Google, za bardzo ci ufamy

Walnąłem się w notce. Zdarza się. Wpisałem poszukiwany cytat do wyszukiwarki, zerknąłem na opis linka i przepisałem złe nazwisko. O magii i technologiach wcale nie mówił Asimov tylko Clarke. Głupio mi, ale to cenna nauka. Bo mówi sporo i o zaufaniu do Googla i o zagrożeniach, jakie ono ze sobą niesie.

Czytaj dalej

Reklamy

Słodka niewola polecania

20111213-183834.jpg

Ratunku, nie wiem, co jest ważne. Inni wybierają za mnie.

A skąd to skę wzięło? Z Flipboarda. Opcja cover stories wybierająca najlepsze zdaniem apki treści w zasadzie zdominowała używanie tej aplikacji.

Co to oznacza? Że jakiś algorytm decyduje co przeczytam, które informacje skonsumuje mój mózg. Nie ma czasu na przeglądanie wszystkiego – tak jak w przyrodzie zostają najsilniejsi. Pisałem to już, ale powtórzę – content dąży do nieskończoności, czas jest ograniczony.

I dlatego potrzebujemy pomocy w segregacji tego co ważne. Tego co zasługuje na naszą uwagę. W co zagrać? Z kim rozmawiać? Co czytać? Coraz częściej decyduje o tym algorytm.

Nie prawda? Flipboard to tylko przykład. Spójrzmy na Facebooka – dość szybko zobaczymy, że o ile nie zaznaczymy, ze jesteśmy z kimś w bliskiej relacji, to zobaczymy tylko najważniejsze statusy. Czyli nie koniecznie dowiemy sie co fajnego zobaczył, czy przeczytał. Bo nie. Jakiś algorytm zadecydował.

Zresztą mechanizmy polecenia stają się coraz doskonalsze. Zostawiamy w sieci tonę informacji o sobie. I są one wykorzystywane. Aktualnie sklepy polecają nam produkty na podstawie podobnych rzeczy i decyzji innych klientów. Ale to dopiero początek. Już prowadzone są badania nad wprowadzeniem zmiennych metod przekonywania w zależności od człowieka. Bardziej przekonują cię lajki znajomych, czy ilość sprzedanych sztuk. Trzeba cie prosić, czy przekonywać promocja? To już się dzieje. I to wszędzie – sklepy, strony internetowe, odtwarzacze muzyki… Wszystkie chcą nam uprościć wybór. Pomóc.

Nie mamy czasu. Paradoksalnie im łatwiejsze staje się życie tym mniej mamy czasu na każdą z aktywności. Bo ich liczba stałe rośnie i milion z nich walczy o naszą uwagę. Nie da sie przeczytać wszystkiego, więc skupiamy sie na najważniejszych rzeczach. A tam czekają juz na nas pająki algorytmów.

I tylko czekam na moment kiedy usłyszę głos z komputera – nie czytaj tego, to bez sensu. Zajmij sie lepiej tym filmem.

A potem pojawi sie Skynet.