Źle się dzieje w City

Tak w zasadzie to są jakieś dobre informacje ostatnio z City Interactive? Bo na moją pamięć poza zwolnieniami i opóźniemi stan projektów wygląda następująco

  1. Lords of the Fallen – nie wiadomo nic, a Tomek G. nic nam nie powie
  2. Sniper iOS – był prawie gotowy, ale City przejęło i zaginął w akcji
  3. Enemy Front – Black is gone, projekt się opóźnia i nie wyglądał ostatnio najlepiej
  4. Sniper 2 – projekt się opóźnia
  5. World of Mercenraries – całe nowe studio za granicą, wystąpienia na GIT i tak w zasadzie poza tym nic nie wiadomo
  6. Alien Fear – projekt zabrany Farmie, też utknął gdzieś i nic o nim nie wiadomo.

Jak na razie po ogromnym sukcesie Snipera żaden inny projekt nie rokuje. Być może niebawem pojawią się nowe informacje, które zmienią ten ogląd sprawy, ale póki co jest tak sobie. I to nie tylko po stronie mediów. Analitycy giełdowi na GIT też trochę się przejechali po City –  że niewiarygodne, nie umie zarządzać, nie dostarcza produkcji w terminie… i w zasadzie trudno im się dziwić. .

A nieufność giełdy może sporo kosztować.

Świetne!

majorwitek's awatarwrzutnia nocna

We’re no longer sure which year is this.

We do know that about three years have passed since the hard-start Singularity, the shock that shattered our civilization like a shot glass; all we have now is some glittering shards. Artificial Intelligence was just a start: when the first shock worn off, when we saw that the Other we created isn’t going to kill us all, we breathed easy. This was no WOPR, no Skynet, so everything is going to be all right, we have nothing to worry about. Unfortunately, none of the science fiction fairy tales prepared us for what came after, not that it was dramatic or something. At first glance, all looked the same.

Because the AI was just the first breakthrough. Vinge was right – AI is a self-modifying intelligence, tweaking itself for ever higher intelligence. Shocking inventions were just the byproduct. Nanomachines, mind uploads, all this…

Zobacz oryginalny wpis 444 słowa więcej

Panika posła Dariusza z ajpadem w tle

Jem sobie spokojnie śniadanie w pracy, kiedy dociera do mnie sensacyjna informacja. Przecieram oczy ze zdumienia, czytam raz jeszcze. Nic to, myślę sobie, poseł jak to poseł, o tych technologiach i tabletach za dużo może nie wiedzieć. Dali mu, to używał, potem zgubił. Coś mu powiedzieli, nie zrozumiał, nie sprawdził, spanikował. To zwykły, nieogarnięty user, którego ktoś wybrał na posła, a potem naród mu ufundował urządzenie o którym wie niewiele. Zdarza się.

Czytaj dalej

Zbiorczo, życiowo, są seriale i muzyka

Nie pisałem długo, wiem, przepraszam. Już się tłumaczę – to nie moja wina, tylko WordPressa. I to nawet nie samej usługi, a edytora, który nagle przestał przyjmować polskie znaki i sprawił, że pisanie stało się udręką.

A w sumie szkoda, bo wydarzyło się całkiem sporo i jest o czym opowiadać.

Czytaj dalej

W binarnym piekle nie ma miejsca na sentymenty

Chyba to Sartre powiedział, że piekło to inni. I odwrotnie, T.S. Elliot oznajmił, że piekło to każdy z nas. Obaj mieli rację.

W sumie to nie pamiętam, jak trafiłem na książkę Thomasa Jeffreya – „Listy z Hadesu. Punktown”. A że pierwszą część, czyli tytułowe listy przeczytałem to i się podzielę, bo warto. Fabuła może i nie daje rady do końca, za to konstrukcja świata…

Czytaj dalej

McBunt

Drażni mnie, że nawet bunt stał się jakiś taki ustandaryzowany. Męczy mnie, że w kółko te wszystkie zaangażowane kapele śpiewają o tym samym, prowadząc wojny, które dla mnie już straciły znaczenie. Brakuje mnie nowej „Wieży radości, wieży samotności” Sztywnego Palu Azji, bo to jedyny znany mi utwór, który mówi o czymś więcej niż walce z jakimś defaultowym przeciwnikiem.

Czytaj dalej

Wiemy o tobie wszystko. Twój telefon i znajomi cię zdradzą

Nigdy nie załapałem się na wariactwo geolokalizacji. To znaczy, żeby nie było, zdarza mi się check-inować w różnych miejscach, oznaczać fotki, ale nigdy nie dałem się złapać w żaden serwis typu foursquare. Czuję jakąś instynktowną niechęć do dzielenia się z ludźmi moją aktualną lokalizacją. Zwłaszcza teraz, kiedy na podstawie moich zachowań można przewidzieć gdzie będę w przyszłości.

Czytaj dalej

Prywatność epoki smartfona

Zrobiłem sobie kiedyś mały eksperyment. Byłem akurat w rodzinnym Lublinie, a ponieważ pojawiam się tam rzadko, więc i prawdopodobieństwo wpadnięcia na znajomych jakieś duże nie jest. A co za tym idzie – trafiałem na samych obcych ludzi. I dobrze, taki był cel, gdyż chciałem sprawdzić na ile prywatne są nasze telefony.

Czytaj dalej