Czasami z pozoru zupełnie normalne dni zamieniają się w coś abstrakcyjnego. Wywiad w knajpie rodem z PRLu z białoruską telewizją, pieczenie kiełbasek przy koksowniku… Yep, da się.
Category Archives: lajf
Chaos illuminati
Ha! Jest projekt! Wpatruję się w niego, on we mnie.
Czytaj dalej
Zakupowy szał
Coś mi się ubzdurało, że potrzebuję rękawiczek, w których na zimnie będę mógł smyrać czule ajfona po ekraniku. No bo wiecie – komunikacją jeździ się długo, autobusy się potrafią spóźniać, a ja na serio mam poczucie zmarnowanego czasu, jak po prostu słucham muzyki.
Mój ukochany artysta, mój przyszły wzór
Jak zarządzać kreatywnym zespołem?
Kto ma płacić za seriale?
Im dłużej o tym myślę, tym sensowniejsze wydaje mi się przełożenie opłaty za treści na operatorów internetu .
To już dawno przestało być śmieszne
Na swoim blogasku poseł Migalski napisał:
Dzisiaj rano dowiedziałem się, że głosowałem za ACTA. Serio. I nie mam zamiaru się tego wypierać. Czy wiedziałem, za czym głosuję? Nie. Czy zawsze wiem, za czym głosuję? Rzadko. Czy inni posłowie i europosłowie wiedzą więcej? Nie
Szukałem, łaziłem po tym blogasku i szczerze mówiąc tej wypowiedzi nie znalazłem. Ale napisało o niej tyle mediów, że zakładam, iż raczej tego nie przekręcono. A teraz trzeba na to mocno uważać – przykład Boniego i jumania filmów z sieci powinien wystarczy każdemu (nie, nie powiedział tego, Dziennik przekręcił i to dość znacznie – wyjaśnienia na kampanianazywo.pl)
Te złe, płacące korporacje
Dzień pracy szefa koncernu to ciężki kawałek chleba. Rano myśli, jak wybić kolejne zagrożone gatunki, podczas lanczu wpędza w biedę kolejne grupy społeczne, popołudnie i kolacja to uprzykrzanie życia artystom i konsumentom. Wieczór to kąpiel w basenie pełnych pieniędzy, odpalanie cygar od studolarówek, dziwki, koks i szampan. Łatwo nie jest.
Knur domowy – życie mnie dopadło
Jej, blogasek dzięki ACTA zyskał kopa i zaczęło go czytać więcej osób, w tym też zupełnie obcy ludzie. Niesamowite.
Pochwała przeciętności
Nie, nie musisz być kimś. Możesz być po prostu nudnym sobą.
Kontestacja się nie zmienia. Kiedyś bycie innym wymagało złamania schematu. Nie wypadało chcieć być dobrym obywatelem, nie nosiło się garniturów, nie chciało się stałej pracy. Punkowa młodzież upajała się buntem za kasę rodziców/państwa, po czym część z nich grzecznie szła do pracy, część zatracała się w narkotykach i alkoholu, promile próbowały jakoś wcielić w życie swoje ideały. Z różnymi sukcesami, ale przynajmniej podejmowali próby.
Teraz należy za wszelką siłę „być sobą”, kreatywnym sobą. Problem w tym, że oznacza to według rozmaitych afirmacyjnych filmików bycie młodym i pięknym, życie w dużym mieście i swobodne jeżdżenie na rowerze w godzinach pracy.
Czytaj dalej
Nakręcenie
Kręci mnie to jednak. Z czasów Polygamii na wordproesie pozostało mi trochę softu do blogowania – jak chociażby MarsEdit na maka. No i właśnie się nim bawię. Wiem, wiem – zaraz pewnie mi się znudzi
Wybieranie motywu, widgetów.. fajne to i na początku trochę nawet emocjonuje, co jak wiadomo – jest pożądane. Bo w końcu te dobre emocje i myśli ostatnią są bardzo w cenie.
No i dodałem na boczku twittera. Teraz identyfikacja i namierzenie zajmie potencjalnemu czytelnikowi parę sekund, ale trudno. W sumie i tak byłoby prosto to wszystko wyczaić.
I zastanawia mnie, czy się nie pogubię teraz z tym fejsem, g+ i blogaskiem na raz. Gdzie co napisać? ;)
Tu przynajmniej jak na razie nikt nie zagląda.




