Walnąłem się w notce. Zdarza się. Wpisałem poszukiwany cytat do wyszukiwarki, zerknąłem na opis linka i przepisałem złe nazwisko. O magii i technologiach wcale nie mówił Asimov tylko Clarke. Głupio mi, ale to cenna nauka. Bo mówi sporo i o zaufaniu do Googla i o zagrożeniach, jakie ono ze sobą niesie.
Author Archives: Toread
Magia ery iPhone
Arthur C. Clarke powiedział kiedyż, że „każda dostatecznie wysoko rozwinięta technologia jest nierozróżnialna od magii”. Nie zająknął się jednak o tym, co zrobić z magią w epoce rozwiniętych technologii.
Odpowiedź przyszła nieco później. To proste – włączyć ją do swoich sztuczek. I uwolnić wiedzę. W końcu żyjemy w epoce dzielenia się informacją.
Przemyślenia z martwego planu
Kiedy Chrystus umierał na krzyżu, wokół Golgoty zaświeciły setki smartfonów.
Ładne, co? Niestety nie moje, ale nie oznacza to, że gdzieś, kiedyś tego nie wykorzystam – jak chociażby w tym wpisie. I choć tu jest trochę od czapy, to nie wykluczone, że kiedyś się coś z tego wykluje.
Powolne znikanie
Zniknęły moje cyfrowe wspomnienia. Teraz ratuję te analogowe digitalizując je.
Na przykład ten znaleziony szkic jednej z przygód do Wampira: Maskarady, który popełnilem w liceum.
Przez Czarne Zwierciadło technologii
„Jeżeli technologia jest narkotykiem – a wszystko na to wskazuje – to jakie są jej efekty uboczne?”
Sam nie wiem, kiedy obejrzałem pod rząd 3 odcinki Black Mirror. Dochodzi trzecia w nocy, a ja siedzę i myślę o prezentowanych w nich wizjach. O historiach ludzi, o mrocznych scenariuszach przyszłości, o technologiach, które zmieniają życia. Chcę więcej, a jednocześnie wiem, że dzięki małej ilości odcinków zobaczyłem coś wyjątkowego.
Gwiazdy nie powinny się starzeć. Powinny odchodzić
Widziałem film. Dziwny. I mnie dopadł.
Wirtualna rzeczywistość zawiesi ci mózg
Czapka uszatka zrobiła na mnie większe wrażenie niż cyberpunkowy hełm z przyszłości.
Igrzyska śmierci, film skazany na sukces
//Na jednej ze stron poszła skrócona wersja mojego tekstu o Igrzyskach Śmierci. Na blogasku dam więc całość. Taki director’s cut//
Dawno temu, podczas jednej z rozmów ze znajomymi, przerzucaliśmy się pomysłami na wykręcone reality show. To było oczywiście już po premierze Truman Show, po Uciekinierze i Big Brotherze. Nasz pomysł był prosty – w jednym domu umieszczamy więźniów skazanych na śmierć, w każdym tygodniu publika głosuje, który z bohaterów zakończy swój żywot, zwycięzca zyskuje wolność.
Korea Północna: gry wideo i hakerzy
Jak powszechnie wiadomo, 29-letni dyktator Kim Dżong Un uwielbia gry komputerowe.
Korea Północna nie kojarzy nam się z hakerami i cyberwojną. A to błąd, bo kraj ten, mimo iż ubogi i mający problemy nawet nie tyle z powszechnym dostępem do internetu, co elektrycznością, inwestuje i zbroi swoją armię hakerów. Jak czytamy w Gazecie wyborczej – „w czerwcu Kim Heung-kwang poinformował, że Północ zwiększyła liczbę cyberżołnierzy z 500 do 3 tys. Hakerską jednostkę 121 włączono do Biura Ogólnego Rozpoznania, najważniejszej agencji wywiadu.”
Rzuć ptaki przed świnie
W 2009 roku mała fińska firma Rovio przeglądała pomysły na nową grę. Jej uwagę przykuły ilustracje wkurzonych ptaków. Decyzja została podjęta szybko i potrzeba było tylko znaleźć dla nich wroga. Na newsowym topie wówczas była świńska grypa.
