachodu.

      Internet rozdzielił dzieło na części. W epoce winylu, magazynów i prasy drukowanej i telewizji kupowałeś pakiet. Nie wiedziałeś co jest w środku. Jedne kawałki podobały ci się bardziej, inne mniej. Były i fajne artykuły i kompletnie nieciekawe. O programach telewizyjnych już nie wspomnę. Teraz kupujesz pojedynczą sztukę. Piosenkę, tekst czy nawet odcinek serialu.

      Dlatego też i ludzie nie czytają już stron. Czytają to, co inni im polecą na fejsie czy odpowiedniku.

      • Moim zdaniem problem wygląda nieco inaczej. Kiedyś publikować mógł ktoś kto albo miał znajomości albo rzeczywiście miał coś do powiedzenia. Teraz praktycznie każdy w tym masa idiotów niemających pojęcia o niczym może pisać i publikować i niestety pisze i publikuje.

        Dodatkowo kiedyś dostęp do materiału był znacznie bardziej ograniczony, jeszcze trochę ponad 10 lat temu czekało się cały miesiąc na ukazanie się kolejnego numeru ulubionego pisma, później żeby było co robić przez jakiś czas trzeba było sobie materiał dawkować powoli, albo czytało się ten sam tekst po kilka razy…

        Teraz problem jest odwrotny, można siedzieć cały dzień z 3 otworzonymi stronami i czytać bez przerwy bo newsy, artykuły czy felietony publikowane są co kilka minut. Co z kolei sprawia, że dostajemy alergii widząc dłuższy tekst. Gdyby przefiltrować internet i wywalić wszystkie newsy i wypociny jednego czy drugiego idioty możliwe, że okazało by się, że jest czas i chęć żeby przeczytać coś bardziej ambitnego i obszernego.

        Reasumując lat temu z kilkanaście stwierdziłem, że internet to śmietnisko ale jak się potrafi szukać można znaleźć coś użytecznego. Lub jak mówią nasi mniej urodziwi anglojęzyczni bracia „One man’s trash is another man’s treasure”.

        Kiedyś byliśmy eksponowani mniejszej ilości treści (bo bajki w tv były tylko na dobranoc :) i były tylko 2 kanały TV, nie było internetu, nie było kindla, nie było ipoda, ipada, grac w gry chodziło się do kolegi a grało się nie wile bo c64 potrzebowało czasu na wgranie gry) i może nie koniecznie były to materiały najwyższej jakości ale my odbiorcy mieliśmy szacunek do mediów i informacji, teraz jesteśmy od tego po prostu uzależnieni, w sensie, że chcemy dużo i szybko – a nie wolno i dobrze… :)

        PS. Ja np. staram się nie pisać bo mimo że uważam że mam coś czasem może nie głupiego do powiedzenia, to niestety mam problemy z pisaniem, nie to, że jestem totalnym analfabetom ale mam problemy z ortografią, interpunkcją i ogólnie gramatyka, wiec jestem semi-analfabetom, dodatkowo mam rozdwojenie jaźni z angielskim (coś jak na początku tekstu toread’a).

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s