– A bo ja to mam takie pozytywne ADHD! – ćwierka zadowolona z siebie aktoreczka, zagajona przez przejętego jej losem reportera tak zwanego programu kulturalnego, jakim cudem łączy granie w codziennym serialu o medycynie estetycznej, bycie ambasadorką kremu na noc i kącik kulinarny w telewizji dla pań.
– Cechuje nas twórcza schizofrenia – pręży z dumą pierś wąsaty gitarzysta, któremu udało się skomponować dwie piosenki szybkie w stylu thrash i jedną wolną, wyraźnie nawiązującą do wczesnego Kombi.
– Nie lubię tłumu, jestem taki trochę autystyczny – tłumaczy wrażliwy poeta, wyjaśniając, dlaczego łatwiej mu się skupić na pracy w chatce na mazurskim odludziu, niż na przejściu dla pieszych na Marszałkowskiej, w godzinach szczytu.
Nie wiem, kto i kiedy wymyślił, że z zaburzeniami mu do twarzy, ale irytuje mnie bezrefleksyjne żonglowanie pojęciami, które wielu ludziom kojarzą się z czymś bardzo bolesnym. Schizofrenia to poważna, nieuleczalna* choroba, która zniszczyła niejedno życie…
Zobacz oryginalny wpis 146 słów więcej


Od pewnego czasu zajmuję się podsuwaniem ludziom pomysłów. Cel, który za tym stoi, jest nieco podstępny: staram się obserwować reakcje, a nie tylko na poznać ich treść. Przerzucanie się pomysłami, czyli tak zwana burza mózgów, to dosyć specjalistyczne narzędzie, ale to, jak ludzie do niego podchodzą, dużo mówi o tym, jak traktują cały proces twórczy.
Na artykuł o seksizmie zbiera mi się od lat. Wciąż szukam właściwego tonu, ponieważ jest to drażliwy temat nękany nieporozumieniami, dogmatami i złą wolą. Opowiadam się dość zdecydowanie po jednej ze stron stosownej debaty, ale moje opinie często biegną w poprzek podziałów. W efekcie nigdzie nie jestem u siebie.
Drugi dzień Game Narrative Summit upłynął pod hasłem spójności. Kilka wykładów połączyła wspólna teza: nie chodzi o to, by gra miała dużo fabuły, a narracji poświęcać większą uwagę, ale o to, by wszystkie elementy gry służyły przekazaniu tego samego komunikatu.
Nie jestem entuzjastą kultury galeryjno-muzealnej. Najwyżej cenię utwory, które łączą głęboką treść z przystępną formą. Z tego względu „Atlas Chmur” kusi, bym go zlekceważył, jako że opowiada historie proste, wręcz rozrywkowe, w sposób skomplikowany i wymagający wysiłku.