Mroczna, mroczna recenzja

Już jakiś czas temu okazało się, że chodzenie na tak zwane wejściówki do teatru zupełnie zmienia stan rzeczy. Fakt, trzeba być dużo wcześniej, nie ma się ani gwarancji fajnego miejsca, ale też i ponad dwukrotnie niższa cena robi swoje. Człowiekowi włącza się discovery engine, bo o ile za 100zł rozważnie wybierze swoje przedstawienie, o ile te 30 można już zaryzykować – w końcu to cena jednego drinka. I tak właśnie trafiłem na W mrocznym, mrocznym domu.

Czytaj dalej