Chirurgiczne piękno jazzu

Nigdy nie byłem na koncercie Skalpela. To było jakieś fatum, miałem kilka podejść i zawsze los rzucał mi kłody pod nogi w postaci alkoholu i innych używek, braku pamięci czy inszych straszliwych przeszkód, które uniemożliwiały mi wysłuchanie ich na żywo.

Czytaj dalej