Review: Paradyzja

Paradyzja
Paradyzja by Janusz A. Zajdel
My rating: 5 of 5 stars

Ależ to się dobrze czyta! W sumie nie wiem jakim cudem kiedyś to ominąłem, bo akurat Zajdla to starałem się łyknąć w całości.

W każdym razie – Paradyzja jest strasznie przygnębiająca dla osoby, która urodziła się za PRL i pamięta jak tam było. A już rozwala ta niemożność ucieczki, brak ratunku i czekanie aż to wszystko się samo w końcu zawali. I liczenie że rządzący nie mają na to przygotowanego planu.

Warto

View all my reviews

Review: Sezon burz

Sezon burz
Sezon burz by Andrzej Sapkowski
My rating: 2 of 5 stars

Wiedźmina uwielbiam od zawsze. To znaczy tak naprawdę to dopiero od końcówki podstawówki/liceum, ale można spokojnie powiedzieć, że to jedne z książek mojej młodości. Sporo nadal znam na pamięć, nadal wielbię niesamowite pointy Sapkowskiego („Dobranoc, powiedział diabeł” – chociażby) i z tęsknotą wyczekiwałem kolejnych.

A zamiast nich dostałem Sagę. Nie dotrwałem do końca. Gdzieś nagle zniknęła wartka akcja, nie było kopiących zad one-linerów, całość zaczęła zapadać się pod własnym ciężarem. Starałem się, walczyłem i poddałem chyba na 3 tomie. I o ile do opowiadań co jakiś czas wracam, o tyle od Sagi trzymam się z daleka. I szczerze mówiąc dobrze mi z tym.

Ze zdziwieniem przyjąłem informację, że pojawi się nowy tom z Wiedźminem w roli głównej. Sapkowski tyle razy deklarował się, że to zamknięty rozdział. Coś się jednak stało i nowy tom powstał. Szkoda.

Nie obiecywałem sobie cudów. Chciałem po prostu nowe opowiadania. Już pal sześć, że znowu Geralt, jakby nie dało się wykreować w tak bogatym świecie nowych bohaterów. Ale dlaczego to jest tak źle napisane?

Mamy do czynienia prawdopodobnie, bo nie wiem tego przecież, paroma odgrzebanymi w szufladzie pomysłami na kolejne przygody Białowłosego. I próbę ich połączenia bez większego ładu i składu. Co więcej – te opowieści się ze sobą w żaden sposób nie łączą i trudno oprzeć się wrażeniu, że autor po prostu leje wodę, by dostarczyć umówioną wcześniej objętość.

Zniknął gdzieś cały cynizm, szarość i walka o „mniejsze zło”. Złe postaci są płytkie, te dobre po prostu płaczliwe i człowiek zaczyna się zastanawiać czy kiedyś po prostu nie był młodszy i więcej rzeczy mu się podobało.

To nie jest tak, że uważam czas przeznaczony na Sezon Burz na zmarnowany, ale samo to, że nie łyknąłem tej książki w jedną noc dużo o niej mówi. I o ile na początku miałem dużo entuzjazmu, to pod koniec do lektury musiałem już się zmuszać.

A szkoda, powtórzę, bo miałem nadzieję, że po super Narrenturn z cienkim zakończeniem trylogii husyckiej i bełkotliwej Żmii Sapkowski wróci do formy i ponownie dostarczy.

Cóż, pozostaje liczyć na grę wideo.

View all my reviews

No budować to tu umieją szybko

Okazuje się, że pierwsze wrażenie o katarskiej stolicy – Doha było błędne. To nie slumsy i rudery – to jeden wielki plac budowy. I idzie im całkiem nieźle. Wcześniej nie było tu nic. Teraz powoli pojawia się praktycznie wszystko – od ogromnego portu,przez imponujące drapacze chmur aż do stadionów olimpijskich.

A że naród w ropę i gaz bogaty, pracować nie musi, to i rozyrywki ma nieco inne. Jakie? Kolekcjonowanie samochodów  to jeden z nich. Spróbujcie znaleźć chodniki w Doha. Są, nie ukrywam, ale nie jest ich za dużo. To miasto dla zmotoryzowanych. A że pracujący mają nieco gorzej… kogo to na razie obchodzi. Turystyka to dopiero pieśń przyszłośći, więc co za problem.

Chodzi się więc od placu budowy do placu bodwy, wymienia uwagi z robotnikami i podziwia nowopowstałe budynki. Czyli w zasadzie wszystkie, bo jeszcze 10-20 lat temu nie było tu nic. Nagle pojawiła się ropa i gaz i biedny kraj stał się nagle mokrym snem każdego miłośnika drogich samochodów i zakazu picia alkoholu.

