Pomysł na pośmiertny startup mam

8 rano, Santa Monica. Jestem po pierwszej kawie, jeszcze przed pierwszym śniadaniem. Za to umyty, powiedzmy że odespany i rozciągnięty po locie. Za oknem poza betonowym parkingiem jest dach z drzewem, masę suchych igieł na dachu i wiewiórka – ot, Kalifornijska przyroda miejska w całej okazałości. Siedzę sobie i myślę. Głównie o samolotach, ale też i startupie.

Czytaj dalej

Reklamy

Biletomatowa porażka

20120504-183610.jpgTo nie jest dobry dzień, więc zanim zacząłem pisać, przebiegłem pamięcią poprzednie podróże. Wyszło mi na to, że to nie mój wkurw na świat, tylko to po prostu nie działa. Podróże przestały być źródłem ekscytacji i przyjemności, a stały się po prostu upierdliwym procesem przemieszczania się. I nie chodzi mi tu o zwiedzanie i przebywanie, ale o sam proces docierania na miejsce.
Czytaj dalej