Horoskop przyszedł

Horoskopy nie działają, a przynajmniej nie tak, jak sobie to wyobrażaliśmy. Nie ma to nic wspólnego z wiarą w magię, mistycyzm i wpływ gwiazd. Jeżeli ktoś chce wierzyć, że data jego urodzin i wzajemne położenie ciał niebieskich może decydować o tym, jak udany będzie mieć swój wymarzony urlop w Ciechocinku, to jego sprawa. Po prostu te 3000 lat temu, kiedy je wymyślano, Ziemia była w innym miejscu w stosunku do słońca. A to zmienia wszystko.

Czytaj dalej

No to po Dniu Ziemi

Z tą ekologią to jest śmieszna sprawa, bo w zasadzie, co jej się bliżej nie przyjrzeć, to zaraz wychodzi, że robimy coś bez sensu. Od gaszenia światła na godzinę, co nie dość, że nic nie daje, to może być i nawet szkodliwe, aż do zatruwania środowiska przez fabryki sztucznych, ekologicznych futer i protestowania przeciwko teoretycznie najekologiczniejszym elektrowniom atomowym. Nie chcę mi się w to jakoś szczególnie wnikać i analizować, nie mam też zamiaru o tym zadyskutowywać się na śmierć.

Czytaj dalej

Google, za bardzo ci ufamy

Walnąłem się w notce. Zdarza się. Wpisałem poszukiwany cytat do wyszukiwarki, zerknąłem na opis linka i przepisałem złe nazwisko. O magii i technologiach wcale nie mówił Asimov tylko Clarke. Głupio mi, ale to cenna nauka. Bo mówi sporo i o zaufaniu do Googla i o zagrożeniach, jakie ono ze sobą niesie.

Czytaj dalej

Przemyślenia z martwego planu

Kiedy Chrystus umierał na krzyżu, wokół Golgoty zaświeciły setki smartfonów.

Ładne, co? Niestety nie moje, ale nie oznacza to, że gdzieś, kiedyś tego nie wykorzystam – jak chociażby w tym wpisie. I choć tu jest trochę od czapy, to nie wykluczone, że kiedyś się coś z tego wykluje.

Czytaj dalej

Rzuć ptaki przed świnie

W 2009 roku mała fińska firma Rovio przeglądała pomysły na nową grę. Jej uwagę przykuły ilustracje wkurzonych ptaków. Decyzja została podjęta szybko i potrzeba było tylko znaleźć dla nich wroga. Na newsowym topie wówczas była świńska grypa.

500 milionów pobrań gry Angry Birds później nie ma chyba osoby, która nie wiedziałaby na czym ona polega. Grać można na iPhone’ach, telefonach z Androidem, Facebooku, przeglądarce Chrome. Niedługo zapewne też na pralkach i lodówkach. Niedługo potem jeden z największych operatorów komórkowych – T-Mobile wybrało ją do swojej gigantycznej kampanii reklamowej. Gra stała się popkulturowym fenomenem. I językiem sztuki.

Czytaj dalej

Slacktywizm – mokry sen „Pokolenia L”

Wciśnięcie literki L podczas przeglądania fejsa powoduje automatyczne lajknięcie danego wpisu czy też zdjęcia. Zresztą ciężko o tym teraz nie wiedzieć, tej sztuczki próbują prawie wszystkie strony fanowskie na Facebooku. To, o czym nie wiedzą administratorzy, to fakt, że w ten sposób podają wszystkim informacje, jak bardzo mają zaangażowanych fanów. A to cenna wiedza dla wszelkiego rodzaju marketingowców.

Czytaj dalej

Szczęśliwe dzieciństwo

Czytam sobie artykuł o rodzicach, których zbulwersował klaun w przedszkolu. Klaun z McDonalda oczywiście.

Firma wyjaśnia, że w trakcie wizyty nie ma żadnej degustacji, że maskotka ma kategoryczny zakaz namawiania do przyjścia do fast-fooda, że McDonald ma też fundację, która opiekuje się chorymi dziećmi. Ale to mało.

Czytam i serio, jak widzę takie wstawki, to mi się jakoś tak przykro robi:

Zapewnia, że nie karmi syna wyłącznie sałatą i pomidorami, a raz na jakiś czas podaje mu nawet frytki

No shit?! Nawet frytki? Jasne, nie ma co wpychać w dzieci wyłącznie fast foody, ale też i nie ma nic złego w zjedzeniu hamburgera raz na jakiś czas. Problemem są ekstrema i zakazywanie całkowicie normalnych rzeczy.

Oglądanie telewizji, granie w gry, jedzenie w fast foodach to część naszej cywilizacji. Wymyślone dla naszej przyjemności, rozrywki, ale też i rozwoju. Nie ma co przed tym uciekać i skazywać dziecko na bycie społecznym outcastem, który w życiu nie jadł BigMaca.

I najlepiej swoje ekstremizmy zachować dla siebie. Potomek niech sobie sam wybierze, czy chce jak tata jeść sałatę, pomidory i czasem frytki, czy może flaki, galaretę i śledzia w śmietanie.