500 milionów pobrań gry Angry Birds później nie ma chyba osoby, która nie wiedziałaby na czym ona polega. Grać można na iPhone’ach, telefonach z Androidem, Facebooku, przeglądarce Chrome. Niedługo zapewne też na pralkach i lodówkach. Niedługo potem jeden z największych operatorów komórkowych – T-Mobile wybrało ją do swojej gigantycznej kampanii reklamowej. Gra stała się popkulturowym fenomenem. I językiem sztuki.
Jeżeli nie zniszczy nas nienawiść, to zrobi to miłość
MRW napisał ładnie o dystopii na Next. Jest tam sporo o różnicach w ludziach urodzony przed i po 1984. Jest też o różnicach pomiędzy Orwellem i Huxleyem. No i link do świetnej infografiki, którą je pokazuje. Nie sposób było jej nie jumnć do siebie.
Melancholijna parodia rzeczywistości
South Park wrócił. I w zasadzie jest to jeden z nielicznych seriali, który przez 16 sezonów utrzymuje stały, dobry poziom. Są odcinki świetne, są te trochę gorsze, ale chyba jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłem.
Podoba mi się też, że dla twórców nie ma świętości. Obrywają od nich wszyscy po równo. Dostaje się Katolom, papieżowi, Muzułmanom i hipisom czy gejom. I to zwykle celnie. Prześmiewczy komentarz do otaczającej nas (czy też w zasadzie bardziej amerykanów, ale teraz każdy w zasadzie jest takim telewizyjnym USAńczykiem) rzeczywistości. Język jest wulgarny, pasuje do sytuacji. No i co najważniejsze – jest to serial dla dorosłych, którego dzieci nie zrozumieją. I dobrze, nie ma takiej paskudnej ściemy, jak przy Władcach Much.
Slacktywizm – mokry sen „Pokolenia L”
Wciśnięcie literki L podczas przeglądania fejsa powoduje automatyczne lajknięcie danego wpisu czy też zdjęcia. Zresztą ciężko o tym teraz nie wiedzieć, tej sztuczki próbują prawie wszystkie strony fanowskie na Facebooku. To, o czym nie wiedzą administratorzy, to fakt, że w ten sposób podają wszystkim informacje, jak bardzo mają zaangażowanych fanów. A to cenna wiedza dla wszelkiego rodzaju marketingowców.
I w ten oto sposób zostałem oficjalnie okultystą
Szczęśliwe dzieciństwo
Czytam sobie artykuł o rodzicach, których zbulwersował klaun w przedszkolu. Klaun z McDonalda oczywiście.
Firma wyjaśnia, że w trakcie wizyty nie ma żadnej degustacji, że maskotka ma kategoryczny zakaz namawiania do przyjścia do fast-fooda, że McDonald ma też fundację, która opiekuje się chorymi dziećmi. Ale to mało.
Czytam i serio, jak widzę takie wstawki, to mi się jakoś tak przykro robi:
Zapewnia, że nie karmi syna wyłącznie sałatą i pomidorami, a raz na jakiś czas podaje mu nawet frytki
No shit?! Nawet frytki? Jasne, nie ma co wpychać w dzieci wyłącznie fast foody, ale też i nie ma nic złego w zjedzeniu hamburgera raz na jakiś czas. Problemem są ekstrema i zakazywanie całkowicie normalnych rzeczy.
Oglądanie telewizji, granie w gry, jedzenie w fast foodach to część naszej cywilizacji. Wymyślone dla naszej przyjemności, rozrywki, ale też i rozwoju. Nie ma co przed tym uciekać i skazywać dziecko na bycie społecznym outcastem, który w życiu nie jadł BigMaca.
I najlepiej swoje ekstremizmy zachować dla siebie. Potomek niech sobie sam wybierze, czy chce jak tata jeść sałatę, pomidory i czasem frytki, czy może flaki, galaretę i śledzia w śmietanie.