Jest więc ładnie i z potencjałem, ale jeszcze jakiegoś niesamowitego wrażenia Doha nie robi. Ale za parę lat… Oj, na pewno będzie warto zobaczyć ten nowy Dubaj.

20140101-154412.jpg

Chcę mieć mały komputer

Czuję nową potrzebę. Ma 11 cali i jest bardzo lekka. Prawdopodobnie też świeci się jej na obudowie jabłuszko.

Nie wszystkie plany udało się spełnić przed wyjazdem. Nie powiem też, żeby życie obeszło się ze mną znowu jakoś super. Szczegółów opisywać mi się nie chce jeszcze i wiem, że nie brzmi to najlepiej, biorąc pod uwagę, że słowa te piszę na pokładzie samolotu lecącego z Doha do Bangkoku. Ale uwierzcie mi, że mogło by być troszeczkę lepiej.

W każdym razie bojąc się o swojego losy swojego MacBooka w dzikiej Azji postanowiłem zaopatrzyć się w coś mniejszego, lżejszego i mniej drogocennego. No i mam. Co prawda na Windowsie i nie tak fajnego , jak Air, ale w obecnych warunkach sprawująćego się wprost fantastycznie. Uwaga, zalokuję tu produkt, zupełnie za darmo.

Pożyczony Samsung NC10 w podróży, póki co, sprawuje się wyśmienicie. Co prawda mógłby być trochę cieńszy, ale i tak daje sobie radę wyśmienicie. Jest lekki, mieści się do plecaka, wytrzymuje mniejsze i większe uderzenia. Odpala i przeglądarkę i Worda, co wydaje się być wystarczającą, jak na razie funkcjonalnością. Baterie też zdają się długo wytrzymywać. Kto wie, jakie znaleziska przyniosą dalsze poszukiwania. Właśnie odkryłem czytnik kart SD, więc możliwości przede mną sporo.

Oczywiście te wrażenia mogą się jeszcze zmienić gdy nadejdą warunki bojowe. Dżungla, deszcz, brak prądu, dzikie zwierzęta, bakterie, zarazki, opium… i tsunami. Póki co jednak, miękko otulam się cywilizacją jak kołderką.

Oczami wyobraźni widzę już nowy idealny zestaw – MacBook Air 11”, z dużym dyskiem i monitory zewnętrzne ustawione w miejscach pracy. Do tej pory uważałem, że idealnym rozmiarem jest 13”, ale jak widzę ten rozmiar zaczyna się zmiejszać.
Czy i dla mnie w końcu mniej zaczyna znaczyć więcej?

PS Trochę mnie przeraża, że ten mały komputerek działa zdecydowanie szybciej od mojego nie reinstalowanego całymi latami maka.

PPS Wszystko wróciło do normy, próba odpalenia go przy jednoczesnym pośpiechu wywołała spodziewane efekty frustracji. Tak, komputery mnie dalej nienawidzą.

20140101-152648.jpg

Cars Kill Cities

dedwards8's awatarProgressive Transit

OK, I’m finally getting a chance to make another post.  I have temporarily relocated to Mountain View, CA and have been up to my eyeballs in work, both ‚real’ work and research work.  It’s nice to get back to this blog.

Cars do not belong in cities.  A standard American sedan can comfortably hold 4+ adults w/ luggage, can travel in excess of 100 miles per hour, and can travel 300+ miles at a time without stopping to refuel.  These are all great things if you are traveling long distances between cities.  If you are going by yourself to pickup your dry cleaning, then cars are insanely over-engineered for the task.  It’s like hammering in a nail with a diesel-powered pile driver.   To achieve all these feats (high capacity, high speed, and long range driving), cars must be large and powered by fossil fuels.  So when you get a…

Zobacz oryginalny wpis 430 słów więcej

Dwadzieścia po północy

majorwitek's awatarwrzutnia nocna

Jest dobrze po północy, na peronie oprócz mnie jeszcze jeden gość czeka na ostatnie metro. Tablica pokazuje cztery minuty, ale kto by w to wierzył – już tyle razy leciałem z wywieszonym jęzorem, tylko po to żeby potem stać jak kołek i patrzeć jak tablica przez następne pięć minut pokazuje „1:30”. Jak trudno, do cholery, zrobić system który precyzyjnie pokazuje kiedy będzie następne metro?

Gość podchodzi, mówi coś, słowa gubią mi się w rwanym beacie Amona Tobina.
Wyciągam słuchawki z uszu i patrzę pytająco.

– Tutaj nie ma kolorów. Wszystko jest szare, nawet czerwień jest szara.

