Cena anonimowości

Cytat

W wynikach wyszukiwania, informacje związane z profilami zweryfikowanymi online, będą znajdować się wyżej niż content pozbawiony weryfikacji, co zaowocuje tym, że większość użytkowników będzie naturalnie klikać w najwyższe (zweryfikowane) wyniki. Prawdziwą ceną bycia anonimowym może być w takim razie brak znaczenia

za pomocą „The New Digital Age” – Eric Schmidt o Twitterze, cyberwojnie i przyszłości dziennikarstwa – Pejcz.

„A myślałam, że to my jesteśmy mainstreamem”

Aside

Pierwszy smartfon

W 1997 roku Ericsson wprowadził na rynek pierwszy smart phone. 10 lat później, w 2007 roku Apple z pierwszym iPhonem zaczęło erę smartfonów. O tym, jak bardzo zmieniło to wszystko dookoła piszemy od co najmniej 2011 roku.

Rok 2013 – temat dociera do tak zwanych blogerów technologicznych.

„A myślałam, że to my jesteśmy mainstreamem” – skwitowała to jedna ze znajomych autorek.

 

Agorę widzę

Cytat

Na GamesIndustry.biz wywiad z Danem Hsu – byłym naczelnym EGM – swego czasu jednym z najważniejszych pism o grach wideo w USA.

„Even Ziff-Davis media, they didn’t do well because they were so focused on print, even when their online was becoming prevalent. They weren’t as aggressive as a new company that was online-only would be in that space. Print was still making them money, these are brands they’ve invested heavily in, these are properties they’ve had for a long time. It’s hard for these old-school companies to give that up really quickly, be very mobile about these decisions and move right into online. At Ziff-Davis, for example, we knew we had to get into online, we put money into 1Up, we built 1up.com. You could still tell we didn’t want to give up on print, we just never gave online the same kind of chance as say a company like IGN did, which was 100 percent online. The IGNs and GameSpots of the world have no print properties to bog them down.”

Games media’s big challenge: „It’s hard to monetize all the content” | GamesIndustry International.

Starego EGM już nie ma. Ziff-Davies zamknął, potem odsprzedał prawa komuś innemu, kto ponownie pismo wydaje. Nie wiem czy z jakimiś sukcesami. 1UP też zostało sprzedane i straciło dużo na znaczeniu.

I tak to czytam i widzę Agorę.

Nie ogarniam wideo w internecie

Mam problem z wideo w internecie – nie rozumiem go. Znaczy – tradycyjne formy, takie jak program, reportaż, teledysk itd – lubi i jak najbardziej oglądam. Gubię się z vlogerami, letspleyami (czy  jak tam nazywa się zapis jak ktoś gra) i tym podobnymi wynalazkami. Nudzą mnie i nie wiem dlaczego się to ogląda i w sumie dla kogo to jest.

Czytaj dalej

Panika posła Dariusza z ajpadem w tle

Jem sobie spokojnie śniadanie w pracy, kiedy dociera do mnie sensacyjna informacja. Przecieram oczy ze zdumienia, czytam raz jeszcze. Nic to, myślę sobie, poseł jak to poseł, o tych technologiach i tabletach za dużo może nie wiedzieć. Dali mu, to używał, potem zgubił. Coś mu powiedzieli, nie zrozumiał, nie sprawdził, spanikował. To zwykły, nieogarnięty user, którego ktoś wybrał na posła, a potem naród mu ufundował urządzenie o którym wie niewiele. Zdarza się.

Czytaj dalej

Letnie ACTA smrodu

Taki piękny i słoneczny dzień lubię spędzić w ciemnym, klimatyzowanym pomieszczeniu. Głównie dlatego, żeby uniknąć potu – zarówno swojego, jak i reszty narodu. A co za tym idzie i smrodu, który się za nim ciągnie. Nie wiem, jak to się dzieje, że ludziom udaje się wydzielać osłabiający mdły zapach nawet w klimatyzowanych autobusach. Ba! Czasami sam autobus jest przesiąknięty tym zapachem niezależnie od ilości i czystości jadących w nim osób. Smród się ciągnie. Jak za tym nieszczęsnym ACTA.

Czytaj dalej

Piłka nożna, naukowcy i PlayStation

Zanim padnę, to napiszę, co udało mi się wyłapać w trakcie podróży do LA. Po pierwsze – gry w mainstreamie. I to mocno. Na pierwszy ogień artykuł z PlusMinus Rzepy o Footbal Managerze. Oczywiście wszystko w związku z Euro, ale sam pomysł super. Przeczytałem cały.

Czytaj dalej

To nie jest tak, że gry nie mają na nas wpływu

Gracze mają syndrom oblężonej twierdzy. O grach nie można mówić inaczej, niż dobrze, gry nie mogą mieć złego wpływu. Każde badania naukowe mówiące o tym, że długotrwałe obcowanie z interaktywnymi scenami wirtualnej przemocy coś w nas zmienia jest wyśmiewane. Przecież sami graliśmy za młodych lat i w Mortal Kombat i w Dooma i jakoś nie wyrośli z nas psychopatyczni mordercy czy inni socjopaci. A może mieliśmy po prostu szczęście?

Czytaj dalej