Wirtualna rzeczywistość zawiesi ci mózg

Czapka uszatka zrobiła na mnie większe wrażenie niż cyberpunkowy hełm z przyszłości.

PlayStation Move nie zrobił na mnie większego wrażenia. Doceniam go technologicznie. Wiem, że za jego pomocą casuale i dzieci mogą się świetnie bawić. Nie powstała jednak na razie żadna gra, przeznaczona tylko na ten kontroler, która jakoś specjalnie zwróciłaby moją uwagę. Owszem, był Heavy Rain i parę innych pozycji, ale sterowanie gestami było tam tylko dodatkiem/alternatywą. A chyba nie o to chodzi.

Move ma za to inną zaletę – head-tracking. Jest to technologia śledząca ruch głowy i przekładający go na język gry. W skrócie – nasz bohater patrzy tam gdzie my. Mocujemy do głowy jeden z kontrolerów i poznajemy nowy wymiar immersji.

No dobra, takie rozwiązania już były wcześniej. Były hełmy VFX1, ale nie za specjalnie spełniały swoje zadanie. Technika stała wówczas na dużo niższym poziomie i tak naprawdę zamiast obiecanej wirtualnej rzeczywistości dostawaliśmy co najwyżej bólu głowy. Wiem, sprawdziłem. Nawet w moim rodzinnym Lublinie w latach 90 przez chwilę pojawił się punkt oferujący 10 minut zabawy z tym cudem na głowie za stawkę, której niestety już nie pamiętam.

W jednym z felietonów z Nowej Fantastyki – „E-mailem z Doliny Krzemowej” Marek Hołyński opisywał też, że za pomocą tego rodzaju hełmów można było zawiesić swój mózg. Serio – wystarczyło zamienić kierunki obrotu w grze z tymi rzeczywistymi, czyli obracając się w prawo skręcać postacią w lewo, i można było zemdleć. Hołyński przeżył to na własnej skórze i w zasadzie nie mam żadnego powodu, by mu nie wierzyć. VFX1 się nie przyjęło. Technologicznie nie byliśmy na nie gotowi. Natomiast koncept – jak najbardziej został.

Miałem ostatnio okazję zagrać w nowe interaktywne przeżycie Datura. Przeżycie, bo to coś więcej niż gra – to produkcja z pogranicza interaktywnej sztuki i gier wideo. Nie chodzi tu już o proste emocje zwycięstwa i porażki, nie chodzi o radzenie sobie z wyzwaniami i opanowywanie do perfekcji sterowania. Chodzi o emocje.

Datura to oczywiście nie pierwsza tego typu produkcja. Na rynku było już kilkanaście tego typu pozycji. Najnowsze z nich to wspominany już Heavy Rain, Flower czy Journey (Podróż). Zarazem jednak, to pierwszy tytuł, który pozwolił pobawić mi się head-trackingiem.

I jej, wrażenia są niesamowite. Prosta czapka uszatka, przyczepiony do niej Move i nagle staję się postacią. Nie myślę, jak się rozejrzeć, po prostu się rozglądam. Immersja w grę skacze o 100%. Mimo, iż cały czas wiem, że patrzę się na telewizor, że to tylko interaktywne wideo, oglądam każde drzewo, patrzę, co jest za rogiem i mam większą kontrolę nad swoją postacią. Niby mała rzecz, a zmieniająca podejście do konsumowania sztuki.

Był też specjalny hełm. Nowa generacja VFX1 od Sony. Lżejszy i wygodniejszy, ale jednak dający dużo mniejsze wrażenia. Mimo, iż teoretycznie powinien przenosić nas w wirtualną rzeczywistość i pozwolić utonąć w grze wrażenia były dużo gorsze. Przede wszystkim zsuwał się z głowy, co frustrowało gracza, widzieliśmy przed sobą czarną obwódkę końca ekranu, która nie pozwalała zapomnieć, o rzeczywistości, widać też było świat zewnętrzny pod okularami.

Czapka wygrała z gadżetem za duże dolary.

Dlaczego? Hełm nie dowoził obietnicy. Patrząc na niego każdy spodziewa się czegoś wyjątkowego – wizyty w swoim prywatnym matriksie. Tymczasem zostaje mu zaoferowana nieco lepsza wersja rozrywki z lat 90. A to już dużo za mało. A czapka? Daje nam wrażenia, których się nie spodziewaliśmy. Zaskakuje, a nie zawodzi. I dlatego wygrywa.

Jaka czeka nas przyszłość? Póki co telewizor zostanie i nadal będzie centrum naszej domowej rozrywki. Nie wiem, czy hełmy VR się przyjmą. Mogą być odpowiednikiem Mini-Disc, które szybko wyginął w momencie pojawienia się lepszej technologii.

Patrzymy na rozwój procesorów, kolejne gigahertze, megapiksele i megabajty, a nie zwracamy uwagi na chemię i biologię. A to stamtąd mogą przyjść wynalazki przyszłości, które jeszcze lepiej pozwolą oszukiwać nam nasz mózg i sprawiać, by wierzył, że znajduje się w nieistniejących, wirtualnych światach.

Reklamy

One thought on “Wirtualna rzeczywistość zawiesi ci mózg

  1. Pingback: Myliłem się i to dwukrotnie. Wirtualna rzeczywistość przyszła do nas dużo wcześniej – #PoPolygadka 4 | Zniekształcenie poznawcze

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s