O cholera, wyglądał całkiem normalnie.

– Przyjrzyj się, jak będziesz jechał autobusem. Wszystko jest szare, bloki, ulice, ludzie. Zwłaszcza ludzie. Szarzy, w szarych ciuchach, nawet jak byli kolorowi to kolor odpływa, gaśnie. Szarzeje. Znika. Wszystko jak tektura.

Kiwam głową, rozglądając się nieznacznie. Zero gliniarzy, zero ochrony metra, zero kogokolwiek. Jasny szlag.

– To wszystko…

Zobacz oryginalny wpis 260 słów więcej

Zapomniane „I Have No Mouth, and I Must Scream”

Marcin Traczyk's awatarEMT PR - Marcin Traczyk

Ten przygodowy klasyk kilka razy obijał mi się o uszy, ale też nigdy nic specjalnie nie zachęciło mnie do sięgnięcia po niego. W końcu zadecydował przypadek (i promocja na Steamie), dzięki czemu poznałem, mocno dziś już zapomnianą, niedocenioną perłę nie tylko gatunku, ale gier w ogóle.

Na początku lat 90. XX wieku znany pisarz sci-fi, Harlan Ellison, wraz ze studiem Cyberdreams podjął się adaptacji swojego opowiadania z końca lat 60. zatytułowanego „I Have No Mouth, and I Must Scream”. Na potrzeby identycznie zatytułowanej gry rozbudował historie bohaterów i świat przedstawiony, a całość obudował zagadkami, ponieważ zdecydowano się na popularną wtedy formułę przygodówki point’n’click. I chociaż przygoda ta nie jest pozbawiona wad, to przyćmiewa je niezwykła, wyprzedzająca swoje czasy – a może również i nasze – odważna, łamiąca wiele tabu opowieść.

I_have_no_mouth_1

Zobacz oryginalny wpis 316 słów więcej

Review: The Ocean at the End of the Lane

The Ocean at the End of the Lane
The Ocean at the End of the Lane by Neil Gaiman
My rating: 4 of 5 stars

Cóż, to typowa, bardzo dobra książka Gaimana. Baśń dla dorosłych, pełna fantazji i zdań wartych pamiętania. Ale też i to typowo nietypowa opowieść tego autora. Wilki w ścianach, Koralina czy Opowieść Cmentarna to tylko kolejne z jego historii. Czekam na kolejne NIgdziebądź, Sandmana czy Amerykańskich Bogów.

View all my reviews

You Should Date a Girl Who Doesn’t Read by Charles Warnke

Ależ to jest dziwaczny tekst

Twenties Collective's awatarTwenties / Collective

Beautiful piece of writing by Charles Warnke–read to the end or you will miss the message.

You should date an illiterate girl.Date a girl who doesn’t read. Find her in the weary squalor of a Midwestern bar. Find her in the smoke, drunken sweat, and varicolored light of an upscale nightclub. Wherever you find her, find her smiling. Make sure that it lingers when the people that are talking to her look away. Engage her with unsentimental trivialities. Use pick-up lines and laugh inwardly. Take her outside when the night overstays its welcome. Ignore the palpable weight of fatigue. Kiss her in the rain under the weak glow of a streetlamp because you’ve seen it in a film. Remark at its lack of significance. Take her to your apartment. Dispatch with making love. Fuck her.Let the anxious contract you’ve unwittingly written evolve slowly and uncomfortably into a…

Zobacz oryginalny wpis 942 słowa więcej

13 Dziadowskich Kartridży (Pegasus)

Jarosław Kowal's awatarSzlam.net

Autor: Oskar Jach
Pegasus to konsola legenda. Podobnie jak ona, tak i kartridże z bazarów obrosły w ciągu lat prawdziwym kultem. Mało kogo było dawniej stać na oryginalne (lub prawie oryginalne) gry, dlatego też często wychodziło się z targu z naręczem „podróbek”. Cały szkopuł w tym, że klienci sugerowali się jedynie naklejką, a na kartridżu nagrano coś zupełnie innego.
Natomiast grafiki zdobiące carty to małe dzieła sztuki (można już było o nich przeczytać TUTAJ – przyp.ŁK). Mam w kolekcji całkiem sporo takich chińskich produktów i postanowiłem wybrać trzynaście najbardziej groteskowych w celu stworzenia Top Listy. Przejdźmy, zatem do prezentacji tych plastikowych maszkar.

13. Jeżozwierz, wychylający nieśmiało swą główkę, wygrał moje serce. Mocne miejsce trzynaste!
13

Zobacz oryginalny wpis 274 słowa więcej