Podobał mi się zwiastun Cyberpunka 2077. Przypominał o czym jest ten setting, jakie ma charakterystyczne punkty i dawał ogólne odczucie tego, co nasz czeka.
Tag Archives: marudzenie
Nie ogarniam wideo w internecie
Mam problem z wideo w internecie – nie rozumiem go. Znaczy – tradycyjne formy, takie jak program, reportaż, teledysk itd – lubi i jak najbardziej oglądam. Gubię się z vlogerami, letspleyami (czy jak tam nazywa się zapis jak ktoś gra) i tym podobnymi wynalazkami. Nudzą mnie i nie wiem dlaczego się to ogląda i w sumie dla kogo to jest.
Milczenie owiec?
No dobra, przyznaję się, trochę jestem z tym spóźniony, ale temat nadal warto poruszyć. Na Kotaku pojawił się branżowy tekst o tym, jaki to problem, że ze sobą nie rozmawiamy. A dokładniej, że twórcy nie spowiadają się dziennikarzom ze swoich planów i nie pokazują im work in progress.
To były moje ostatnie Conversy
Takie rzeczy to tylko w TVP
Myślałem, że takie rzeczy mamy już za sobą. Że dziennikarze mainstreamowi wiedzą, co to są gry wideo i choć trochę rozumieją tę branżę. Wydawało mi się, że świadomość, iż nie jest to zło wcielone, stała się czymś powszechnym. Ba, po serii artykułów i materiałów o tym, jak jest to ważna część naszej kultury i gospodarki, miałem wręcz nadzieję, że możemy liczyć na fachowe opinie i komentarze z zewnątrz. Niestety, TVP Krakow udowodniła, że jest inaczej. Pojawił się młody wilk polskiego dziennikarstwa – Wojciech Hyla.
Czas częściej przegrywać w grach
Zrobiłem sobie idealne zakończenie Heavy Rain. Przez całą historię wszystko szło jak z płatka, bohaterowie rozwiązywali wszystkie problemy, pokonywali każdą przeszkodę. Dopiero pod sam koniec jedno potknięcie spowodowało, że przegrali wszyscy. Zupełnie odwrotnie niż w komercyjnymi hicie, kiedy po okresie niepowodzeń główny bohater odzyskuje siły i wygrywa ze swoim głównym przeciwnikiem. Tu było tylko piękno porażki.
Mam świetny telefon i laptop. Szkoda, że nie da się na nich pracować bez gniazdka w okolicy

W zasadzie to nie wiem, czy uda mi się dokończyć ten tekst. Smartfon wyładował się już dawno, laptopowi zostało z 20 minut na baterii. Niesamowicie drażniące jest to, że mimo posępu technologicznego nadal nie wymyśliliśmy, jak sprawić, by nasz laptop i smartfon wytrzymały więcej niż jeden dzień aktywnej pracy.
Szczęśliwe dzieciństwo
Czytam sobie artykuł o rodzicach, których zbulwersował klaun w przedszkolu. Klaun z McDonalda oczywiście.
Firma wyjaśnia, że w trakcie wizyty nie ma żadnej degustacji, że maskotka ma kategoryczny zakaz namawiania do przyjścia do fast-fooda, że McDonald ma też fundację, która opiekuje się chorymi dziećmi. Ale to mało.
Czytam i serio, jak widzę takie wstawki, to mi się jakoś tak przykro robi:
Zapewnia, że nie karmi syna wyłącznie sałatą i pomidorami, a raz na jakiś czas podaje mu nawet frytki
No shit?! Nawet frytki? Jasne, nie ma co wpychać w dzieci wyłącznie fast foody, ale też i nie ma nic złego w zjedzeniu hamburgera raz na jakiś czas. Problemem są ekstrema i zakazywanie całkowicie normalnych rzeczy.
Oglądanie telewizji, granie w gry, jedzenie w fast foodach to część naszej cywilizacji. Wymyślone dla naszej przyjemności, rozrywki, ale też i rozwoju. Nie ma co przed tym uciekać i skazywać dziecko na bycie społecznym outcastem, który w życiu nie jadł BigMaca.
I najlepiej swoje ekstremizmy zachować dla siebie. Potomek niech sobie sam wybierze, czy chce jak tata jeść sałatę, pomidory i czasem frytki, czy może flaki, galaretę i śledzia w śmietanie.
A ja nie jestem znudzony „pieprzonymi kontrolerami”
Peter Molyneux jest, cytuję, „śmiertelnie znudzony pieprzonymi kontrolerami”. Brakuje mu odkrywania nowych rzeczy, tradycyjny kontroler przypomina mu cegłę. Mówi to na Xbox Spring Showcase, gdzie promuje Kinecta. Czy już wszystko wiadomo? No właśnie. Co będzie mówił, jako szef nowego studia 22 Cans?
Z tymi kontrolerami to w ogóle jest problem. Hardcorowi gracze krzywym okiem patrzą na tablety i kinecty, krzycząc, że ogłupiają i spłaszczają gry. Z drugiej strony standardowe pady i klawiatury mają odstraszać mniej zaawansowanych graczy swoim skomplikowaniem, zaś dla niektórych twórców są po prostu za nudne i za mało odkrywcze.
Pisarze piraci
„Oddaj za darmo swoje treści, to cię podpromujemy. Może ktoś coś nawet kupi.” To nowa inicjatywa (nie)sławnego serwisu z torrentami – The Pirate Bay. I w sumie całkiem to fajna inicjatywa, ale mam parę ale.
Nie chcę fotek w internecie
Byłem na spotkaniu, posłuchałem sobie o wykorzystywaniu zdjęć w sieci. Wychodzi na to, że lepiej w ogóle tego nie robić.
Zasada jest prosta – jak jesteś mały i nie da się z ciebie wycisnąć kasy, to generalnie problemu nie ma, chyba, że się zajuma coś naprawdę znanego i cennego. A są takie fotki. Problemy zaczynają się, jak pracujesz dla kogoś dużego, kto ma pieniądze i można mu je zabrać. A nawet jeżeli nie, to jest się z kim ponapierdalać w sądzie. Fun never ends.
Laptop DJ’s must die
Nie znam się na muzyce. To znaczy nie to, żebym nie słuchał, nie wiedział co mi się podoba i takie tam. Po prostu gdzieś dawno temu przestałem rozróżniać kolejne gatunki. A zwłaszcza w elektronice.
Kiedyś to było prosto. Punkt, metal, ska, regge, rock, techno, ambietne, trans, house, gabbet i takie tam. Teraz? Czort wie, jakieś idm, space czy inne badziewie. Nie ważne, bo ja w sumie nie o tym. A bardziej o tym, jak elektronikę na żywo się prezentuje.
Blogerzy marudzą
Oj narobiło się tych tematów związanych z mediami i pewnie, żeby w ogóle udało się je poruszyć, to trzeba będzie to zrobić w kupie i krócej. Na start o blogerach, co marudzą.
To już 80 lat ze szczotką klozetową. Ludzie – tego się używa!
Współczesna szczotka klozetowa została wynaleziona w 1932 roku przez Williama C. Shoppa. I żeby było śmieszniej, ma ona sporo wspólnego ze sztucznymi choinkami.
Le sigh, nie tak działa świat
Tak sobie czasami myślę, że warto by zastanowić się, jak to działa, zanim się napisze. Warto by pomyśleć, kto i kiedy płaci twórcy i kiedy podejmowane jest ryzyko. I że ten twórca teraz to może o-ho-ho, dużo. I że zwykle swoją kasę dostaje przed wydaniem gry czy filmu.






